| strona nieoficjalna
|
Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
Info | Opis |
Fragment | Recenzje | Wydania zagraniczne

Autor: Dorota Masłowska
Tytuł: Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
Wydawnictwo: Lampa i Iskra Boża, Warszawa
Rok wydania: 2002, 2003
Projekt okładki i rysunki: Krzysztof Ostrowski
Stron: 220
ISBN: 83-86735-87-2
Cena: 29.90 zł (Empik)
W 2005 roku ukazało się wydanie wydanie trzecie (kolekcjonerskie) powieści. Format tego wydania jest taki sam jak Pawia królowej.
Wydawnictwo: Lampa i Iskra Boża, Warszawa
Rok wydania: 2005
Projekt okładki i rysunki: Maciej Sieńczyk
Stron: 240
ISBN: 83-89603-26-8
Cena: 21 zł

Wojna polsko-ruska... to pierwsza polska powieść dresiarska. W głównej warstwie narracyjnej opowiada o przygodach dresiarza Silnego z pięcioma kolejnymi dziewczętami. Jednocześnie stanowi nadrealistyczną alegorię polskiej tożsamości narodowej w rzeczywistości małego miasta w województwie pomorskim. Wątki kryminalne przeplatają się w niej z nadzwyczaj dojrzałą egzystencjalną refleksją. Trzeba tu dodać, że jest to utwór dość brutalny, uświadamiający jak wielkim zagrożeniem jest dla człowieka narkotyk (w tym wypadku amfetamina), niszczący osobowość i generujący niebezpieczne urojenia. Uwagę zwraca zwłaszcza doskonale stylizowany język podkultury marginesu społecznego.
Książka ukazuje się z rekomendację znanego poety Marcina Świetlickiego, który podsumował ją następująco: Podejrzewam, że Masłowska jest ruskim szpiegiem. Książkę tę napisała po to, by bezkarnie poruszać się w naszej polskiej rzeczywistości i zamydlić nam, Polakom, oczy. Nigdy w życiu nie chciałbym się z nią osobiście spotkać, albowiem obawiam się, że wyssie ze mnie wszystko co najcenniejsze i na swój szpiegowsko-rosyjski sposób przetworzy to dla siebie. Z drugiej jednak strony, jeżeli chodzi o tę książkę, to jestem bardzo zadowolony. Tutaj nie nasuwa się pytanie, czy jest to proza kobieca, czy męska. Jest to kawał lekko nadpsutego literackiego mięsa i, zdaje się, warto było żyć 40 lat, aby wreszcie coś tak interesującego przeczytać.
Najpierw ona mi powiedziała, że ma dwie wiadomości
dobrą i złą. Przechylając się przez bar. To którą chcę najpierw. Ja mówię,
że dobrą. To ona mi powiedziała, że w mieście jest podobno wojna
polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną. Ja mówię, że skąd wie, a ona, że
słyszała. To mówię, że wtedy złą. To ona wyjęła szminkę i mi powiedziała,
że Magda mówi, że koniec między mną a nią. To ona mrugnęła na Barmana, że
jakby co, ma przyjść. I tak dowiedziałem się, że ona mnie rzuciła. To
znaczy Magda. Chociaż było nam dobrze, przeżyliśmy razem niemało miłych
chwil, dużo miłych słów padło, z mojej strony jak również z niej. Z
pewnością. Barman mówi, żebym kładł na niej laskę. Chociaż to nie jest tak
proste. Jak dowiedziałem się, że tak już jest, chociaż raczej, że już nie
ma, to nie było tak, żeby ona mi to powiedziała w szczere oczy, tylko
stało się akurat na tyle inaczej, że ona mi to powiedziała poprzez właśnie
Arletę. Uważam, że to było jej czyste chamstwo, prostactwo. I nie będę
tego ukrywał, chociaż to była moja dziewczyna, którą mogę powiedzieć, że
dużo zaszło między nami różnych rzeczy zarówno dobrych i złych. To
przecież nie musiała mówić tego przez koleżankę w ten sposób, że ja się
dowiaduję ostatni. Wszyscy wiedzą od samego początku, gdyż ona powiedziała
to również innym. Mówiła, że ja to jestem raczej bardziej wybuchowy i że
musieli mnie przygotować do tego faktu. Boją się, że coś mi odpierdoli, bo
raczej tak zawsze było. Mówiła, żebym wyszedł pooddychać. Dała mi te swoje
fajki z gówna. Tymczasem ja czuję tylko smutek bardziej niż cokolwiek.
Jeszcze żal, że nie zostało mi to powiedziane w cztery oczy przez nią.
Chociaż jedno słowo.
Magda wchodzi, ale bez Irka. Wygląda tak, jak
gdyby coś się stało, jak gdyby rozsypała się na czynniki pierwsze, włosy
gdzie indziej, torebka gdzie indziej, kiecka na lewo, kolczyki na prawo.
Rajstopy całe w błocie na lewo. Twarz na prawo, z jej oczu płyną czarne
łzy. Jak gdyby walczyła na wojnie polsko-ruskiej, jakby podeptało ją całe
wojsko polsko-ruskie, idąc przez park. Odżywają we mnie wszystkie moje
uczucia. Cała sytuacja. Społeczna i ekonomiczna w kraju. To cała ona, to
wszystko jej. Jest pijana, jest zniszczona. Jest naspidowana, jest
upalona. Jest brzydka jak nigdy. Ciekną jej po brodzie czarne łzy,
ponieważ jej serce jest czarne równie jak węgiel. Jej łono jest czarne,
podarte. Przez całe łono idzie oczko. Z tego łona ona urodzi dziecko
murzyńskie, czarne. Andżelę o zgnitej twarzy, z ogonem. Z tym dzieckiem to
ona daleko nie zajedzie. Nie wpuszczą jej do taksówki, nie sprzedadzą jej
białego mleka. Będzie leżeć na czarnej ziemi na działkach. Będzie mieszkać
na szklarniach. Jedzona przez glizdy, jedzona przez robaki. Będzie karmić
to dziecko czarnym mlekiem z czarnych piersi. Będzie je karmić ziemią
ogrodową. Ale ono i tak umrze prędzej czy później. (...)
Potem łazi
sama, mówi, żebym jej nie dotykał. Jest kulawa. Mówi, że jestem tak
brutalny, że gdy ją tylko jedynie dotknę, zabiję nasze dziecko i ją samą.
Gdyż ona wtedy popęka wzdłuż i nasze dziecko zginie. Jestem dość
zdenerwowany. Na izbie przyjęć spotyka nas ordynator albo ortopeda, już
sam nie wiem, gdyż boję się, żeby jej nie pobrali krwi, bo oprócz braku
potasu wyjdą inne jej konszachty ze spidem, bo jest teraz naspidowana jak
świnia, jej sprawki z szuwaksem i odbiorą jej to dziecko. Głównie jednak
chodzi o tę nogę, gdyż skurcz jest potężny i robi przerzuty. Ortopeda mi
mówi, żebym wyszedł na okres badania, o co się podkurwiam dość, gdyż
jakkolwiek bądź jest to moja kobieta, czy nie jest. (...) Magda błaga mnie
wzrokiem, żebym był spokojnym, więc się dość uspokajam. (...) No więc
czekam i jestem spokojny, chociaż nosi mnie, żeby rozpieprzyć ten szpital
w drzazgę. Za tego ortopederastę i innych zboków, którzy tu urzędują, za
to, że takie z nich krochmalone książęta z prętem w ręce, ze słuchawką,
jako że w kwestii, w której chodzi o wyrażenie poglądów, jestem przeważnie
lewicowy.
Raczej się nie zgadzam na podatki i postulując o państwo
bez podatków, w którym moi rodzice nie będą sobie flaków wypruwać na to,
żeby wszyscy ci fartuchowi książęta będą mieli własne mieszkanie i numer
telefonu, podczas gdy jest inaczej. Co już zresztą mówiłem, że sytuacja w
kraju gospodarcza jest kategorycznie na nie, ostentacja rządu i ogólnie
rzecz biorąc słaba władza.
Ona mówi, że ona po prostu taka już
jest, że nie jest to z niczyjej strony narzucone, tylko przez nią wybrane.
Że całe życie nosiła się ot tak jak ja i ty, jak my wszyscy, lecz któregoś
dnia powiedziała sobie, że chce być sobą i zachować swój własny
niepowtarzalny styl. Tak jak ona sama wewnętrznie mroczny i
czarny.
Ja mówię, iż to bardzo ciekawe i interesujące z jej strony.
Że najważniejsze w życiu, to być właśnie sobą, nikim innym. Ona mówi, że
również to odkryła.
Wtedy rozmowa na chwilę urywa się. Andżela
popijając drink rozgląda się po sali.
Dobrze się bawisz? - mówię do
niej, by napocząć rozmowę.
Pewnie, mówi ona, dobrze. Choć
nienawidzę przeważnie takich ludzi jak ty. To ci powiem od
razu.
Mnie to kompletnie zaskakuje, taki gryps usłyszeć od pozornie
miłej dziewczyny, która jeszcze przez telefon okazywała się tak
sympatyczna. Patrzę się na nią. Ona na to w ten sposób: bo wiesz. Nie
chodzi mi konkretnie o ciebie, gdyż ty jesteś przyjemny, schludny, po
prostu inteligentny. Bardziej mam na myśli te diskodupy, te diskowywłoki,
które nienawidzę po prostu. Spójrz na swych znajomych. Same dziwki,
palanty, łaknące się nawzajem. Wszystkie myślą o tym, by znaleźć męża.
Jest to totalna żenada, proszenie się samemu o rozpłód. Brak
antykoncepcji. Lecz ty jesteś inny, co od razu tu zauważyłam. Romantyczny,
gdyż z miejsca rozpoznaję to w twej prawdziwej naturze. Romantyzm,
czułość, spacery we dwoje, motory, rowery wodne. To, co lubię.
Po
czym pyta, czy mam już jakąś dziewczynę. Na co ja odpowiadam, że jeszcze
nie, gdyż nie mogę się otrząsnąć po dziewczynie, od której musiałem
odejść, gdyż codziennie kilkakrotnie niszczyła mnie duchowo. Ona na to:
jasne, dobrze żeś zerwał z nią. Ja na przykład nie jestem taka. To znaczy
płytka, głupia. Na przykład pomyśl, że ja nie jem mięsa. Mięso produkt
zbrodni. Cukier robiony z kości zwierzęcych, więc cukru nie jem również.
Patrzę na nią jak w zaklętą. Przychodzi mi taka myśl, że może ona jest
jakąś wariatką, co zwiała ze szpitala i mnie sobie upatrzyła na kolejną
ofiarę. I powinnem teraz uciekać precz stąd, zapłacić za siebie, Barmanowi
powiedzieć, że fajna ostra dupa chce go poznać i spiżdżać stąd co sił.
Lecz tego nie robię. Nie mam instynktu zwierzęcego, który ratuje ich przez
wyniszczeniem gatunku. Siedzę i patrzę na nią, jej kieckę, jej nogi. Co
będzie to będzie.
Ona to widzi, dopija swojego drinka. Czy wiesz,
że nie jem również jajek?
Tego już nie wytrzymuję, gdyż pojmować
takich niedorzecznych poglądów nie pojmuję. Mówię do niej, co ty, jesteś
walnięta? Coś ci jajka złego zrobiły?
(...) Kamera start, dzień
dobry państwu witamy bardzo, moje imię Alicja Burczyk i teraz właśnie dla
państwa wymienię wszystkie produkty po promocyjnych cenach, jakie możemy
kupić, by prowadzić nasze gospodarstwo domowe oszczędniej i
funkcjonalniej. Gdyż nie jest tak, byśmy kupując jak leci wszystkie
produkty, wrzucając je do koszyka bez ładu i składu, mogli prowadzić dom
skromnie i bezpiecznie. Zakupy to kwestia, którą należy dokładnie
przemyśleć, zaplanować, obliczyć wszystkie za i przeciw. Spójrzmy, to
mięso pozornie wygląda dobrze, ale proszę tylko spojrzeć na cenę, jest
horrendalnie wysoka, szczególnie że obok leży zupełnie podobne mięso,
zaledwie kilka dni wcześniej wyprodukowane, ale jeszcze zupełnie dobre, i
kosztuje połowę mniej. Zadanie pierwsze brzmi, które mięso wybierzesz,
Andrzej, bo chyba nie okażesz się na tyle rozrzutny, by wybrać to droższe,
a w rezultacie zapewne mniej smaczne. Nie musisz odpowiadać, ważne, że się
zgadzasz. Teraz prowadzimy nasz wózek na następne pole na naszej planszy.
(...) Przedstawia półkę z alkoholami. Zadanie brzmi: nie kupuj alkoholu, a
tym bardziej papierosów. Jeśli kupisz, automatycznie tracisz nagrodę.
Jeśli nie kupisz - przejdziesz do dalszych etapów, które są równie
wspaniałe i pełne emocji jak ten. I wiemy, iż ty jako człowiek poważny i
rozsądny, przychylasz się do naszego wspólnego wyboru, kiedy to wszyscy na
jedno hasło wstajemy i wszyscy razem wołamy głośno: alkohol precz,
rozbroić fabryki tytoniu, zakazać sprzedaży alkoholu powyżej pięciu
procent zawartości, Andrzej, wiercisz się niespokojnie, na pewno nie
możesz doczekać się następnej planszy, która przedstawia stoisko z
owocami. Koszyk A, oto drogie owoce sprowadzane z odległego zachodu,
pokryte grubą warstwą trujących pestycydów - zarazków roznoszonych przez
Murzynów, którzy ich dotykali. A teraz spójrzmy do koszyka B, oto są owoce
ruskie, nieco tańsze od naszych, ale są to sfałszowane podróbki, zapewne
puste w środku. Natomiast w koszyku C prawdziwe polskie niedrogie owoce,
nawet obite polskie jabłka smakują lepiej niż jabłka zgniłego zachodu,
rzecz jasna, Andrzej jest roztropny i wybiera koszyk C, a to jest
wspaniała, prawidłowa odpowiedź, zapewniając nam wszystkim dobrą wspólną
zabawę w dalszych etapach teleturnieju!
Zmiędzy prześcieradeł,
zmiędzy pergaminów wyłania się nikt inny jak Masłoska. Może wyciągnęła
mnie właśnie z szuflady, otworzyła kopertę, położyła sobie na stół, siedzi
i patrzy. A jak zacznę się ruszać, to ona we wrzask i trzaśnie mnie jakąś
książką. Tyle jeszcze kojarzę, że to ona. Lecz muszę to powiedzieć, iż ona
wygląda gorzej jeszcze ode mnie, o matko. Że ja wyglądam być może źle, to
jest logika, związki przyczynowo skutkowe w przyrodzie, lecz dlaczego ona.
Spuchnięta czajna tałn, dostała pracę w Berlinie Zachodnim i robi się na
Japonkę, ostatnio płacze sobie trochę w wolnych chwilach o mój wypadek, by
bardziej wyglądać egzotycznie. Och, ależ mi cię żal, moja piękna, niby ty
mi to wszystko wyrządziłaś, lecz ja ci przebaczam, porozumienie ponad
podziałami, ja odeszłem, lecz to nie znaczy, iż ty również masz o to
płakać, upijać się flegaminą i robić sobie zamach na kable. Siedź tu
sobie, czytaj książeczkę, ja nie mam nic przeciwko, ja się jeszcze
przesunę, jeszcze się ciebie spytam, co czytasz, choć w duszy serca gówno
mnie to obchodzi.
A, takie jedno opracowanie lektur szkolnych, jak
chcesz wiedzieć. Bo uczę się do poprawkowej - mówi wtem ona, co mnie
szokuje do reszty, że tym bardziej zapominam już, w jakim mówiłem kiedyś
języku.
Mogę ci nawet na głos poczytać, jak masz chęć - mówi ona,
taka jest dobra, takie ma raptem dobre serce, dokarmia sikorki, ściera
śliną wulgarne napisy w windzie, proszę proszę, niewidzialna ręka odbita z
całej pety na mej twarzy. I ku memu zdziwieniu czyta mi w skrócie różne
książki, czasem nawet ciekawe to są historie, cała Polska czyta dzieciom,
a czy ty czytasz swemu dziecku? Szczególnie mnie rusza jedna taka baśń, co
jeden gość, Zenon z imienia, dostaje w pysk kwasem na odlew, co za
hardkor, myślę sobie, to pewnie gra wstępna, a potem jest już tylko
bardziej, lecz tego już nie napisali, gdyż to było politycznie
nierentownie. Ja staram się dawać Masłoskiej znaki kciukiem, czy dany
bohater ma zginąć czy przeżyć, lecz ona zawsze na złość mi przeczyta
inaczej niż ja chcę, co za niereformowalna cipa, ja bym był ją w stanie
nawet podpłacić, by tylko Zenon tamtej francy oddał po pysku, ale nie
żadnym kwasem, lecz łomem i jeszcze ją zabił, by było po równo, a nie że
jedna płeć jedzie na drugiej i kurwia ręka kurwią rękę myje.
(...)
Potem są wiersze, super, jeszcze, jeszcze czytaj, Masłoska,
co ci poeci napisali za listy protestacyjne do Boga, że na zdjęciach w
prospekcie wszystko było pięknie, rany się goją i nie ma wypadków, a w
rzeczywistości co, warunki sanitarne fatalne, brzydki hotel, na ścianach
same kiczowate obrazy, zero gustu i niekompetentni przewodnicy. Jak
urodziłem się z raną na froncie twarzy, to do tej pory się nie zarosła i
powiem tyle, że jest tylko głębsza, mówię już tylko metaforą. I jak tu się
wbije sanepid, to zamkną Panu cały ten szemrany interes, ubrudziłem sobie
mankiety, ma żona zgubiła spinkę, żądam zwrotu kosztów i spotkamy się na
sądzie.
Czesław Miłosz nadaje depeszę z Berkeley, Edward Stachura z
nieodłączną gitarą, fotostory. Nic się nie dzieje, ale to bardzo ważne,
weź podkreśl sobie na czerwono wszystkie ilustracje, to na pewno zdasz.
Albo daj mi tę książkę, jak przeżyję, to sobie wytnę te obrazki, będę
nosił w portfelu, jak mi się kiedyś zachce cię zarwać, to je tylko wyjmę:
cześć Dorota, ten, co kroczy w pelerynie, to mój jeden kuzyn - powiem.
Wybiera się właśnie na bankiet do artystów, flirt i alkohole, jakbyś
chciała się tam wbić, mogę cię mu przedstawić. O czym porozmawiamy, o
ruchomych piaskach czy wzniosłych tęsknotach? Wiesz, mnie od urodzenia coś
bolało w piersiach, czułem niepokój. Wreszcie jednego dnia zajrzałem sobie
do gardła, a tam podwójne dno.
Serialnie, ci się wydaje, że ja
jestem taki ot, wiesz, dwie ręce, dwie nogi, dżordż zmienia biegi, ci się
zdaje, że mogłabyś mnie przerobić na grę komputerową. Trzy ciosy na krzyż,
z kopa, z płata i podpalanie dżinsów, szukasz po mieście fety, bo kończy
ci się poziom energii, a do następnego levelu musisz przelecieć jeszcze
dwie panny i zabić cztery bezpańskie psy. Ci się zdaje, że załatwiłabyś to
trzema żetonami i congratulations, we've got a winner, gwałtowne opady
monet, możesz sobie kupić wszystko, co zobaczysz włącznie z wieszakiem,
ladą i ekspedientką. Mówię wam, jakby Silny otworzył okno, to ja bym
otworzyła drugie, jakby on ruszył uchem, to ja bym ruszyła lepiej,
wklepywałam jego akta do maszyny i wiem wszystko, jego głębokość równa się
długość jego przełyku, on zna dosłownie dwa słowa: nie i tak we wszystkich
przypadkach, co i kurwa w różnych konfiguracjach.


Głośny debiut 19-latki Wojciech Staszewski

Bajka raczej smutna Marek Zaleski

Fakanko, extasy i techno Marta Kosakowska
Dresiarska żenada Ewa Tomczak

Oda do dresu Jarosław Klejnocki

Wojna Masłoska pod flagą Świetlickiego Michał 'rahn' Franczak

Naćpany telewizor Eryk Remiezowicz

Jak dotąd powieść Masłowskiej ukazała się we Francji (pod tytułem
"Polococtail Party"), we Włoszech ("Bierz wszystko"), w Niemczech, w Czechach ("Czerwone i białe"), w Holandii i
na Węgrzech. Przewidziane jest wydanie książki w Stanach Zjednoczonych.
Francja Polococtail Party
|
Włochy Prendi Tutto
|
Niemcy Scheeweiß und Russenrot
|
Czechy Červená a bílá
|
Węgry Lengyel-ruszki háború a fehér-piros lobogó alatt
|
Holandia Sneeuwwit en Russisch Rood
|
USA Snow White and Russian Red
|
Wielka Brytania White and Red
|
Rosja

|
|