Andrzej Sosnowski:
Konwój. Opera

Wydanie pierwsze
Wrocław 1999

ISBN 83-910030-3-5

biblioteka 44 - tom czternasty

Spis rzeczy:

  • Cover
  • KONWÓJ
  • OPERA
  • Glossa
  • Bebop de luxe
  • Wiersze z opery
  • Uwagi dotyczące wykonań opery
  • Na okładce wykorzystano fragment fotografii Wojciecha Wilczyka.

    Stron 96, format 21 x 21 cm, oprawa miękka, foliowana, nakład: 666 egz.

    Ostatnie egzemplarze tej książki można zamówić, pisząc na adres e-mail wydawnictwa. Cena 100 złotych (słownie: sto złotych). Koszty wysyłki pokrywa wydawnictwo.



    O książce:

  • Książka składa się z poematów, wierszy, prozy, komentarzy, przypisów i mott. Ale w rzeczy samej złożona jest z Tekstu, w którym spotykamy rozchwiany monolog amatora regat, dramatyczny opis konwoju i pola semantycznego słowa "konwój", rozmowę kobiety z mężczyzną, która układa się w dwudziestoośmioodcinkowy serial o wzajemnym niezrozumieniu, kruchy pamiętnik dojrzewania z okresu szkolno-harcerskiego. Ów Tekst zamienia się w wirujący taniec wyobraźni, w język snu. Andrzejowi Sosnowskiemu wszystko ze wszystkim się kojarzy, a pomimo to można mówić o precyzji wypowiedzi...
    Julian Kornhauser [Tygodnik Powszechny]
     
  • ...wobec tekstów Sosnowskiego wszyscy jesteśmy smarkaczami, wsysa nas "maelstrom głosów w mgnieniu teledysku". Oczywiście, zawsze można powołać się na Heideggera, Derridę ("gra na zwłokę"), hermeneutów ("wieczorek zapoznawczy nieżywych"), Nietzschego ("taneczna prawda"), Foucaulta... Ruszać w drogę, z konwojem.
    Tadeusz Komendant [Studium]
     
  • Istnieje w pisarstwie Sosnowskiego wymiar, który sam siebie skrywa i gorączkowo umyka przed samym sobą; zarazem nadaje on konwojowi posmak ledwie wyczuwalnego patosu. Jest to wymiar tęsknoty do tego, co nieskończenie inne, choć niekoniecznie nieskończenie dalekie. Stąd pojawiająca się raz po raz dwuznaczność w opisie konwoju; choć celem konwoju jest sam konwój, choć każda próba ucieczki jest już zawsze wpisana w nic nie znaczącą strukturę znaków, to "wiemy też / Że konwój wypływa daleko / Poza to, co wiemy".
    Jacek Gutorow [Twórczość]
     
  • Swoimi poprzednimi książkami Andrzej Sosnowski dał się już porządnie we znaki krytyce literackiej. Przy zadziwiającym milczeniu prasy otrzymał za nie aż pięć najważniejszych nagród literackich. "Konwój. Opera" to kolejne wyzwanie. Uczeń Peipera, Iwaszkiewicza i Różewicza (nauczycieli przytaczam za autorem, który sam stał się już mistrzem dla wielu) wysyła nas w długą podróż przy dźwiękach muzyki. Chyba tylko od słuchu językowego i geograficznych upodobań zależy, gdzie zatrzymamy się na krótki odpoczynek, co zjemy na śniadanie i jakim środkiem transportu będziemy poruszać się dalej, żeby - bo warto - dotrzeć do końca.
    Darek Foks [Max]
     
  • Utwór "Bebop de luxe" jest narracją muzyczną, z powtórzeniami, z rozwinięciami motywów. Narracja kunsztowna. Kulminacją jest w niej akt, akt kobiety i mężczyzny, ich związek. Pusta pełnia, pełna pustka w kosmosie powtarzalności, w kosmosie sensu w bezsensie. Sens powstaje z totalności bezsensu, sensem jest robienie miłości w bezsensie. Sens tworzy się przez robienie czegoś, robi się tylko to, bo tylko to chce się jeszcze robić, istnieje się w tej robocie, jeśli się istnieje. Ta relacja o narracji mówi o niej coś trudno uchwytnego. Trudną uchwytność trzeba opowiedzieć, na razie nic innego do opowiedzenia nie ma -
    Henryk Bereza [Twórczość]
     
  • "Konwój. Opera" - to domek z klocków. Fragmenty prozy i wiersze zostały tu zebrane i połączone w jedną całość o dość fantastycznej architekturze.
    Magdalena Sawiczewska-Lorkowska [Topos]
     
  • Porównanie wierszy O'Hary do stonki - szkodnika niszczącego nasze polskie, obojętnie co - ziemniaki, język poetycki, literaturę, moralność - jest najwyraźniejszym elementem polemicznym "Coveru". Fakt, że literacki establishment uważa rodzaj poezji tworzonej przez zwolenników bądź naśladowców O'Hary za szkodliwy dla polskiej literatury - fakt sam w sobie kuriozalny i świadczący o wręcz karykaturalnej izolacji tego establishmentu od tradycji innych niż te, z których nic literacko istotnego wyniknąć już nie może, a to, co wynikło, zadowala głównie sam establishment - staje się pretekstem do rozbudowania alegorii sięgającej znacznie głębiej w istotę polskiej kultury, nie tylko literackiej, niż płonne syputy o "o'harystach", "klasycystach" i tym, jaka poezja być "powinna".
    Tadeusz Pióro [Odra]
     
  • W końcu odkrywamy bowiem, że Sosnowski jest poetą atrakcyjnym, że pisze ładnie, urzekająco, że - co więcej - chce się podobać. Czaruje zdaniem, ekwilibrystyką skojarzeń, rzadką wrażliwością na melodię języka. (...) Sosnowski sytuuje się poza opozycją modernistycznego rygoryzmu i otwarcia, gdyż postawy te cechowała poznawcza czy duchowa interesowność, on sam zaś nie uważa, by z pomocą poezji można było zawojować jakąś prawdę. Jej dzisiejsza rola to nie orzekanie, lecz urzekanie.
    Piotr Śliwiński [Res Publica Nowa]
     
  • Sosnowski zdaje się mówić, że życia (w przeciwieństwie do literatury) i tak nie ułożymy sobie jak puzzli i partytury, dlatego też zdrowy dystans jest jedynym wyjściem. Nie cynizm i wyniosła mądrość, lecz dystans introwertycznego ekstrawertyka. Próba połączenia niemożliwego z możliwym. Próba skazana na klęskę. Ale jakże piękna jest ta klęska. Przeczytajcie Państwo tę książkę, zobaczycie. Sosnowski jest pisarzem klęski.
    Piotr Kępiński [Czas Kultury]
     
  • [ Poprzednia | Następna ]