Luter na Wartburgu
   

Luter na Wartburgu

     Nad Lutrem osobiście, a także nad jego dziełem reformy zawisło śmiertelne niebezpieczeństwo. Zwolennicy reformy Kościoła postanowili więc upozorować porwanie Wittenberskiego Reformatora i ukryć go w miejscu zakonspirowanym. Był nim zamek Wartburg, gdzie Luter przebywał dziesięć miesięcy, od 4 maja 1521 roku do 3 marca 1522 roku. Luter wykorzystał ten przymusowy pobyt w zaciszu na intensywną działalność literacką. Przełożył tam Nowy Testament na język niemiecki, napisał książeczkę o spowiedzi, Postyllę, czyli zbiór kazań, oraz traktat o ślubach zakonnych (De votis monasticis iudicium).

     Na okres nieobecności Lutra w Wittenberdze przypada też wydanie przez Filipa Melanchtona pierwszej dogmatyki ewangelickiej w duchu Lutra pt.: Loci communes rerum theologicarum seu hypotyposes theolo­gicae, oraz podjęcie przez innych jego zwolenników, w szczególności przez profesora Andrzeja Karlstadta pewnych praktycznych reform kościelnych. Dotyczyły one zwłaszcza małżeństwa duchownych, na temat których Luter wyraźnie wypowiedział się w swoim wezwaniu do szlachty oraz życia klasztornego, o którym pisał Luter na Wartburgu. Ponadto dotyczyły one mszy, głównie Wieczerzy Pańskiej, o której Luter wypowiadał się już wielokrotnie. W związku z czym zaczęto w Wittenberdze udzielać Sakramentu Ołtarza pod obiema postaciami. Rzecz zrozumiała, że innowacje te wywoływały atmosferę podniecenia, w której łatwo o wybryki, zwłaszcza, że ze zdrowymi tendencjami reformy połączyły się urojeńcze tendencje odśrodkowe, zarówno w dziedzinie stosunków społecznych, jak i w dziedzinie życia religijnego. Lutrowi coraz trudniej było oddziaływać pozytywie z Wartburga na bieg spraw, toteż nie bacząc na grożące mu niebezpieczeństwo opuścił Wartburg, powrócił do Wittenbergi i przez swoją działalność ka­znodziejską przywrócił w mieście względny spokój. Ale wszczęte w samej Wittenberdze działania reformacyjne rozszerzyły się na inne tereny, i chociaż formalnie obowiązywał Edykt wormacki z surowymi jego postanowieniami odnośnie do „sprawy Lutra”, jednak dzieło reformy zataczało dzięki działalności szczerych zwolenników Lutra, coraz szersze kręgi, czemu sprzyjała słabość władzy politycznej w ówczesnej Rzeszy Niemieckiej, mimo obecności na terenie Niemiec samego cesarza. Nie obeszło się także bez rozstania się z oddanymi od dawna przyjaciółmi i zwolennikami. Takim był zwłaszcza bliski kolega i przyjaciel Lutra Andrzej Karlstadt, który posądził Lutra o brak konsekwencji i o zatrzymanie się w połowie drogi. Swój radykalizm religijny oddał nawet na usługi radykalizmu społecznego, reprezen­towanego przez Tomasza Münzera, jednego z wodzów rewolucji chłopskiej w Niemczech.