Szczeciński
Dwumiesięcznik
Kulturalny
4
[57] 2005
 

 

 

Literatura z północno-zachodniego narożnika
Witold Wirpsza Cząstkowa próba o człowieku (poemat z autokomentarzem)
Zbigniew Chojnowski Witold Wirpsza - ktoś więcej niż lingwista" (szkic)
Helena Raszka Głosy w przestrzeni; Koncert; Już się stało; Ostatnie nici; Straszno; Dedykowane (poezja)
Dariusz Bitner 1980-2005 (proza)
Artur Daniel Liskowacki Młoda Achmatowa (poezja)
Anna Frajlich List Goethego pisany 12 września 1786 roku w Torbole; Dziady (poezja)
Krzysztof Niewrzęda Sierpień (proza)
Tadeusz R.L. Duda Żagiel z poświęconego źródła wiedzy w kole tortur; Rozjątrzona pływaczka łapie hausty entuzjazmu (poezja)
Piotr Fluks Szalejąca trawa (proza)
Artur Daniel Liskowacki Zamiast miasta. Kilka uwag o gryfomanii (szkic)
Piotr Michałowski Być (instrukcja); Szczecin sponad; Szczecin sprzed; Szczecin spod; Albo nie być (poezja)
Beata Bartoszewicz Nabrzeże MAK (proza)
     Pod wersami Szczecina

Adam Dziadek Modlitwa z obrazem w tle - o jednym wierszu Stanisława Zajączka [interpretacja wiersza „Modlitwa za łapaczy", z tomu „Zeznanie szczurołapa"]
Joanna Giza-Stępień Krótka historia pewnego (szczecińskiego) ArteFaktu (szkic)
Zbigniew Jarzębowski Jest taki teatr... Z okazji 60-lecia szczecińskiego radia (szkic)
Leszek Szaruga Podróż mego życia (25, ost.) (proza)
Jerzy Madejski Ja tylko to wszystko obserwuję...". Dziennik 1945 Piotra Zaremby (szkic)
Magdalena Lewoc Sztuka budowania kolekcji - program Znaki Czasu w Szczecinie  (pierwsza wystawa z kolekcji Zachęty Sztuki Współczesnej)



Recenzje, omówienia, przeglądy


Ewelina Kamińska Szczecińskie meandry historii (A. Palmirski: Taniec śmierci. Niby  fantazja szczecińska)
Józef Gawłowicz Jubileusz Eugeniusza Daszkowskiego
Tadeusz Zwilnian Grabowski Znów powrót do natury (W. Łazuka: Jeszcze wiersz)
Marta Szczesiak Szary człowiek w trybach historii (A. Müller: Lalkarz König i ja. Powrót na Dolny Śląsk)
Sławomir Buryła Odrealniająca konwencja (M. Sieniewicz: Żydówek nie obsługujemy)
Anna Kondracka Jonathan Strange i pan Norrell, czyli o niewstydliwej obecności kultury  popularnej (S. Clarke: Jonathan Strange i pan Norrell)
Agata Zawiszewska Romantyczki nie dają szansy (J. Clark: Romantyczka)
Alan Sasinowski Kompot (M. Pollack: Ojcobójca)
Aleksandra Koś
Spójrz i podaj dłoń - VI Międzynarodowy Festiwal Artystów Ulicy

Z narożnika mapy (16) Karapet
Postmodernism now (
13) Andrzej Skrendo
Z biegiem dni... (kronika wydarzeń kulturalnych, oprac. Iza Krupa)

Książki nadesłane
Autorzy "Pograniczy

Wstęp

Literatura z północno-zachodniego narożnika

"Regionalizm" to słowo sponiewierane i budzące dziś raczej litość i pogardę - pomimo niedawnego boomu "małych ojczyzn". Kojarzy się nie najlepiej: albo z patriotyzmem lokalnym i jego propagandą, albo z nieco nudnym pograniczem poważnej nauki, nauką klasy B, podejmowaną z braku lepszych zajęć i możliwości prowadzenia badań istotnych. Warto jednak tę niemodną dziś dyscyplinę restytuować, dostrzegając w niej nie zaściankową megalomanię apologetów miejscowego dorobku artystycznego, ale konieczną promocję pewnych zjawisk, które zlokalizowane poza Centrum na ogólnopolską uwagę zasługują, a bez tego wsparcia zaistnieć na forum krajowym w żaden sposób nie mają szansy. Dobrze pojęty regionalizm to zatem nie rewindykacja "tutejszości" dokonywana za wszelką cenę, ale popularyzacja tej części kultury regionu, którą powinno włączyć się w obieg ogólnopolski; to działalność promocyjna, uznająca zdrowe proporcje, czyli wynikająca z założenia, iż w ocenie miejscowych wytworów pióra przyjmuje się kryteria uniwersalne, odrzucając obydwie skrajności: zarówno stosowanie jakiejkolwiek taryfy ulgowej, jak i kompleks prowincji, oparty na stereotypie, że nic, co nasze, wielkim być nie może.
Ostatnie uprzedzenie bywa dla literatury zabójcze i skazuje ją na niebyt - zwłaszcza że chodzi tu o zjawiska ilościowo znikome: kilka niskonakładowych książek rocznie, spośród których nie wszystkie okazują się ważne. Do tego dodać trzeba twórczość radiową, do niedawna szczecińską specjalność, dziś ograniczoną do 1-2 słuchowisk rocznie (o której w tym numerze pisze Zbigniew Jarzębowski). W Szczecinie brak profesjonalnego wydawnictwa a niezbyt jasny system wybiórczego dofinansowania książek, zdanych potem na łaskę (a przeważnie niełaskę) praw rynku, przesądza o dyskryminacji tej literatury. Tymczasem właśnie jej wspieranie mogłoby stać się zarazem najskuteczniejszą, bo długofalową, promocją Miasta, które w skali kraju na pewno nie jest oceniane wedle tego, jakich artystów z Warszawy czy Krakowa zdoła zaprosić i opłacić, ale jakich samo posiada.
Przyjęcie za wyznacznik tematyczny numeru literatury tworzonej w Szczecinie lub jakoś z nim związanej z pewnością nie jest przedsięwzięciem oryginalnym w periodyku szczecińskim, gdyż autorzy miejscowi w sposób naturalny na jego łamach dominują. Co pewien czas podejmujemy jednak inicjatywę, by tę ich obecność, często przezroczystą, jakoś uwidocznić i stematyzować. Warto więc przypomnieć, że podobne numery "literackoszczecińskie" ukazywały się już wcześniej: m.in. 1998 nr 1 i 2001nr 5, czy specjalne zeszyty prezentujące współczesną twórczość w przekładach na niemiecki (2000) i angielski (2001 nr 6).
Zawartość tego numeru, którym pragniemy pożytecznie włączyć się w obchody 60-lecia polskiego Szczecina, została wprawdzie pomyślana monograficznie, ale oczywiście nie zastąpi żadnego systematycznego kompendium historycznoliterackiego, poświęconego dorobkowi literackiemu Miasta i Regionu, które wciąż czeka na opracowanie. Założenia są więc dużo skromniejsze: niepretendujące do kompletności, punktowe wskazanie kilku wybranych, reprezentatywnych zjawisk tej literatury, często stereotypowo sprowadzanej do motywów marynistycznych i lokalnych. Autorzy - których nazwiska są szeroko albo mniej znane w obiegu ogólnopolskim - reprezentują różne nurty i poetyki; należą też do kilku pokoleń, a więc niedawni debiutanci znaleźli się obok pisarzy już nieżyjących.
Publikowany tu po raz pierwszy poemat Witolda Wirpszy (1918-1985) Cząstkowa próba o człowieku jest wprawdzie utworem archiwalnym, niemniej zasługuje na uwagę jako bliska współczesności wypowiedź antropologiczna i artystyczna. O aktualności pozwala mówić zawarta w niej krytyka teorii poznania i agnostycyzm. Te założenia epistemiczne inspirują niezwykle oryginalną formę poetycką, hybrydyczną a zarazem spójną, głęboko osadzoną w tradycji poetyckiej, a tym samym sięgającą w dzisiejszą i jutrzejszą ponowoczesność. Wirpsza, poeta przypisywany do nurtu lingwistycznego, jest także filozofem formy poetyckiej, w której zastosowaniu wykazuje niezwykłą biegłość (choćby w sonecie - przewyższając niekiedy kunszt Grochowiaka). Dyskurs poematu toczy się w rytmie dialektyki Chaosu i Formy a odpowiada fluktuacjom ujawnianej w nim wiedzy i niewiedzy, uogólnieniom twardej teorii, przeciwstawionym aktom samopoznania idiograficznego i namiastkowego, a więc w dzisiejszej terminologii - "małej narracji" o sobie. Pytanie o JA powraca wciąż w nowych ujęciach, a próby odpowiedzi, z góry skazane na fiasko poznawcze, w niezwykły sposób owocują "tylko" artystycznie: najwyraźniej sublimują się w klasycznej tercynie jedenastozgłoskowej, słabiej w wierszu wolnym przerzutniowym i wreszcie pozostają najbardziej zewnętrzne wobec poezji w autotematycznych wtrętach prozą. Ta trzypoziomowa struktura, gatunkowo niewątpliwie inspirowana romantycznym poematem dygresyjnym, prezentuje trzystopniowe przejście od języka dyskursywnego w głąb wyrafinowanej Formy, która zarazem okazuje się zdradliwą wobec samopoznania deformacją myśli.
Nie sugerując już nic ponadto, zachęcam do uważnej lektury poematu Wirpszy, opracowanego przez jego syna, Leszka Szarugę, któremu redakcja serdecznie dziękuje za udostępnienie tego cennego tekstu. Z kolei tak się składa, że sam Leszek Szaruga (przez dłuższy czas i do niedawna również szczecinianin) w tym właśnie numerze zamyka swój cykl wspomnień Podróż mego życia. Wierzymy jednak, iż ten ostatni etap Podróży okaże się jedynie stacją przesiadkową i otworzy nowy rozdział współpracy z naszym Pismem, trwającej od chwili jego powstania.
W nurt autobiograficzny wpisuje się także proza dwóch szczecińskich autorów związanych z warszawską "Twórczością". Opowiadanie Dariusza Bitnera prezentuje dylemat pisarza jako osobistą rozgrywkę między wyrokiem lokalności a pokusą ogólnopolskiej stołecznej sławy; z kolei proza Krzysztofa Niewrzędy, twórcy osiadłego w Berlinie, w oryginalnej perspektywie przywołuje historyczne wydarzenia roku 1980.
Głęboko osadzona w regionalnej czasoprzestrzeni, a więc topografii Szczecina i tragicznej "stoczniowej" historii najnowszej, poezja Heleny Raszki, czerpie z doświadczeń awangardy i lingwizmu, wypracowując własny model uniwersalnej wypowiedzi lirycznej. Jeszcze wyraźniej tematycznie ze Szczecinem związana jest wszechstronna gatunkowo twórczość Artura Daniela Liskowackiego, poety, prozaika, eseisty i publicysty, zasłużonego zwłaszcza w rozpoznawaniu poniemieckiej przeszłości Miasta, autora głośnego tryptyku szczecińskiego, zwieńczonego nominowaną do nagrody Nike powieścią Eine kleine (Szczecin 2000).
Literatura tworzona tu, w północno-zachodnim narożniku mapy kraju, z pewnością zasługuje na bardziej wnikliwe poznanie niż gwarantują to dotychczasowe inicjatywy badań regionalnych - podejmowane raczej okazjonalnie (rocznicowo) niż systematycznie. Próbujemy do nich zachęcić szczecińskie środowiska literackie i akademickie, zakładając, że chodzi o integralną część literatury polskiej, która musi znaleźć najlepsze rozpoznanie właśnie w tutejszych badaniach literaturoznawczych, czyli u źródła, gdyż w tym zakresie żaden ośrodek nas nie wyręczy (choć - jak pokazuje treść tego zeszytu - udało się zainteresować również inne ośrodki, czego dowodzi gościnny udział autora z Sosnowca, Adama Dziadka czy Zbigniewa Chojnowskiego z Olsztyna). Ponadto konieczne jest nadanie tym pracom charakteru nie doraźnej "akcji", ale działań ciągłych i planowych, zakrojonych na lata i dziesięciolecia.
Jednym z ważnych kroków w tym kierunku był wydany przed paru laty słownik Literatura na Pomorzu Zachodnim do końca XX wieku. Przewodnik encyklopedyczny pod redakcją Erazma Kuźmy i Ingi Iwasiów (Szczecin 2003) - publikacja będąca jednak rekonesansem bio- i bibliograficznym, która już dziś domaga się rozwinięcia i aktualizacji. Pośród innych opracowań znajdziemy szereg książek i artykułów przekrojowych, z których jednak większość nie przekracza progu faktografii.
Sytuację tę pragniemy zmienić, wzbogacając literackie panoramy inwentaryzujące długie szeregi nazwisk i tytułów o zbliżenia, będące efektem badań szczegółowych. Dlatego inicjujemy cykl interpretacji wybranych utworów poetyckich autorów szczecińskich, zatytułowany Pod wersami Szczecina, który za jakiś czas zostanie zebrany także w specjalnej edycji książkowej. Do udziału w tym przedsięwzięciu zapraszamy zarówno stałych współpracowników, jak debiutantów; szczecinian i autorów z Interioru. Sądzimy, że właśnie takie zbliżenia i portrety poszczególnych tekstów poetyckich - obok istniejących już sylwetek autorów, charakterystyk nurtów, ujęć przekrojowych i prób syntezy - w znacznym stopniu wypełnią lukę badań regionalnych, których jedynym wyznacznikiem pozostaje wprawdzie nadal geografia twórczości, ale cele sięgają znacznie dalej niż dokumentowanie lokalizacji i tropienie lokalności jako tematu.

Piotr Michałowski


Helena Raszka

Głosy w przestrzeni

Już włączona
zasłona dźwięku.
Fortepian obojętnie kłapiący klawiszami.
Skrzypce
rozdzierające struny w beznadziejnej walce
z przemocą smyczka.
Orkiestra,
gdzie solo instrumentu
wypływa
z głębokich uwarunkowań współistnienia.
Organy,
w których
przemawiają nieśmiertelne byty,
same w sobie
podniesione
przez siebie do niezliczonej potęgi.
Zasłona
pomiędzy mną
a tępą codziennością noża nad chlebem.
Nieszczelna,
przepuszczająca myśli tak bardzo
na temat,
że nie mogę ich wyprosić ze świadomości,
muszę
zaprosić siebie do wnętrza ich uzasadnień.
Niech rozsiądą się wraz ze mną
pomiędzy emocjami,
niech je rozsadzą,
rozkruszą.
Niech się raz jeszcze rozkorzenią
w mojej przestrzeni.

Szczecin, 26.03.1990


Piotr Michałowski

Szczecin sponad

piszę z narożnika mapy
ale horyzont okrągły tak samo
i ja pośrodku koła
opisany falą widzialnych lasów
zamiast niewidzialnego morza

powoli wyrastam z kolorowych klocków
podstarzałych osiedli
nazbyt już dojrzały
ponad przeterminowanym dzieciństwem
bloków pławiących się w zieleni
zbuntowanych przeciw harmonii
aleksandryjskiej kratki
paryskiej pajęczyny gwiaździstych placów
w imię wolności z betonu
na tymczasowość przypadku

miasto trwa
w drętwym odroczeniu pomysłów
na ósmy dzień stworzenia

widok w objęciach pokusy
jeśli nie wzlecieć
to przynajmniej zrównać z obłokiem
wygórowane złudzenie
że miasto przerastam
o głowę
pełną nierozwikłanych przeczuć

2004 r.



cena: 5 zł

Na okładce:

Brama Królewska 
(pl. Hołdu Pruskiego, Szczecin)

fot. Andrzej Grabowiecki