Srtona główna

Gorzowskie Towarzystwo Fotograficzne

Mała Galeria 50 lat GTF Konfrontacje Aktualności Linki Kontakt   

 

Konfrontacje Fotograficzne
2004


Wystawa pokonkursowa

Robert Doisneau


Daniel Adamski

 

ARCHIWUM
KONFRONTACJII

 

 

XXXII KONFRONTACJE FOTOGRAFICZNE

Przegląd prac nadesłanych na tegoroczne Konfrontacje Fotograficzne skłania do wniosku, że nastąpiła stabilizacja co do obecności różnych form wyrazu w twórczości fotograficznej. Przestała już być nowością fotografia zdigitalizowana i związane z nią sposoby obróbki obrazu, dokumentacje społeczne mają już chyba za sobą okres największych powątpiewań w ich sens (chociaż były jeszcze słabo reprezentowane), wśród fotografujących widoczna jest powszechna duża swoboda w posługiwaniu się kolorem i szersza świadomość kultury plastycznej. To ostatnie spostrzeżenie wynika chyba z faktu, że spora część uczestników konkursu wywodzi się spośród studentów kierunków fotograficznych na uczelniach artystycznych, które istnieją dzisiaj już w prawie każdym większym ośrodku akademickim. Widoczne są też konsekwencje tego, że młode pokolenia wychowały się już w kulturze niezwykle bogatej w różnorodne wzorce wizualne. Jednak obowiązująca od lat formuła gorzowskiego konkursu, wymagająca przygotowania prac w formie zestawów co najmniej 3 fotografii, jest bardzo wymagająca. Łatwiej jest pokazać jeden efektowny obraz niż kilka fotografii na równym poziomie, z których każda uzasadnia swoją niezbędność w jakimś logicznym ciągu. Te, które bez zastrzeżeń spełniają takie kryteria, stają się pewnymi kandydatami do nagrodzenia.
W tym roku pojawiła się niemała grupa autorów, których jury brało pod uwagę przy rozdziale nagród. I nagrodę otrzymał Jerzy Wierzbicki z Poznania za serię czarno-białych fotografii przedstawiających sceny na tle zrujnowanych przemysłowych budowli na Górnym Śląsku. Bezpośredniość w ukazywaniu ludzi tam spotykanych, dramatyzm bez silenia się na sensację, wysoka jakość techniczna powiększeń, to walory które przekonały członków jury, niezależnie od faktu, że ten typ fotografii okazał się wyjątkiem na konkursie, a warto zachęcać fotografujących, aby zauważali takie istotne zjawiska codzienności. Zupełnie inny charakter ma praca Marka Noniewicza, uhonorowana II nagrodą. Zestaw podwójnego miejskiego pejzażu w otoczeniu dwóch wizerunków o zagadkowych kształtach przybiera formę jakby ołtarza poświęconego wyobraźni. Precyzyjne stonowanie go w sepii powiększa jeszcze przyjemność z kontemplowania tej kompozycji. III nagroda została przyznana serii fotomontaży Alicji Szwinty z Krakowa pt. "Moje ciało to zwierzę". W scenerii wypełnionego obrazami wnętrza autorka transformuje ludzkie ciało głównie poprzez dodawanie mu zwierzęcych głów. Te wysmakowane formalnie, ale i dowcipne, sepiowe obrazy stwarzają atmosferę filozoficznej powiastki. Również metodą montażu posłużyła się wyróżniona Natalia Jagodzińska, ukazując swobodnie uformowane kobiece manekiny i odwołując się swobodnie do konwencji fotografii mody, jakkolwiek w ascetycznej scenerii i czarno-białej tonacji.
Poza tą nagrodzoną grupą chcę wymienić jeszcze kilka prac, które osobiście także przypadły mi do gustu. Grzegorz Klatka z Katowic nadesłał dwa ciekawe zestawy. "Ucieczka z Alcatraz" to seria czarno-białych udramatyzowanych aktów przypominających nieco styl Helmuta Newtona. Drugi cykl, "Okiennicy", to portrety ludzi wyglądających przez okna, fotografowanych z zewnątrz i od wewnątrz 1pomieszczeń, którzy czasami - dla żartu - pokazują gołe tyłki. O tym, że któraś z tych prac nie otrzymała nagrody, przesądziły pewne niekonsekwencje psujące zestawy. Przypomina się tutaj uwaga Rolanda Barthes'a , że humor w fotografii jest czymś bardzo trudnym, wymagającym finezji, i rzadko się sprawdza jako metoda. Grzegorz
Klatka jest współautorem jeszcze jednej pracy o tej strategii, wraz z Magdaleną Bartkiewicz, gdzie bawi się estetyką kiczu. Andrzej "Graba" Grabowiecki ze Szczecina także prowadzi grę ze znanymi konwencjami, jakkolwiek nadaje temu subtelny i liryczny ton w sepiowych obrazach roślin i miniaturowych martwych naturach. Piotr Zabłocki z Gdańska nadesłał barwne montaże, gdzie wizerunki starych fotografii nakładają się na sztućce. Skojarzenie narzędzi do podtrzymywania fizycznej egzystencji i do podtrzymywania pamięci jest tu proste, ale jego oczywistość została skutecznie odświeżona.
Jak wynika z powyższych opisów dominowała technika montażu, wspierana często komputerowo. W pracach Iwony Grucy kamienna materia interesująco przekształcała się w formy ludzkiego ciała. Na podobnej zasadzie Daniel Adamski zatopił w błękicie, przypominającym dawne cyanotypie, ledwo rozpoznawalne kontury różnych przedmiotów. Interesująco przedstawiły się też panoramiczne barwne widoki Wenecji, wykonane przez Joannę Kulis, co nie jest łatwe przy tak ogranym temacie. Chociaż można żałować niewielkiej ilości tradycyjnych form fotografii, ale tak często spotykana technika montażu ukazała szerokie możliwości wyrazowe i to, że można w nich zachować wiele z autentyzmu fotografii. Świadczy to o obecności krytycznego myślenia wśród autorów i daje nadzieję na wszechstronne praktykowanie fotografii, którą będziemy mieli okazję oglądać na następnych konkursach.
Adam Sobota