Utwory
Marka Stachowskiego
|
WŁADYSŁAW
MALINOWSKI
OD
NOWEJ MUZYKI KU PRZESZŁOŚCI.
SONORYZM MARKA STACHOWSKIEGO
|
W
latach 1963-1968 Marek Stachowski studiował u Krzysztofa
Pendereckiego. Kompozytor ten był już wówczas autorem Polimorphii,
Kanonu, Trenu i Kwartetu.
Były to utwory, w których pojawiło się nowe z gruntu
operowanie instrumentami smyczkowymi, utwory nie tylko uznane za
ważne w rozwoju powojennej szkoły polskiej, ale i za istotne
wydarzenie w historii komponowania w dwudziestym wieku. Stachowski
oczywiście zainteresował się zdobyczami swego nauczyciela. Jednak
utworem, w którym uczynił to po raz pierwszy nie był
utwór
smyczkowy. Nie był to w ogóle utwór czysto
instrumentalny, lecz kantata.
Koncepcja
dźwiękowa utworu do słów Rilkego Z księgi godzin
na
głos, chór męski, fortepian, perkusję oraz wiolonczele i
kontrabasy (1965) wychodzi przede wszystkim od możliwości zespołu
chóralnego, w tym od brzmieniowych możliwości
środków
artykulacyjnych, takich jak mormorando, parlando, szept. Koncepcja ta
bierze także pod uwagę barwne właściwości głosek tekstu. Stąd
też bloki dźwiękowe o różnorodnych barwach generowane są
w kantacie tyleż przez kontrabasy i wiolonczele, co głosy
chóru
męskiego. Jest to w polskiej muzyce jeden z najwcześniejszych
przykładów wokalnego wcielenia sonoryzmu. (Przykład 1).
Sonorystyczne
wykorzystanie chóru staje się jeszcze bardziej konsekwentne
w Neusis II (1968), gdzie kompozytor
rezygnuje w ogóle z
tekstu, aby swobodnie dobierać fonemy, kierując się ich
właściwościami barwnymi. Dwa chóry o różnej
obsadzie wtapia w brzmienie zespołu perkusji i niskich
smyczków.
(Tytuł tego krótkiego, ale ważnego utworu –
którego
domniemany pierwowzór, Neusis I, nie
istnieje – jest
aluzją do dodatkowej perkusji obsługiwanej przez
chórzystów,
pochodzi zaś od greckiego pojęcia matematycznego oznaczającego
element dodany, wykraczający poza właściwy system).
Zwracając
się ku instrumentowym smyczkowym, Marek Stachowski również
nie staje się tylko naśladowcą swego mistrza. Innowacje
Pendereckiego polegały przede wszystkim na wyjściu poza materiał
skali temperowanej, także poza dźwięk – w kierunku materiału
perkusyjnego o nieokreślonej wysokości uzyskiwanego na
instrumentach smyczkowych. Stachowski, niemal u samych narodzin tego
stylu, traktuje go odmiennie: zwraca się w kierunku naturalnych
możliwości instrumentalnych, w kierunku muzyczności pojętej
bardziej tradycyjnie. Nawet w ogniskującej chyba najsilniej wpływ
Penedereckiego Musica per quartetto d’archi
(1965), także w Musica can una battuta del tam-tam
(1966), mimo stosowania
środków tak typowych dla wspomnianych wyżej
utworów
Pendereckiego, jak legno battuto i gra col
legno, bloki
dźwiękowe są nader często montowane z precyzyjnych, ruchliwych
figuracji rozdzielonych między wiele partii divisi.
Jest to
obce Pendereckiemu, a stanie się jedną z typowych cech faktury
Stachowskiego. (Przykład 2).
Jednak
faktura taka – u Lutosławskiego, czy Ligetiego, służąca
przede
wszystkim realizacji brzmienia – u Stachowskiego staje się w
większym stopniu sposobem kształtowania formy. Wypływa z samych
podstaw muzycznego myślenia, z formy pojętej procesualnie, formy
zakładającą wzajemną hierarchię poszczególnych faz.
Zimna, geometrycznie skontrastowana forma takiego np. Trenu
ofiarom Hiroszimy zostaje przez Stachowskiego zastąpiona
formą
miękką, a zarazem centralnie zaogniskowaną wokół stopniowo
uzyskiwanych kulminacji, często formą o przebiegu łukowym.
(Obietnica zawarta w tytule Musica con una battuta del tam-tam
spełnia się rzeczywiście. Następuje tylko jedno potężne
uderzenie tam-tamu w kulminacyjnym akordzie, który zjawia
się
dokładnie w miejscu złotego podziału sumy taktów tego
jednoczęściowego utworu).
Właśnie
faktury i techniki instrumentalnej dotyczy w pierwszym rzędzie
dalsza ewolucja sonorystycznego stylu Stachowskiego. Uzupełniony
zostaje aparat wykonawczy – bądź o selektywnie wybraną grupę
instrumentów dętych (Sequenze concertanti
1968), bądź
o ich normalny skład potrójny lub poczwórny i
bogatą
perkusję. Faktura ewoluuje od początkowej przewagi brzmień
statycznych, rzadkich już w Irisation (1970), w
kierunku
ożywienia pól dźwiękowych. W Musique solennelle
(1973), Poème sonore (1975), a także Śpiewach
Thakuryjskich (1974) tradycyjny zapis takich figuracji
współistnieje z zapisem (w ramkach) celowo nie precyzującym
dokładnie rytmu. (Przykład 3). Swoboda jest tu posunięta dalej,
niż w metodzie aleatorycznej Lutosławskiego, z której
Stachowski czyni nie tylko w tym utworze większy użytek, niż ze
zdobyczy swego nauczyciela. Wykonawcy zostają tu jeszcze bardziej
radykalnie uwolnieni od uciążliwych i w ostatecznym rachunku
zbędnych komplikacji rytmicznych. Ale główny cel tych
zabiegów pozostaje ten sam – wyswobodzenie nie
tyle
wykonawców, co słuchacza: wyjęcie owej zmienności i
ruchliwości spod działania akcentów metrycznych i tym samym
uwydatnienie jej oddziaływania harmonicznego i barwnego.
Wczesny
styl orkiestrowy Stachowskiego pozbawiony jest wszakże posmaku
kontestacji. Nie ma prowadzić do rozbicia zastanego porządku
muzyki, jak to było dziesięć lat wcześniej u innych polskich
kompozytorów. „Zastany porządek” jest
już inny i
Stachowski bynajmniej nie odczuwa potrzeby jego burzenia. To na jego
fundamencie buduje swój muzyczny świat, indywidualny w
szczegółach technicznych i – przede wszystkim
– w
estetyce.
„Tradycyjna
muzyczność”, jaką Stachowski zabarwia ów
prowokacyjny
styl, konstruując swoje miękkie i zamknięte formy, wydaje się
mieć źródła w archetypach instrumentacyjnych. Wprawdzie
odnajdujemy w jego partyturach takie środki, jak glissanda
smyczków
(nawet jako podstawowy materiał całych sekcji utworu), grę
plektronem na instrumentach smyczkowych, grę na samych ustnikach
instrumentów dętych drewnianych, bezdźwięczne, szmerowe
wdmuchiwanie powietrza w instrumenty dęte, czy wreszcie piatti
arco, a także butelki użyte jako instrumenty dęte i
perkusyjne
o delikatnym brzmieniu ( w Śpiewach Thakuryjskich),
to jednak
o wiele bardziej niż jego poprzednicy ogranicza kompozytor takie
środki, jak wychodzenie poza materiał skali temperowanej,
perkusyjne użycie instrumentów smyczkowych oraz efekty
pochodzenia nieinstrumentalnego.
Ale
nie tyle ograniczenie katalogu efektów decyduje o odrębności
wczesnej muzyki Stachowskiego. Przede wszystkim sposób ich
łączenia w czasie, to co określić możemy mianem formy. W jej
miękkich konturach, zatartych spojeniach odżywa romantyczna
orkiestra, której dramatis personae,
wprawdzie widmowo
odmienione, zachowują jednak dawne role, a niektóre dzieła,
jak przede wszystkim Irisation – w swych
figurach smyczków
jako tle dla potężnych fanfar blachy, w pełnych wyczekiwania
nutach pedałowych i tajemniczych tremolach klarnetów
basowych, w zwolna narastających lub powoli gasnących pomrukach
wiolonczel i kontrabasów, w ostrzegawczych sforzatach
instrumentów dętych, czy osłonowych tremolach talerzy,
maskujących zmiany instrumentalnych dekoracji – stają się
jakimś
komentarzem z zaświatów do Pierścienia Niebelunga.
Najdalszym
wychyleniem ku źródłom sonoryzmu, ku jego orkiestrowej
wersji bruitystycznej i burzycielskiej, dokonanym wszakże ex post,
jest Musique solennelle (1973). I to mimo jej
końcowego,
błyszczącego akordu Es-dur (wręcz tryumfalnego, a nie tylko
„uroczystego”). W muzyce wokalnej podobne miejsce
zajmuje kantata Słowa do tekstów
Władysława
Broniewskiego (1971).
Wprowadza ona ćwierćtony, efekty szmerowe w chórze i
złowrogie brzmienia grupy sześciu puzonów jako odpowiednik
obrachunków z wojenną przeszłością, zawartych w tekście
poetyckim. Najbardziej awangardową kompozycją Stachowskiego jest
jednak zapewne utwór kameralny: stosunkowo późny II
Kwartet z roku 1972 – w swych brzmieniach i
organizacji czasu,
wziętych jakby z muzyki elektronicznej.
Odchodzą
od tej estetyki w muzyce kantatowej – w podobnym kierunku, co
Poème
sonore w muzyce czysto orkiestrowej – Śpiewy
Thakuryjskie
(1974). W tej kantacie tryumfy święci wiotka, polimetryczna i
aleatoryczna faktura, która łącznie z efektami
„wiatru”
o odrealnionym, nieziemskim brzmieniu uzyskanym na fletach i
butelkach stwarza aurę dźwiękową znakomicie dostosowaną do
subtelnej liryki Rabindrenata Tagore z jej panteistycznymi akcentami
(Thakur to bengalska forma nazwiska Tagore). I w tym utworze, i w Poème
sonore, efekty
kontrastu ustępują miejsca
subtelnej skali półcieni – barwnych i
dynamicznych, a
aleatoryzm faktury miejscami niemal eliminuje kinetyczny wymiar
muzyki. Bestia z Musique solennelle jest uśpiona.
Muzykę
ogarnia owo dziwne rozmarzenie, którym naznaczone są liczne
utwory tamtych lat, skądinąd różne i tak
różniących
się wzajemnie autorów. Z muzyki polskiej wymieńmy choćby Różę
wiatrów Kotońskiego, Musicę
demestica Bujarskiego, Tak jak na brzegu morza
Knapika, Koncert fortepianowy Krauzego czy
– wówczas powstałe
i współbrzmiące z tymi nastrojami – Mi-parti
Lutosławskiego (wszystkie utwory z lat 1976-1977). Stachowski trzyma
się w istocie z dala od tego stylu znanego pod nazwą „nowego
romantyzmu”, także „nowej prostoty”. Styl
ten nadaje jedynie
specyficzny odcień ostatniej fazie jego sonoryzmu. Po Poème
sonore nie ma już powrotu do prawdziwie sonorystycznego
myślenia.
Datą
graniczną wydaje się właśnie rok 1975. Jednak w przebiegu drogi
twórczej Stachowskiego nie ma przełomów. Zmiany
następują stopniowo. Można co najwyżej wyznaczyć umowne granice
dla poszczególnych etapów. Divertimento
(1978 –
jeden z dwóch tylko, obok Ptaków,
większych
utworów skomponowanych w latach 1976-1979), wprowadza tyleż
nowego, co kontynuuje doświadczenia okresu poprzedniego. A i to, co
wobec bezpośredniej przeszłości nowe, jest nawiązaniem do
pomysłów z początków twórczości,
przede
wszystkim z I Kwartetu z jego zespołową
wirtuozerią
(1963). Zawrotny ruch figuracyjny, jakim rozpoczyna się Sinfonia,
pierwsza część Divertimenta, przez stopniowy
rozstrój
akcentów metrycznych, zamienia się w swe własne
przeciwieństwo, nieruchomieje w barwnej plamie, jak obraz w
rozregulowanym obiektywie. Ruch i czas jako domeny muzyki ukazane
zostają w całym swym dialektycznym związku i zarazem całej
względności. Mamy oto ruch „wymierny” i jego ślad,
kometę i
zawirowanie materii po jej przejściu. (Idea muzycznego perpetuum
mobile otrzymuje tu swój iście dwudziestowieczny komentarz).
Wirtuozowska
gra zespołowa – jedna z idei Divertimenta
– zostaje
podjęta w Chorei (1981). Ale podjęta już w
znaczeniu
dosłownym. Figuracje są tu precyzyjnie zarysowane, obraz pozostaje
cały czas ostry, a zawrotny pęd zyskuje symboliczny walor katharsis,
wyzwolenia, jakie osiągano w
kulcie dionizyjskim
poprzez „trójjedyną choreię” –
połączenie tańca,
muzyki i poezji. Tu następuje ono po powolnej części wstępnej.
Nie ma ona już nic wspólnego z rozmarzeniem Pieśni
Thakuryjskich czy Poème sonore.
Tam czas został
wstrzymany, tu jest odmierzany w oczekiwaniu poprzedzającym katharsis.
Narasta poczucie zawieszenie,
niespełnienia.
Gra
o tak pojętą wielką formę odbywa się także w Capriccio por
orchestra (1983). Ale tu owa „forma oczekiwań i
spełnień”
zostaje jakby ujęta w cudzysłów. Misterna, ruchliwa praca
motywiczna przerywana jest statycznymi unisonami, tok muzyczny coraz
to ulega unieważnieniu, a wraz z nim jakby i sama zasada, na
której
się on opiera. Nawiązania do tradycyjnej narracji muzycznej ukazane
są z perspektywy poprzedniego porządku – „formy
sonorystycznej”. To jakby autorski komentarz do własnej
ewolucji
stylistycznej.
Taki
dystans całkowicie znika w Odach Safickich (1985),
może
najwybitniejszym obok Divertimenta, Chorei,
a także Ptaków, utworze drugiego
okresu twórczości.
Znika tu wszelki komentarz do przeszłości, wszelki element
pastiszu. Choć stronice tej partytury odznaczają się wielką urodą
dźwiękową, to jednak barwna perkusja, ściszona dynamika, divisi
smyczków i inne cechy (także języka harmonicznego)
przywodzące na myśl muzyczny impresjonizm są tylko barwnym
kostiumem muzyki z ducha romantycznej, jak to w muzyce polskiej
nieraz bywało. (Przykład 4).
Przedsonorystyczny
idiom zostaje tu podjęty wprost, głównie poprzez charakter
narracji muzycznej, stosunek do czasu. Wyczuleniu na ekspresywną
stroną tekstu z jego głęboko tragicznymi akcentami towarzyszy
pierwszeństwo szeroko pojętych relacji tonalnych i harmonicznych
–
przed walorami barwy dźwięku. Mechanizm działania tonalności,
mimo, iż aluzyjnie tylko zarysowany – w grach
kontekstów
stwarzanych przez budowę współbrzmień, przez wycinki
melodii, dźwięki centralizujące – zgodny jest jednak z
tradycyjną rolą tonalnych środków harmonicznych, decyduje o
składni kontinuum muzycznego. I dlatego ten właśnie utwór
najpełniej reprezentuje główną tendencję drugiego okresu
twórczości – odchodzenie od myślenia
sonorystycznego w
konstruowaniu formy. Rok 1985 można uznać za kolejną datę
graniczną w twórczości Marka Stachowskiego, mimo, iż
struktury tonalne występują w postaci bardziej dosłownej już
wcześniej w Chorei. Ale tam są one tylko jakby
cytatami,
aluzjami do przeszłości. Wprowadzają napięcie (zamierzone) wobec
niepodporządkowanego im toku muzycznego. (Co w pierwszej części
utworu odgrywa istotną rolę w ewokowaniu wspomnianego efektu
niespełnienia, oczekiwania).
Po
roku 1985 zwrot ku przeszłości obejmować zaczyna inne jeszcze
elementy stylu. Jednak, jak poprzednio, brak tu wyraźnej cezury. Z
jednej strony nowe tendencje zapowiadały już wcześniejsze utwory
– Qurtetto da ingresso (1980), czy (po
części polifoniczne) Pezzo grazioso (1982). Z
drugiej strony
jeszcze Musique en
quatre scene (1987), to w pewnej mierze muzyka statycznych
zdarzeń dźwiękowych, mimo iż zarazem już cykl zintegrowany
wspólnym motywem melodycznym. Począwszy od tego utworu można
mówić o tendencjach klasycyzujących (choć z
dwudziestowiecznym neoklasycyzmem nie mających nic
wspólnego),
takich jak forma cykliczna z tradycyjnym układem i rolą jej
poszczególnych ogniw, czy kształtowanie oparte o warstwę
melodyczną z uwzględnieniem pracy motywicznej (III Kwartet
smyczkowy, Concerto per violoncello ed orchestra
d`archi,
1988). A jednak forma taka nie wyklucza użycia niekiedy
„brzmienia
jako takiego”, budulca wynalezionego w epoce sonoryzmu
– teraz w
nowej już roli. (Przykład 5).
***
W
warstwie ściśle technicznej muzyka Stachowskiego podlega przemianom
w jeszcze bardziej ograniczonym zakresie. Organizacja materiału
dźwiękowego na przestrzeni całej jego twórczości nosi
pewne cechy wspólne. Należą do nich uniwersalna rola
strukturalizmu interwałowego, i stosunkowo rzadkie sięganie po
pełny materiał dwunastodźwiękowy. Przejście od
„swobodnego”,
zdawałoby się, sonoryzmu do tendencji drugiego i trzeciego okresu
twórczości wcale nie wiąże się z uściśleniem metod
organizacji materiału dźwiękowego. Są one nie mniej ścisłe już
w pierwszym okresie.
Do
typowych przejawów strukturalizmu interwałowego należą
układy symetryczne w akordyce, towarzyszące od początku
sonorystycznej technice dźwiękowej, stosowane oczywiście i tam,
gdzie – jak choćby w Divertimencie, czy Poème
sonore – materiał dźwiękowy jest bogatszy, np.
dwunastodźwiękowy. W nieco innym sensie strukturalne znaczenie mają
określone interwały jako współorganizujące formę utworu.
(Rolę taką często odgrywa tercja).
Również
zastosowanie elementów neotonalizmu (po raz pierwszy w Chorei),
choć istotne dla kształtowania
się stylu drugiego
okresu, ma charakter bardziej uniwersalny, nie jest ograniczone do
tego okresu, nie staje się alternatywą, nie szuka sobie także
miejsca poprzez konwencję collage’u. (Odrębnym zjawiskiem
jest
symboliczne znaczenie czystych trójdźwięków w
muzyce
wokalnej, np. jako symbolu świętości w Symfonii pieśni
tęsknotą uświęconych, czy światła w Odach Safickich).
Traktowane z punktu widzenia struktury interwałowej, relikty tonalne
niemal od początku stają się integralną częścią pewnego
wspólnego pola możliwości kształtowania harmonicznego,
egzystują nawet w sposób „utajony” w
sonoryzmie, np.
dzięki uprzywilejowaniu struktur tercjowo-kwartowych w operowaniu
wielodźwiękami.
Na
tle dążenia do klarowności uzyskiwanej przy pomocy zabiegów
uściślających swobodne w istocie procedury kompozytorskie ciekawa
jest swoboda niektórych wczesnych utworów
pozostających
pod wpływem technik jak najbardziej „ścisłych”,
dodekafonii i
punktualizmu. Chodzi tu przede wszystkim o cztery utwory z lat
1964-1971: cykl wokalny Pięć zmysłów i
róża,
Musica da camera, Audition i Extention.
To „inny
Stachowski”, penetrujący style spoza sonoryzmu szkoły
polskiej,
dający wyraz zainteresowaniu detalem dźwiękowym, pracą
cyzelatora. Utwory te, powstałe w kręgu wpływów Drugiej
Awangardy, zachowują w melodyce, dynamice, operowaniu barwą, w
wyborze aparatu wykonawczego pewne cechy właściwych jej
stylów
i technik, jak punktualizm i serializm, co ciekawe jednak, odrzucają
dyscyplinę dodekafoniczną, odwrotnie – sięgają niekiedy nawet
po elementy aleatoryzmu (Audition).
Takie
swobodne nawiązania nie do technicznych, lecz estetycznych znamion
stylów „ścisłych” i relatywna ścisłość
utworów
„swobodnych”, sonorystycznych są w
twórczości
Stachowskiego nie tyle paradoksem, co momentem integrującym jego
różne wcielenia kompozytorskie, zbliżającym różne
fazy twórczości, wyrazem jego indywidualności. Ów
uniwersalizm techniczny ma także u Stachowskiego wyraz
synchroniczny, gatunkowy. Wyłączywszy metody archaizacji, np. w Amoretti
(1982), wspólne
metody kształtowania dotyczą
także dzieł, które znajdują się stosunkowo najbliżej
kategorii muzyki użytkowej, jak Symfonia pieśni tęsknotą
uświęconych (1981), która nie tak wiele
różni
się od innych utworów pod względem samej organizacji
materiału.
***
To,
iż dorobek twórczy Stachowskiego, mimo ewolucji,
której
podlegał, rysuje się jako pewna całość, wydaje się związane
tyleż z indywidualnymi cechami jego talentu, co z sytuacją w jakiej
w ciągu ostatniego ćwierćwiecza znalazła się muzyka polska, a
być może muzyka w ogóle. Nasza epoka nie niesie już
elementów przeszłości w nurcie współczesności,
gromadzi tylko refleksy przeszłości, jest raczej falującym morzem
niż rzeką. Linearny rozwój ustąpił miejsca polu
doświadczeń i możliwych wyborów. Stachowski wybiera wedle
potrzeb – innych, niż potrzeby zdobywcze, eksploratorskie.
Żadna
z technik nie musi być porzucona, unieważniona na rzecz innej. Jego
twórczość ukazuje przede wszystkim to, co dawne epoki łączy,
nie to, co je dzieli.
Ale
sama możliwość zajęcia takiej postawy, możliwość poszukiwania
wspólnych mianowników, możliwość scalania
doświadczeń, była podarunkiem historii dla niego i jego pokolenia.
Bowiem unieruchomienie historii to także wydarzenie historyczne.
„Zatrzymana historia” zawsze będzie miała swe
odniesienie do
tego, co minęło. Również twórczość Stachowskiego
jako całość. Jaki sens wyłoni odniesienie tej twórczości
do przeszłości? Hipoteza formułowana dziś mogłaby brzmieć, iż
okaże się nim transformacja wartości wniesionych przez awangardę.
Stachowski, zaczynając swą działalność kompozytorską w jej
epicentrum, niemal od razu, językiem tejże awangardy, podejmuje
dyskurs z tradycją, przemieniając bezosobowe siły historii we
własną energię twórczą. Duchy przeszłości są jego
dobrymi duchami.
Sierpień
1989
Fragmenty
niepublikowanego eseju zamówionego przez Związek
Kompozytorów
Polskich do książki, na którą miały się złożyć
sylwetki polskich kompozytorów współczesnych
przygotowane przez różnych autorów. Do wydania
książki
nie doszło.
21 marca 2006
minęła
siedemdziesiąta rocznica urodzin Marka Stachowskiego, 1 grudnia 2006
minęła druga rocznica jego śmierci.
Utwory
Marka Stachowskiego
Wykaz
sporządzony przez kompozytora (1989)
-
I Kwartet smyczkowy, 1963, (12`).
-
Pięć zmysłów i róża
(cykl pieśni do słów Tadeusza Kubiaka na flet, puzon, harfę
i ksylorimbę), 1964, wyd. Agencja Autorska, (12`).
-
Z księgi godzin. Kantata na głos
solowy, chór męski, fortepian, perkusję i smyczki do
słów M.R. Rilkego, 1965, (13`).
-
Musica
de camera (na flet,
wiolonczelę, harfę, wibrafon, talerze, gong, bongos i tam-tams), 1965,
(13`).
-
Najdzielniejszy. (Opera dla
dzieci w 3 aktach wg bajki Ewy Szelburg-Zarembiny. Skomponowana
wspólnie z Krzysztofem Pendereckim), 1965, (60`).
-
Musica per
quartetto d'archi. 1965, wyd. PWM, (6`).
-
Ricercar 66 na organy
koncertujące, orkiestrę smyczkową i kotły, 1966, (10`).
-
Musica con una battuta del tam-tam
(na smyczki i tam-tam), 1966, (9`).
-
Lines of Dylan Thomas. Na
chór mieszany i orkiestrę symfoniczną do słów
Dylana Thomasa, 1967, (15`), (partytura zaginęła).
-
Neusis II. Na dwa zespoły
wokalne, perkusję, wiolonczelę i kontrabasy, 1968, wyd. PWM, (8`).
-
Sequenze concertanti (na wielką
orkiestrę symfoniczną), 1968, (11`).
-
Chant de
l'espoir. Na sopran, baryton, chór
chłopięcy, chór mieszany, recytatora i wielką orkiestrę
symfoniczną do słów P. Eluarda, 1969, (40`), (partytura
zaginęła).
-
Irisation
pour orchestre, 1970, wyd. PWM, (17`).
-
Audition.
Na flet, wiolonczelę i fortepian, 1970, wyd. PWM, (10`).
-
Extensions
for piano, Piece I, 1971.
-
Słowa…Kantata na 2
solistów, chór mieszany i orkiestrę do
tekstów Władysława Broniewskiego, 1971, (12`).
-
II Kwartet smyczkowy, 1972, wyd.
PWM, (12`).
-
Musique
solennelle. Na orkiestrę
symfoniczną, 1973, wyd. PWM, (13`).
-
Śpiewy Thakuryjskie. Na
chór mieszany i orkiestrę do słów Rabindranata
Tagore, 1974, (23`).
-
Poéme sonore. Na
orkiestrę symfoniczną, 1975, wyd. PWM, (12).
-
Ptaki. Na sopran i instrumenty
do tekstów poetów polskich (instrumenty: klarnet,
trio smyczkowe i gong lub tam-tam, słowa: Tadeusz Hołuj, Paweł Herz,
Jerzy Harysymowicz i Zbigniew Herbert), 1976, wyd. PWM, (25`).
-
Divertimento. Na kameralną
orkiestrę smyczkową, 1978, wyd. PWM, (13`).
-
Odys wśród białych klawiszy (cykl
utworów dla dzieci na fortepian), 1979, wyd. PWM, (5`).
-
Quartetto
da ingresso. Na kwartet smyczkowy, 1980, wyd.
PWM.
-
Choreia. Na orkiestrę
symfoniczną, 1980, wyd. PWM, (12`).
-
Symfonia pieśni tęsknotą uświęconych.
Na sopran, chór mieszany i orkiestrę, do tekstów
poetów śląskich Konstantego Damrota i Jana Nikodema Jaronia,
1981, (24`).
-
Amoretti (pieśni na tenor,
lutnię i wiolę da gamba do dawnej poezji Jana Andrzeja Morsztyna i
Edmunda Spensera), 1981-2, (13`). [wyd. PWM, 1992].
-
Pezzo grazioso (na kwintet
dęty), 1982, wyd. Pro Nowa, Monachium, (9`). [wyd. PWM, 1997].
-
Capriccio per orchestra, 1983,
(12`).
-
Madrigali dell`estate (na sopran
i trio smyczkowe do słów G. D`Annunzio), 1984, (11`). [wyd.
PWM, 1987].
-
Ody Safickie (na mezzosopran i
wielką orkiestrę symfoniczną do słów Safony), 1985, (24`).
-
Musique en quatre scene (na
kwintet klarnetowy), 1987, (18`).
-
III Kwartet smyczkowy, 1988,
(20`).
-
Concerto
per violoncello ed orchestra d`archi, 1988.
-
Jubilate deo. (Psalm 99 na
chór i organy), 1988, (14`).
-
Chamber concerto (na flet,
klarnet, skrzypce, wiolonczelę, perkusję i fortepian), 1989.
Kompozycje
późniejsze
(wg:
Kazimierz Płoskoń, Marek
Stachowski. Katalog tematyczny
utworów,
Akademia Muzyczna w Krakowie, Kraków 2004, s. 96-132).
-
Magiczne
kuranty. Muzyczna baśń dla dzieci do tekstu kompozytora. Na
flet picc., 2 oboje, klarnet, klarnet basowy, fagot, trąbkę, trzy rogi,
puzon, perkusję i smyczki z udziałem recytatora, 1989, (35’).
-
Z księgi nocy. Na orkiestrę,
1990-2000. Część I wyd. PWM 1992,
(39,26’’).
-
Sonata per
archi. Na orkiestrę smyczkową, 1991, wyd. PWM 1992, (20’).
-
Tre
intermezzi. Per trio d’archi, 1993-1994,
(20’).
-
Quodliebet. Na flet,
obój i fagot, 1995, (10’).
-
Musica
festeggiante. Per quartetto d’archi, 1995, wyd. PWM 1998, (8’).
-
Tastar e
canzona. Na wiolonczelę i fortepian, 1996,
(11’44’’).
-
Cinq
petites valses. Na fortepian, 1998,
(8’).
-
Jeu partie. Na skrzypce i
fortepian, 1998.
-
Sinfonietta. Na orkiestrę
smyczkową, 1998, (14’).
-
Concerto.
Per viola ed orchestra d’archi, 1998.
-
Recitativoe
preghiera. Per cello ed orchestra d’archi, 1999,
(13’). Wersja pierwotna na wiolonczelę i
fortepian.
-
Trio. Na klarnet, wiolonczelę i
fortepian, 1999, wyd. PWM 2003, (23’).
-
Marsz wolności. Na
chór mieszany a cappella do słów Macieja
Bombickiego, 1999, (1’).
-
Vivat Maj! 3 Maj! Na
chór mieszany a cappella do słów Macieja
Bombickiego, 1999, (1’).
-
Adagio
ricordamente. Per cello ed orchestra d’archi,
1999-2001, (8’25’’). Wersja
pierwotna na wiolonczelę i fortepian.
-
Campanae Cracovienses. Na 25
dzwonów krakowskich kościołów, 2000. (Partytura
operuje brzmieniami nagranymi).
-
IV Kwartet smyczkowy „Quando
resta l’estate, 2001.
-
Trzy interludia. Na klarnet i
fortepian, 2001, (12.).
-
Concertino claricellato. Na
klarnet, wiolonczelę i smyczki, 2001, (12’).
-
Concerto.
Per percussioni ed orchestra, 2002.
-
Mirroir du
Temps. Na klarnet, skrzypce, wiolonczelę i
fortepian, 2002-2003.
|
|