{ ze wstępu do Albumu }
„ PRZYGODA Z MALOWANIEM”
Istotną rolę w mojej przygodzie z malarstwem odegrał przypadek. Zaczęłam od eksperymentowania z tkaniną i wełną,
w której jednak trudniej zrealizować się czy tez zapisać jakiś przekaz. W roku 1990 po wystawie „Wełną
malowane”, spróbowałam swoich sil z pędzlem w ręku, no i złapałam„malarskiego bakcyla”, z którym już się
nie rozstanę. Moim celem jest oddanie nastroju przyrody i tego co ujmie mnie w
sposób szczególny. Wtedy tez powstaje we mnie chęć tworzenia, co zwie się
natchnieniem. Kto odczul taki stan duszy pojmie to doskonale, zrozumie również radość z sukcesu, radość z wykonanej pracy. Los nie obdarzył mnie zdolnością
rysowania, natomiast dal mi wyobraźnie plastyczną, która uczyniła mnie bardzo chłonną na wszystko, co z
rysunkiem, malarstwem, rzeźbą, dekoracją czy formą ma wspólnego. Moje malarstwo często jest intuicyjne, tworzę z taką
samą pasją z jaką staram się żyć. Swoją sztuką chciałabym przemawiać do współcześnie żyjącego człowieka goniącego
za dobrami życia, depczącego przyrodę. Nie zawsze maluję z natury, niekiedy
poddaję się abstrakcji„malowania z głowy” lub z tzw.” martwej
natury”, Korzystam także ze zdjęć, widokówek itp. Lubię malować kwiaty, pejzaże,
abstrakcje. Mój brak wykształcenia w kierunku plastycznym, może tłumaczyć bogactwo form i treści oraz rozległość tematów,
zaskakującą u jednego artysty, a także porywanie się na rzeczy niedościgle.
Z upodobaniem eksperymentuję, stosuję techniki mieszane, staram się uchwycić ruch. Używam przede wszystkim
farb olejnych, próbuję pasteli, które łączę z akwarelą, temperą, gwaszem
lub olejem dzięki czemu uzyskuję niezwykle efekty kolorystyczne. Czasem trudno mi jest określić technikę
danego płótna. Nie zawsze, jestem zadowolona z efektów mojej pracy. W mojej twórczości można dostrzec wpływ plastyków
z GTPT jednak, mimo próby ich naśladownictwa, wszędzie przewija się jak
podpis, mój, może jeszcze niewyrobiony styl.
Rozmowy ze zwiedzającymi nasze wystawy, a zwłaszcza z dziećmi ze szkól podstawowych, uświadomiły mi jak
dalece funkcjonują utarte poglądy na tematy malowania. Moje pytania jakiego koloru
jest niebo, jeziora, las, laka, spotykały się niezmiennie z takimi samymi
szablonowymi odpowiedziami, ze: niebo jest niebieskie, jezioro jest niebieskie,
laka, las, zielona.
Dopiero zbliżenie ich do obrazu, niemalże na dotkniecie palcem, przekonuje ich, o czym podświadomie przecież
wiedzieli, ze tak naprawdę kolory ziemi odbijają się w wodzie i na niebie. Dobrze wiem jak trudno
jest zidentyfikować dany kolor, przecież każdy ma nieskończenie wiele
odcieni. Samo określenie, ze kolor jest powiedzmy np. biały, nie znaczy
wiele, ale np. bielszy niz. inny biały przedmiot, jest na pewno bardziej
precyzyjnym określeniem. I tak jest z każdym kolorem. Co zrobić, żeby obraz ożył, żeby
nie był martwy, plaski. Światło i cień, zmieniające się w ciągu dnia, ma
ogromny wpływ na nasze odczucia i na sposób widzenia świata.
Ileż może sprawić czarodziejskie światło - zaklęcie impresjonistów. ŚWIATŁO słoneczne, księżycowe, światło świecy i wreszcie światło elektryczne staje się przyczyną modelowania kształtów, a wiec i cienia kładącego się w
obrazach ukośnie niemal w identyczny sposób. Zestawienie naturalnego i sztucznego
światła, czasem zwielokrotnionego dodatkowymi odbiciami w wodzie, blasku księżyca z żywym płomieniem ognia, lampy czy
świecy, potęguje malarskość i walory kolorystyczne każdego obrazu. Sposób patrzenia i przenoszenia
obrazu na płótno wymaga nauki i doświadczenia. Edukacja plastyczna młodzieży niestety
zatrzymuje się niemalże na przedszkolnym poziomie przechodząc do niewiele wyższego poziomu w dalszym nauczaniu. A przecież otwiera ona drogę
wyobraźni, czyli temu co różni nas w sposób znaczący od zwierząt i jest wyróżnikiem
HOMO SAPIENS. Zadziwiają mnie tez komentarze do obrazów abstrakcyjnych, które jako ze trudniejsze w odbiorze pozostają często
przedmiotem kpiny, a dobra abstrakcje jest tak samo trudno namalować jak realistyczny obraz. Artysta ma prawo do własnej
wypowiedzi. Dlatego tak ważne jest oglądanie obrazów na wystawie lub podglądanie plastyków w plenerze.
Najbardziej znamienna cecha sztuki naszych czasów jest swobodne przekraczanie czy tez wręcz zacieranie różnic pomiędzy malarstwem,
rysunkiem, fotografia, rzeźba, architektura czy innymi sztukami użytkowymi. Zwłaszcza wykorzystanie pudla z niezliczona ilością odcieni farb
jakim jest komputer, szybkości schnięcia obrazu, możliwości powrotu do
poprzedniej wersji, co nie jest możliwe w malarstwie naturalnym, stwarza
przeogromne możliwości w tym zakresie. Nadszedł czas swobody wyborów zarówno
techniki jak i sposobu patrzenia i odkrywania rzeczywistości. Mimo braku scentralizowanego państwowego
mecenatu, jak również pogoni za pieniądzem, sztuka odnajduje się. Staje się uczestnikiem i ważnym elementem naszego
życia. Jest dla mnie wielka radością, jeśli obraz mój ma swoich wielbicieli, gdy sprawia im przyjemność duchową. Na zakończenie chciałam odnotować społeczne
zaangażowanie ludzi związanych z Gostynińskim Towarzystwem Popierania Twórczości Plastycznej - z moim Towarzystwem. Właściwie to dzięki niemu rozpoczęłam i
trwam w mojej przygodzie z malowaniem, biorę corocznie udział w wielu plenerach i wystawach. Jest to moje hobby, co prawda
jedno z wielu, niemniej dające mi ogromnie dużo radości i spełnienia. (
ALBUM - strona w przygotowaniu – najpóźniej do 30.04.2002 )
Barbara Ogłodzińska