ANDRZEJ STASIUK O "LUBIEWIE" ("ŻYCIE WARSZAWY", 2 LUTEGO 2005):

No to jest piękna opowieść. Gdy to czytałem czułem dotknięcie prawdy, a ostatnio w polskiej literaturze to się dość rzadko zdarza. I jeszcze ta niebywała czułość dla rzeczy, powiedzmy, przeklętych, dla świata upadłego, wzgardzonego. Witkowskiemu udało się coś w rodzaju literackiego odkupienia albo zbawienia rzeczywistości. Nie można chcieć niczego więcej. I gdy do tej "przeklętości", "upadłości" dołożymy jeszcze śmiech, jego oczyszczającą moc, to Witkowskiemu raczej nikt nie podskoczy.