 |
|
|
Literatura
z północno-zachodniego narożnika
Witold Wirpsza Cząstkowa
próba o człowieku (poemat z autokomentarzem)
Zbigniew Chojnowski Witold
Wirpsza - ktoś więcej niż „lingwista" (szkic)
Helena Raszka Głosy
w przestrzeni; Koncert; Już się
stało; Ostatnie nici; Straszno; Dedykowane (poezja)
Dariusz Bitner 1980-2005
(proza)
Artur Daniel Liskowacki Młoda
Achmatowa (poezja)
Anna Frajlich List
Goethego pisany 12 września 1786 roku w Torbole; Dziady
(poezja)
Krzysztof Niewrzęda Sierpień
(proza)
Tadeusz R.L. Duda Żagiel
z poświęconego źródła wiedzy w kole tortur; Rozjątrzona pływaczka łapie
hausty entuzjazmu (poezja)
Piotr Fluks Szalejąca
trawa (proza)
Artur Daniel Liskowacki Zamiast
miasta. Kilka uwag o gryfomanii
(szkic)
Piotr Michałowski Być
(instrukcja); Szczecin sponad;
Szczecin sprzed; Szczecin spod; Albo nie być (poezja)
Beata Bartoszewicz Nabrzeże
MAK (proza)
Pod wersami Szczecina
Adam Dziadek
Modlitwa z obrazem w tle - o jednym wierszu Stanisława Zajączka [interpretacja wiersza „Modlitwa za łapaczy", z tomu „Zeznanie szczurołapa"]
Joanna Giza-Stępień Krótka
historia pewnego (szczecińskiego) ArteFaktu (szkic)
Zbigniew Jarzębowski Jest
taki teatr... Z okazji 60-lecia szczecińskiego radia
(szkic)
Leszek Szaruga Podróż mego
życia (25, ost.) (proza)
Jerzy Madejski „Ja
tylko to wszystko obserwuję...". Dziennik 1945 Piotra Zaremby (szkic)
Magdalena Lewoc Sztuka
budowania kolekcji - program Znaki Czasu w Szczecinie (pierwsza
wystawa z kolekcji Zachęty Sztuki Współczesnej)
Recenzje, omówienia, przeglądy
Ewelina Kamińska Szczecińskie
meandry historii (A. Palmirski: Taniec śmierci. Niby
fantazja szczecińska)
Józef Gawłowicz
Jubileusz Eugeniusza Daszkowskiego
Tadeusz Zwilnian Grabowski Znów
powrót do natury (W.
Łazuka: Jeszcze wiersz)
Marta Szczesiak Szary
człowiek w trybach historii (A. Müller: Lalkarz König i ja. Powrót na Dolny
Śląsk)
Sławomir Buryła Odrealniająca
konwencja (M. Sieniewicz: Żydówek
nie obsługujemy)
Anna Kondracka Jonathan
Strange i pan Norrell, czyli o niewstydliwej obecności kultury
popularnej (S. Clarke: Jonathan Strange i pan Norrell)
Agata Zawiszewska Romantyczki
nie dają szansy (J. Clark: Romantyczka)
Alan Sasinowski Kompot
(M. Pollack: Ojcobójca)
Aleksandra Koś Spójrz
i podaj dłoń - VI Międzynarodowy Festiwal Artystów Ulicy
Z narożnika mapy (16) Karapet
Postmodernism now (13)
Andrzej Skrendo
Z biegiem dni... (kronika
wydarzeń kulturalnych, oprac. Iza Krupa)
Książki nadesłane
Autorzy "Pograniczy
Wstęp
Literatura z
północno-zachodniego narożnika
"Regionalizm"
to słowo sponiewierane i budzące dziś raczej litość i pogardę - pomimo
niedawnego boomu "małych ojczyzn". Kojarzy się nie najlepiej: albo z
patriotyzmem lokalnym i jego propagandą, albo z nieco nudnym
pograniczem poważnej nauki, nauką klasy B, podejmowaną z braku lepszych
zajęć i możliwości prowadzenia badań istotnych. Warto jednak tę
niemodną dziś dyscyplinę restytuować, dostrzegając w niej nie
zaściankową megalomanię apologetów miejscowego dorobku artystycznego,
ale konieczną promocję pewnych zjawisk, które zlokalizowane poza
Centrum na ogólnopolską uwagę zasługują, a bez tego wsparcia zaistnieć
na forum krajowym w żaden sposób nie mają szansy. Dobrze pojęty
regionalizm to zatem nie rewindykacja "tutejszości" dokonywana za
wszelką cenę, ale popularyzacja tej części kultury regionu, którą
powinno włączyć się w obieg ogólnopolski; to działalność promocyjna,
uznająca zdrowe proporcje, czyli wynikająca z założenia, iż w ocenie
miejscowych wytworów pióra przyjmuje się kryteria uniwersalne,
odrzucając obydwie skrajności: zarówno stosowanie jakiejkolwiek taryfy
ulgowej, jak i kompleks prowincji, oparty na stereotypie, że nic, co
nasze, wielkim być nie może.
Ostatnie uprzedzenie bywa dla literatury zabójcze i skazuje ją na
niebyt - zwłaszcza że chodzi tu o zjawiska ilościowo znikome: kilka
niskonakładowych książek rocznie, spośród których nie wszystkie okazują
się ważne. Do tego dodać trzeba twórczość radiową, do niedawna
szczecińską specjalność, dziś ograniczoną do 1-2 słuchowisk rocznie (o
której w tym numerze pisze Zbigniew Jarzębowski). W Szczecinie brak
profesjonalnego wydawnictwa a niezbyt jasny system wybiórczego
dofinansowania książek, zdanych potem na łaskę (a przeważnie niełaskę)
praw rynku, przesądza o dyskryminacji tej literatury. Tymczasem właśnie
jej wspieranie mogłoby stać się zarazem najskuteczniejszą, bo
długofalową, promocją Miasta, które w skali kraju na pewno nie jest
oceniane wedle tego, jakich artystów z Warszawy czy Krakowa zdoła
zaprosić i opłacić, ale jakich samo posiada.
Przyjęcie za wyznacznik tematyczny numeru literatury tworzonej w
Szczecinie lub jakoś z nim związanej z pewnością nie jest
przedsięwzięciem oryginalnym w periodyku szczecińskim, gdyż autorzy
miejscowi w sposób naturalny na jego łamach dominują. Co pewien czas
podejmujemy jednak inicjatywę, by tę ich obecność, często
przezroczystą, jakoś uwidocznić i stematyzować. Warto więc przypomnieć,
że podobne numery "literackoszczecińskie" ukazywały się już wcześniej:
m.in. 1998 nr 1 i 2001nr 5, czy specjalne zeszyty prezentujące
współczesną twórczość w przekładach na niemiecki (2000) i angielski
(2001 nr 6).
Zawartość tego numeru, którym pragniemy pożytecznie włączyć się w
obchody 60-lecia polskiego Szczecina, została wprawdzie pomyślana
monograficznie, ale oczywiście nie zastąpi żadnego systematycznego
kompendium historycznoliterackiego, poświęconego dorobkowi literackiemu
Miasta i Regionu, które wciąż czeka na opracowanie. Założenia są więc
dużo skromniejsze: niepretendujące do kompletności, punktowe wskazanie
kilku wybranych, reprezentatywnych zjawisk tej literatury, często
stereotypowo sprowadzanej do motywów marynistycznych i lokalnych.
Autorzy - których nazwiska są szeroko albo mniej znane w obiegu
ogólnopolskim - reprezentują różne nurty i poetyki; należą też do kilku
pokoleń, a więc niedawni debiutanci znaleźli się obok pisarzy już
nieżyjących.
Publikowany tu po raz pierwszy poemat Witolda Wirpszy (1918-1985)
Cząstkowa próba o człowieku jest wprawdzie utworem archiwalnym,
niemniej zasługuje na uwagę jako bliska współczesności wypowiedź
antropologiczna i artystyczna. O aktualności pozwala mówić zawarta w
niej krytyka teorii poznania i agnostycyzm. Te założenia epistemiczne
inspirują niezwykle oryginalną formę poetycką, hybrydyczną a zarazem
spójną, głęboko osadzoną w tradycji poetyckiej, a tym samym sięgającą w
dzisiejszą i jutrzejszą ponowoczesność. Wirpsza, poeta przypisywany do
nurtu lingwistycznego, jest także filozofem formy poetyckiej, w której
zastosowaniu wykazuje niezwykłą biegłość (choćby w sonecie -
przewyższając niekiedy kunszt Grochowiaka). Dyskurs poematu toczy się w
rytmie dialektyki Chaosu i Formy a odpowiada fluktuacjom ujawnianej w
nim wiedzy i niewiedzy, uogólnieniom twardej teorii, przeciwstawionym
aktom samopoznania idiograficznego i namiastkowego, a więc w
dzisiejszej terminologii - "małej narracji" o sobie. Pytanie o JA
powraca wciąż w nowych ujęciach, a próby odpowiedzi, z góry skazane na
fiasko poznawcze, w niezwykły sposób owocują "tylko" artystycznie:
najwyraźniej sublimują się w klasycznej tercynie jedenastozgłoskowej,
słabiej w wierszu wolnym przerzutniowym i wreszcie pozostają
najbardziej zewnętrzne wobec poezji w autotematycznych wtrętach prozą.
Ta trzypoziomowa struktura, gatunkowo niewątpliwie inspirowana
romantycznym poematem dygresyjnym, prezentuje trzystopniowe przejście
od języka dyskursywnego w głąb wyrafinowanej Formy, która zarazem
okazuje się zdradliwą wobec samopoznania deformacją myśli.
Nie sugerując już nic ponadto, zachęcam do uważnej lektury poematu
Wirpszy, opracowanego przez jego syna, Leszka Szarugę, któremu redakcja
serdecznie dziękuje za udostępnienie tego cennego tekstu. Z kolei tak
się składa, że sam Leszek Szaruga (przez dłuższy czas i do niedawna
również szczecinianin) w tym właśnie numerze zamyka swój cykl wspomnień
Podróż mego życia. Wierzymy jednak, iż ten ostatni etap Podróży okaże
się jedynie stacją przesiadkową i otworzy nowy rozdział współpracy z
naszym Pismem, trwającej od chwili jego powstania.
W nurt autobiograficzny wpisuje się także proza dwóch szczecińskich
autorów związanych z warszawską "Twórczością". Opowiadanie Dariusza
Bitnera prezentuje dylemat pisarza jako osobistą rozgrywkę między
wyrokiem lokalności a pokusą ogólnopolskiej stołecznej sławy; z kolei
proza Krzysztofa Niewrzędy, twórcy osiadłego w Berlinie, w oryginalnej
perspektywie przywołuje historyczne wydarzenia roku 1980.
Głęboko osadzona w regionalnej czasoprzestrzeni, a więc topografii
Szczecina i tragicznej "stoczniowej" historii najnowszej, poezja Heleny
Raszki, czerpie z doświadczeń awangardy i lingwizmu, wypracowując
własny model uniwersalnej wypowiedzi lirycznej. Jeszcze wyraźniej
tematycznie ze Szczecinem związana jest wszechstronna gatunkowo
twórczość Artura Daniela Liskowackiego, poety, prozaika, eseisty i
publicysty, zasłużonego zwłaszcza w rozpoznawaniu poniemieckiej
przeszłości Miasta, autora głośnego tryptyku szczecińskiego,
zwieńczonego nominowaną do nagrody Nike powieścią Eine kleine (Szczecin
2000).
Literatura tworzona tu, w północno-zachodnim narożniku mapy kraju, z
pewnością zasługuje na bardziej wnikliwe poznanie niż gwarantują to
dotychczasowe inicjatywy badań regionalnych - podejmowane raczej
okazjonalnie (rocznicowo) niż systematycznie. Próbujemy do nich
zachęcić szczecińskie środowiska literackie i akademickie, zakładając,
że chodzi o integralną część literatury polskiej, która musi znaleźć
najlepsze rozpoznanie właśnie w tutejszych badaniach
literaturoznawczych, czyli u źródła, gdyż w tym zakresie żaden ośrodek
nas nie wyręczy (choć - jak pokazuje treść tego zeszytu - udało się
zainteresować również inne ośrodki, czego dowodzi gościnny udział
autora z Sosnowca, Adama Dziadka czy Zbigniewa Chojnowskiego z
Olsztyna). Ponadto konieczne jest nadanie tym pracom charakteru nie
doraźnej "akcji", ale działań ciągłych i planowych, zakrojonych na lata
i dziesięciolecia.
Jednym z ważnych kroków w tym kierunku był wydany przed paru laty
słownik Literatura na Pomorzu Zachodnim do końca XX wieku. Przewodnik
encyklopedyczny pod redakcją Erazma Kuźmy i Ingi Iwasiów (Szczecin
2003) - publikacja będąca jednak rekonesansem bio- i bibliograficznym,
która już dziś domaga się rozwinięcia i aktualizacji. Pośród innych
opracowań znajdziemy szereg książek i artykułów przekrojowych, z
których jednak większość nie przekracza progu faktografii.
Sytuację tę pragniemy zmienić, wzbogacając literackie panoramy
inwentaryzujące długie szeregi nazwisk i tytułów o zbliżenia, będące
efektem badań szczegółowych. Dlatego inicjujemy cykl interpretacji
wybranych utworów poetyckich autorów szczecińskich, zatytułowany Pod
wersami Szczecina, który za jakiś czas zostanie zebrany także w
specjalnej edycji książkowej. Do udziału w tym przedsięwzięciu
zapraszamy zarówno stałych współpracowników, jak debiutantów;
szczecinian i autorów z Interioru. Sądzimy, że właśnie takie zbliżenia
i portrety poszczególnych tekstów poetyckich - obok istniejących już
sylwetek autorów, charakterystyk nurtów, ujęć przekrojowych i prób
syntezy - w znacznym stopniu wypełnią lukę badań regionalnych, których
jedynym wyznacznikiem pozostaje wprawdzie nadal geografia twórczości,
ale cele sięgają znacznie dalej niż dokumentowanie lokalizacji i
tropienie lokalności jako tematu.
Piotr Michałowski
Helena Raszka
Głosy w przestrzeni
Już włączona
zasłona dźwięku.
Fortepian obojętnie kłapiący klawiszami.
Skrzypce
rozdzierające struny w beznadziejnej walce
z przemocą smyczka.
Orkiestra,
gdzie solo instrumentu
wypływa
z głębokich uwarunkowań współistnienia.
Organy,
w których
przemawiają nieśmiertelne byty,
same w sobie
podniesione
przez siebie do niezliczonej potęgi.
Zasłona
pomiędzy mną
a tępą codziennością noża nad chlebem.
Nieszczelna,
przepuszczająca myśli tak bardzo
na temat,
że nie mogę ich wyprosić ze świadomości,
muszę
zaprosić siebie do wnętrza ich uzasadnień.
Niech rozsiądą się wraz ze mną
pomiędzy emocjami,
niech je rozsadzą,
rozkruszą.
Niech się raz jeszcze rozkorzenią
w mojej przestrzeni.
Szczecin, 26.03.1990
Piotr Michałowski
Szczecin sponad
piszę z narożnika mapy
ale horyzont okrągły tak samo
i ja pośrodku koła
opisany falą widzialnych lasów
zamiast niewidzialnego morza
powoli wyrastam z kolorowych klocków
podstarzałych osiedli
nazbyt już dojrzały
ponad przeterminowanym dzieciństwem
bloków pławiących się w zieleni
zbuntowanych przeciw harmonii
aleksandryjskiej kratki
paryskiej pajęczyny gwiaździstych placów
w imię wolności z betonu
na tymczasowość przypadku
miasto trwa
w drętwym odroczeniu pomysłów
na ósmy dzień stworzenia
widok w objęciach pokusy
jeśli nie wzlecieć
to przynajmniej zrównać z obłokiem
wygórowane złudzenie
że miasto przerastam
o głowę
pełną nierozwikłanych przeczuć
2004 r.
|
 |
cena: 5 zł
Na okładce:
Brama Królewska
(pl. Hołdu Pruskiego, Szczecin)
fot. Andrzej Grabowiecki
|
 |