Darek Foks: Orcio
Wydanie pierwsze
Wrocław 1998
ISBN 83-910030-1-9
biblioteka 44 - tom dwunasty
Na powieść składają się trzy części:
Sztuka powieści
Orcio
Orcia pamięci żałobny rapsod
Na okładce wykorzystano zdjęcie Jacka Foksa
Posłowie Bohdana Zadury
Stron 32, format 20 x 12,5 cm., oprawa półtwarda, foliowana i lakierowana (UV)
Nakład: 444 egzemplarze
Ostatnie egzemplarze tej książki można zamówić, pisząc na adres e-mail wydawnictwa. Cena 10 złotych. Koszty wysyłki pokrywa wydawnictwo.
|
|
O książce:
Dlaczego zniknęły dinozaury, dlaczego wyginęły mamuty? Bo świat się zmniejszył, a one były za duże. Nie wyciągając wniosków z historii ewolucji gatunków wciąż czekamy na wielką powieść.
Wielka powieść będzie maleńka lub zniknie z powierzchni planety.
Dlaczego żaden krytyk nie chce umierać za powieść? Bo powieść oderwała się od korzeni, a pisarze zamiast wrastać chodzą.
W "Orciu" są wszystkie strony świata: północ, południe i zachód (uważny czytelnik znajdzie także wschód). Jest nic i nic, las, za lasem tereny uprawne, a za terenami uprawnymi miasto. Więcej nie zdradzimy, żeby nie zdradzać.
W "Orciu" jest scena lekcji polskiego, gdzie tłumaczy się różnicę między poezją i prozą. Jeśli z lewej jest równo, z prawej nie, to mamy do czynienia z poezją. Jeśli równo jest z lewej, i z prawej, mamy do czynienia z prozą. W zasadzie w "Orciu" jest równo i z lewej, i z prawej.
W "Orciu" autor podejmuje różne ważne tematy i przywraca wiarę w rolę literatury w życiu. Głównie w życiu jednostki. Jaka to jest rola, nie zdradzimy, żeby nie zdradzać.
"Orcio" jest utworem wielowątkowym, z mnóstwem mniej lub bardziej jawnych aluzji literackich. Przed jego lekturą dobrze przypomnieć sobie nowelistykę Bolesława Prusa i jeden z wierszy Kawafisa. Mniej jawnych odniesień nie będziemy zdradzać, żeby nie odbierać przyjemności, jaka wypływa z niewiedzy.
Nazywając "Orcia" powieścią, Darek Foks nie musi już obawiać się pytania: "A co ty zrobiłeś dla powieści?".
Bohdan Zadura [Posłowie]
Co wydaje się być istotne dla tej książki i na co wskazuje jej objętość, to to, że nie można czytać jej tylko raz. Trzeba sobie postanowić, że będzie przeczytana co najmniej w drodze do pracy i z pracy do domu. Dlaczego? Ponieważ najprosztsze skojarzenie, jakie nasunie się po pierwszym razie, będzie nas zwodzić jakimś ukazanym nam leksykalnie krzywym zwierciadłem, w którym przegląda się dziwnie przemieszana z obcymi wzorami swojskość znad Wisły i Odry. Dopiero w drugim wyjaśni się, że ten pierwszy raz był tylko pozorną ścieżką do klucza, że jednak należy z niej zawrócić i jeszcze raz spróbować "pójć w lekturę", gdyż dopiero tu zaczyna być wyraźnie słychać i widać, jak za pomocą prostej opowieści o perypetiach dorastającego na prowincji syna hurtownika, bez zbędnych eufemizmów, Foks pariodiuje dla uniwersalnych celów język, którym posługują się terenowi reporterzy...
Cyntia Adamczyk [Studium]
Ta prześmiewczo wzruszająca opowieść o tym, jak w synu podmiejskiego hurtownika budzi się artysta i jak rusza on z ojcowskiej hurtowni w świat, zaleca się inteligencją i humorem języka. Każdy z jej czytelników znajdzie tu coś dla siebie. Ja sam przeczytałem ją z dużą przyjemnością. Proza Foksa jest fajerwerkiem, tryska literackimi aluzjami, grepsami zaszyfrowanymi przejrzyście...
Marek Zaleski [Gazeta Wyborcza]
Banalizm w czystej formie: 30-stronicowa książeczka o chłopcu z dresiarskiej rodziny, ktory chciał zostać poetą. Kicz programowy z licznymi odniesieniami do historii literatury (choćby ta aluzja do Nie-Boskiej w tytule)...
PDW [Machina]
O czym więc Orcio traktuje? Ano chyba o tym - jeśli w ogóle da się z Orcia wydobyć jakieś przesłanie - że literatura nie ma granic. Najgłupszą nawet historyjkę, taką jak dzieje tytułowego bohatera, można przyozdobić erudycyjnością, zatopić w rozpasanej aluzyjności, i to tak, że czytelnik poczuje się zdezorientowany: czy ktoś tu kpi, czy o drogę pyta? Czy aby nie na wywołaniu owej konfuzji najbardziej zależy Foksowi?
Dariusz Nowacki [Twórczość]
Codą Orcia jest z całą pewnością wierszowane zakończenie powieści. Tutaj zabawa w literaturę osiąga wyżyny. Orcio z barbarzyńcami Kawafisa ma wkrótce nadeść, ale nie nadchodzi. Wszyscy przygotowują się na jego przyjście, ale "chłopaki z agencji ochrony mówią, że takiego nadejdzie Orcio". Foks tak zamyka swoje rozważania: "Cóż bez Orcia zobaczyny teraz? Jego wada mogła być naszą wadą". Znakomite to podsumowanie. Kto tak potrafi jeszcze pisać? Mam wrażenie, że jeszcze tylko Rafał A. Ziemkiewicz. Tych dwóch prozaików bardzo cenię - chociaż z zupełnie innych pochodzą parafii.
Piotr Kępiński [Czas Kultury]
Czy dlatego Antek schyłku XX wieku ma na imię Orcio? Czy chodzi raczej o to, dlaczego Foks bierze Antka w cudzysłów, łączy go z parodią Czekania na barbarzyńców Kawafisa oraz dowcipem pod tytułem "Sztuka powieści", a całość nazywa właśnie powieścią? Antek w wersji Foksa powtarza główny zarys noweli Prusa, uwspółcześniając realia i redukując balast sentymentalizmu. Siostra Antka nie jest już ofiarą całopalenia - zamiast niej ginie chory chomik, zgładzony w kuchence mikrofalowej... Orcio to wyjątkowy przykład połączenia literatury "społecznie zaangażowanej" z eksperymentem formalnym, co więcej - eksperymentem absolutnie udanym...
Tadeusz Pióro [Odra]
Darek Foks jest autorem króciutkiego, jednak bardzo dosadnego - traktatu i współczesnej literaturze? parabolicznej powiastki filozoficznej? Bildungsroman w miniaturze? noweli o trudnym losie artysty w ciężkich czasach? magicznej przypowieści o dojrzewaniu? Czymkolwiek byłby Orcio - opowieść o pewnym poecie i jego poezji, napisana prozą (przepraszam, jest jeden wiersz) - zdecydowanie może stworzyć podwaliny pod nową historię literatury. Mamy już pierwszy element układanki - mówię o charakterystycznym dla współczesnego krajobrazu typie bohatera. To już nie wyrafinowany dworzanin, nie przewodnik duchowy, co "bawi i uczy", nie artysta-kapłan i nie aktywny społecznik. Pojawia się w literaturze postać artysty-dresiarza!...
Joanna Orska [Nowe Książki]
|