Vol. XII • 2006



HEINRICH HEINE
SERAFINA

1
Gdy po lesie wieczór chodzę,
Po marzącym lesie,
Zawsze się koło mnie wiotka
Twoja postać niesie.

Czy to nie twój welon biały,
Twe łagodne lica?
Czy tylko przez mroczne jodły
Pada blask księżyca?

Czy to moje łzy są własne,
Co tak cicho płyną?
Czy naprawdę płaczesz idąc
Obok mnie ścieżyną?

2
Noc nad ciche mórz wybrzeże
Napłynęła już z oddali,
Skroś obłoków patrzy księżyc
I coś zaszeptało z fali:

Czy ten człowiek pomylony,
Czy po prostu zakochany,
Że tak smutny jest i wesół,
Taki wesół i znękany?”

Na to roześmiany księżyc
Jasnym głosem przerwał ciszę:
„Zakochany jest i wariat,
I w dodatku wiersze pisze.”

3
To biała mewa z trzepotem
Przyciąga moje oko
Tam ponad ciemnymi falami;
A księżyc stoi wysoko.

Spod wody rekin i płaszczka
Kłapią znęcone posoką,
To wzlatuje, to zniża się mewa;
A księżyc stoi wysoko.

Och, miła, ulotna duszo
Przesmutna i trwożna głęboko!
Do wody ci za blisko,
A księżyc stoi wysoko.

4
Wiedziałem, że mnie kochasz,
Już dawno to odgadłem,
Lecz gdy mi to wyznałaś,
Wzdrygnąłem się i zbladłem.

Krzyczałem i śpiewałem
Po górskiej pnąc się łące.
We łzach nad morze zszedłem,
Gdy zachodziło słońce.

Serce me jak to słońce
Płomiennie w oczach płonie
I piękne i ogromne
W miłości morzu tonie.

5
Jakże ta mewa ciekawie
W przelocie ku nam patrzy,
Że ucho do warg ci przyciskam,
Na brzegu morza usiadłszy.

Bardzo by chciała wiedzieć,
Co słychać między nami,
Czy ucho pocałunkami
Napełniasz mi, czy słowami?

Żebym ja sam to wiedział,
Które z nich w duszy mi syczą!
Słowa i pocałunki
Zmieszały się tajemniczo.

6
Jak sarna trwożna uciekła mi
I jak ta sarna żywo!
Pięła się z głazu na głaz i wiatr
Łopotał rozwianą grzywą.

Lecz dogoniłem ją, gdzie w toń
Skała opada pochyło
I nieprzystępne serce jej
Łagodne me słowo zmiękczyło.

Jak w niebie tam siedzieliśmy
Szczęśliwi i w przestworzu.
Pod nami głęboko słońca krąg
Powoli tonął w morzu.

Pod nami głęboko w ciemną toń
Zapadło piękne słońce
I nad nim rozszumiały się
Fale z rozkoszy kipiące.

Nie płacz, że słońce spoczęło już
Nieżywe w tamtej fali!
Ono w mym sercu skryło się
I wciąż tak samo się pali.

Z mych oczu ci przesyła żar
Gorejącego pragnienia
I z moich warg policzki twe
Czerwienią opromienia.

O, nie płacz, i przy sercu mym
Grzej serce swe ziębnące!
Uszczęśliwieni w ramionach twych
Leżymy ja i słońce.

7
Wzniesiemy na tej skale kościół
Trzeciego testamentu,
Nowego, trzeciego! Gdyż minął czas
Cierpienia i lamentu.

Tak długo ogłupiająca nas
Dwoistość w jedność się skupia:
Nareszcie zakończyła się
Dwóch ciał udręka głupia.

Czy słyszysz w ciemnym morzu Boga?
Mówi tysiącem głosów.
Widzisz go świecącego nam
Tysiącem gwiazd z niebiosów?

Bóg święty jest jako w ciemności,
Tak samo i w rozbłysku
I Bogiem jest, cokolwiek jest;
I w naszym też uścisku.

8
Legła szara noc na morzu,
W drobnych gwiazdkach tlą niebiosy,
Czasem z wody się odezwą
Przeciągle dźwięczące głosy.

Stary wiatr północny igra
Z falami, co jak organy,
Co jak ich piszczałki skaczą,
Jak w piszczałkach ton wezbrany.

Pół pogańsko, pół kościelnie
Brzmią melodie gamą całą
I ku wielkiej gwiazd uciesze
Do góry wstępują śmiało.

A te gwiazdy, coraz większe,
Z taką iskrzą się rozkoszą,
Aż wreszcie jak wielkie słońca
Wzdłuż i wszerz się w niebie noszą.

Pod muzykę z dołu brzmiącą
Tryle ślą w szaleńczym chórze:
Słoneczne to są słowiki,
Co promiennie krążą w górze.

Huk to jest i grzmot potężny,
Śpiew morza, śpiew nieba słyszę,
Rozkoszy olbrzymia burza
Wdziera mi się w serca ciszę.

9
Miłować cienie, całować cienie,
To niestały żywot cienia!
Czyżbyś, głupia, żywiła złudzenie,
Że to wieczne, że nic się nie zmienia?

Cośmy mieli za własność niezłomną,
Cielesną, zaraz się rozprasza
Jak urojenie, i zapomną
Serca, i uśnie źrenica nasza.

10
Stanęła nad morzem panienka
I wzdycha sobie bez końca,
Tak wzrusza ją i lęka
Wieczorny zachód słońca.

To sztuczka już nie nowa,
Niech się panienka nie smuci!
Ono tu z przodu się chowa,
A z tyłu znów się wróci.

11
Statek mój pod czarnymi żaglami
Przez dzikie morze mknie.
Wiesz dobrze, jaki smutny jestem,
A jeszcze dręczysz mnie.

Twe serce jest jak wiatr niestałe,
Raz tu, raz ówdzie tchnie.
Statek mój pod czarnymi żaglami
Przez dzikie morze mknie.

12
Jak podle postąpiłaś,
Przed ludźmi ukryć wolałem
I wypłynąłem na morze,
I rybom to opowiedziałem.

Zostawię ci dobre imię
Na stałym lądzie jedynie.
Lecz w oceanie każdy
Wie o twym podłym czynie.

13
Na brzeg idzie fala hucząca,
Owszem, z rozmachu.
I zmąca się, spiętrza, roztrąca,
Owszem, na piachu.

Wciąż idą, potężne i duże,
Nadchodzą z grzmotem
I wreszcie spieniają się w burzę:
I co nam po tym?

14
Na wbitej w morze runicznej skale
Usiadłem z rojeń tłumem.
Wiatr świszcze, mewy krzyczą i fale
Wędrowne buchają z szumem.

Niejedno piękne kochałem dziecię
I niejednego druha:
Gdzie oni? Świszcze wiatr po świecie,
Piana wędrownych fal bucha.

15
Morze w słonecznym blasku lśni
I złote jest w kolorze.
Bracia, kiedy już umrę,
Zanurzcie me ciało w morze.

Kochałem je do końca mych dni,
A ono tak przyjemnie
Chłodziło moje serce.
Lubiliśmy się wzajemnie.

Przełożył Robert Stiller


W drugim po Księdze pieśni i dużo mniej popularnym zbiorze liryków Heinego Nowe wiersze (1844, Neue Gediche) najobszerniejsza część to Rozmaite (Verschiedene), podzielona z kolei na 13 cyklów. Większość z nich nosi imiona kobiet, rzeczywiste albo umowne. Oto pierwszy z tych cyklów: Seraphine. Nic nie wskazuje na przypisanie go konkretnej osobie. Przelotna wzmianka w Sznabelewopskim to jedyna poszlaka nawiązująca do wspomnienia z czasów dziecięcych o pięknych, czarnych oczach jakiejś krewnej tego imienia. Tu jednak chodzi raczej o dziewiątą i najwyższą kategorię ognistych aniołów o sześciu skrzydłach serafim, które w tradycji hebrajskiej z czasem nabrały cech zmysłowej urody i jako takie dały początek żeńskiemu imieniu.


Przypisy ograniczam do najbardziej znaczących.

1. Wandl’ ich in dem Wald des Abends. Lekkie analogie z wierszem Schillera Erwartung.

2. An dem stillen Meeresstrande. Zapewne 1832. Wiersz bajkopisarza Hansa Christiana Andersena z 1826 roku w przekładzie niemieckim kończy się niemal dosłowną analogią: To albo wariat, zakochany, albo poeta. Przypadek czy świadome zapożyczenie?

3. Das ist eine weiße Möve. Druga z wymienionych tu ryb Roche to rodzina obejmująca wiele gatunków płaszczek, z reguły mięsożernych i blisko spokrewnionych z rekinami.

6. Sie floh vor mir wie’n Reh so scheu. Najpierw krytykowano, że sarna nie ma grzywy; po czym zrozumiano, że to wiatr łopoce rozwianą grzywą dziewczyny. Bladą kalką niemieckiego zwrotu byłoby “jej włos latał na wietrze” albo coś podobnego. Tu jednak idiom polski znaczy dokładnie to samo, będąc jednak o wiele bogatszy. A nie zawsze tłumacz ma takie szczęście! Więc należy je chwytać.

7. Auf diesem Felsen bauen wir. Heine żywo zajmował się wówczas doktryną niedawno zmarłego Saint-Simona (1760-1825) jako czołowego twórcy socjalizmu utopijnego. Sformułował on słynne „prawo trzech stadiów” ludzkiego umysłu: teologiczne, metafizyczne i pozytywne. To trzecie Heine skojarzył z erotyką na skale nadmorskiej, negując podział na ducha i materię lub ciało, z aluzją do opoki, na której Jezus miał zbudować swój kościół, oparty na Nowym Testamencie. A to ma być jakby Trzeci Testament: gdyż Bóg przejawia się również w uścisku miłosnym; oryginał powiada: „w naszych pocałunkach”. Niektórzy odbierali to jako frywolne pomieszanie religii z erotyką, a nawet bluźnierstwo: zżymając się, że flaszka ma posłużyć za kielich mszalny, a łóżko za ołtarz! Później odwoływano takie obelgi jako „błąd drukarski”.

10. Das Fräulein stand am Meere. Pierwodruk 1834 wściekle opluwał np. Moritz Gottlieb Saphir: „Tak się to ma do wcześniejszej twórczości Heinego jak śmierdzące jaja do ananasów... Jego erotyki bywały jak piękne rusałki, górną połową ciała sterczące w eter, owiane słodką wonią, tchnieniem światła i życia, tylko dolną połową w łuskach i z obrzydliwym ogonem brodzące w szlamie. A te już są całkowicie łuskowate, chamskie, puste i odrażające”. Lecz inni krytycy doceniali sprzeciw wobec drobnomieszczańskiego banału, obłudy i kokieterii, a Marx nieraz przytaczał ten utwór jako celną karykaturę sentymentalnego fałszu.

11. Mit schwarzen Segeln segelt mein Schiff. Nawiązanie do motywu Latającego Holendra, o którym Heine pisywał już i prozą, dając początek jego popularności.

Robert Stiller





strona główna | następny artykuł | powiadom o tekście znajomego