"
Modlitwa ",
autorstwa ewangelickiego teologa Ole Hallesby’ego (tłum. J.
Prower) jest książką w pewnym sensie niebezpieczną, gdyż jej treść
jest tak silnie osadzona w ewangelicznych prawdach Biblii, że po jej
przeczytaniu każdy chrześcijanin, z całą pewnością, będzie musiał
konkretnie ustosunkować się do zawartych w niej prawd i zasad.
Jeśli
więc jesteś człowiekiem, który chrześcijaństwo traktuje jedynie
jako swoistą " szufladkę " w swoim życiu, człowiekiem, który
nie chce wszystkiego oddać Zbawicielowi, to lepiej nie sięgaj po tę
pozycję. Zakup raczej którąś z książeczek “łechcących
ucho”, ta pozycja postawi Cię w sytuacji konkretnego wyboru i
konieczności uporządkowania życia.
Ci
zaś, którzy pragną całym swoim jestestwem
skutecznie służyć Zbawicielowi, odnajdą tę książkę jako podręcznik,
poradnik, oraz pełne ogromnego ładunku miłości do Pana Jezusa
Chrystusa świadectwo jej autora. Jeśli w dodatku zechcą zastosować
opisane w niej prawidła w swoim osobistym życiu modlitewnym, to na
efekty nie będą czekać zbyt długo. Ich duchowe życie zakwitnie, a błogosławieństwo
Boże szeroko rozleje się wśród ich bliskich, w naszym kraju, w
naszym pokoleniu i jeszcze dalej.
W
książce istnieje jeszcze jedna istotna płaszczyzna, a mianowicie można
czytając ją zwracać uwagę wyłącznie na wymieniony i zanalizowany w
niej zespół atrybutów Boga. Pod tym względem autor książki
reprezentuje szczególnie wysoki poziom wiedzy popartej osobistym doświadczeniem
nabytym niewątpliwie na kolanach. W naszym kraju pełnym
“bozi” wszelkiej maści, książka, która wprowadzi
czytelnika w podstawowe arkana społeczności z Wszechmocnym, wydaje się
być pozycją ze wszech miar pożądaną.
Nawet
współczesne chrześcijaństwo ewangeliczne często zatraca podstawowe
zasady społeczności pomiędzy Bogiem i człowiekiem. Zamienia się na
przykład wiarę i ufność składaną w Bogu na pogańsko - new agowską
wiarę w moc wiary. Jakże często słyszymy stwierdzenie o mocy
modlitwy z wiarą, a jakże rzadko jest to odnoszone do Tego, który
odpowiada na modlitwy, a którego moc stoi za ich wysłuchaniem.
Jako
wydawców książki interesuje nas nie tyle jej szybka i korzystna
sprzedaż, ile dotarcie do chrześcijan, którzy ustali i zbłądzili na
pustyni a wciąż pragną służyć naszemu Panu.
Gorąco
modlimy się o Ciebie czytelniku i życzymy owocnej lektury.
Poniżej
kilka wybranych fragmentów:
...jasne
jest, że dziecko Boże niczym nie może sprawić Panu Jezusowi większego
smutku i większej troski, niż zaniedbaniem modlitwy. Przez to bowiem
pozbawia się kontaktu ze Zbawicielem, a jego wewnętrzne życie musi
doznać okaleczenia i zwiędnąć, jak to niestety u nas w większości
wypadków ma miejsce. Wielu do tego stopnia zaniedbuje modlitwę, że
ich życie duchowe powoli zamiera. Stąd rozumiem ową gorzką troskę,
która objawia się w sercu Bożym, gdy musi powiedzieć: "Nie
macie, bo nie prosicie" (Jak. 4,2). On ma wszystko, czego nam
potrzeba, i niczego bardziej nie pragnie, jak obsypać nas swoimi
darami. (...)
(...)
Cokolwiek czynimy w Królestwie Bożym, uzależnione jest od tego, czym
my jesteśmy. A to czym my jesteśmy polega z kolei na tym co
otrzymujemy. To zaś, co otrzymujemy, zależne jest od naszej modlitwy.
I ma to znaczenie nie tylko dla Bożego działania w nas, ale także i
dla Jego działania przez nas. (...)
(...)
Kiedy wreszcie Zbór Boży obudzi się i rozpozna swoją odpowiedzialność?
Przez swoją modlitwę posiada on moc, aby pokierować światem. Oczywiście
zawsze będzie on tylko małą gromadką, małym stadkiem, ale gdyby
wszyscy członkowie tego Kościoła stali ramię przy ramieniu, mogliby
mieć decydujący wpływ na losy całego świata i to właśnie z
komory, w której się modlą. (...)
(...)
Stopniowo coraz lepiej zrozumiesz, że modlitwa jest najważniejszą
pracą, jaką wykonujesz. Nie możesz wykorzystać swego czasu w lepszy
sposób, niż na modlitwę. Módl się gdy tylko nadarza się sposobność:
czy sam, czy społecznie, przy pracy, w ciszy, na ulicy - wszędzie.
Istotnie nie możemy lepiej wykorzystać naszego czasu! (...)