* * *
jesteś moim ulubionym, moim jedynym
zegarem. krokodylem wynurzającym się z mgły, zza rogu,
tykającym w opóźnionym rytmie. powiedz: w twoim czasie
nigdy nie wybije północ, na peron nie wjedzie pociąg,
żelazne sklepienie dworca nie pęknie, para nie uleci
z dwudziestu czterech wentyli wielkich jak pory w skórze.
powiedz: nie będziesz musiała bronić się symfonią
na trzynaście słowików, pięć cymbałów, trzy wodospady,
dwa piętra i swój głos. re fa gis tik tak. powiedz
i łaś się do mnie. gdy gorączka się rozlewa, życie staje się
miękkie jak twoje oczy. wspina się po twoich łapach kanciasto
aż rani, krwawi. ulice w błękicie, czerwone wystawy,
i blade auta, dalej wzgórza - wszystko pcha się w twoją paszczę,
na której trzymam rękę.. tego nie można wytrzymać. parzy,
swędzi, wędzi, istne piekło. zataczasz się przecież wespół
z ziemią, nic nie mówisz. życie znów się zaczęło
Poświętne na motywach Herzoga
spodziewałam się tego światło spada z serwet wyjmowanych
z wysłużonej walizy w dziurach richelieu zapach być może
sprzed piętnastu lat oswajanie idzie wolno nie idzie właściwie
z kredensu patrzą na mnie uważnie eklezjastyczne lale
jak mogą wiedzieć że nie mam już tego temporalnego
rozmycia wokół punktu gdzie znajduje się twoje ciało
złożone ręce na kolanach dzieciątko z plastiku
dopadł mnie konwenans
w miednicy dogorywa osiem nóg korsarza i jak umyć ręce w grobie
uważałabym się za przypadek kliniczny z tym zastrzeżeniem
że jestem teraz typem wyraźnie żydowskim
ałajn ałajn ałajn
etend wi a sztajn
piątek wieczór nic nie robię sobota przywykłam
otwierać usta by ściszyć nawet świst oddechu
jestem pewna że byłeś szczery nie byłeś nieszczery
prawdziwą nieszczerość spotyka się rzadko
Koda
nie zostawię cię samej jak ja słyszysz że odeszło stare
i odeszło nowe babka co się krzyżem żegna zanim znajdzie
portfel dziadek który pluje na but by się mocniej błyszczał
i ty która masz na dowód moje zdjęcie czarne
sześciokątne kamienne będące szkieletem
to podziemne łono śpią w nim lisy młode
młode wilki baraszkują pośród żeber i niedźwiedź
i niemowlę co czuwa kły szczerzy do siebie
o wiele za wcześnie wróciłaś do domu
ale nie opuszczę buduję dla ciebie drugie dno mrok
drugi dzień trzeci: czy jesteś dobra sprawiedliwa
czy kochają cię wszyscy znów zaczyna się przeszłość
i mój wnuk twój wnuk wrzeszczy
jazgot dysonans
języki chaosu