
Na południe od Nigdzie, czyli zapiski żywcem pogrzebanego (North of no South) to kolejny, po Najpiękniejszej dziewczynie w mieście, zbiór znakomitych opowiadań autorstwa Charlesa Bukowskiego, który czytelnik trzyma w rękach za sprawą Wydawnictwa Noir Sur Blanc.
Bukowski już za życia był legendą; przez krytyków uznawany za jednego z najlepszych i najbardziej oryginalnych (a jednocześnie za jednego za najbardziej zdegenerowanych) powojennych pisarzy amerykańskich. Przez czytelników uwielbiany lub nienawidzony - w zależności od poglądów - za styl oraz język swych powieści, które były tak jak ich autor: surowe, dosadne i zawsze odrobinę gorzkie.
Utwory zawarte w Na południe od Nigdzie nie odbiegają ani tematyką, ani stylistyką od poprzednich opowiadań: po raz kolejny motywy wiodące to kobiety, tani alkohol (a częściej jego dotkliwy brak), wyścigi konne i włóczęga po wszystkich możli wych zapadłych dziurach Stanów Zjednoczonych - takich Stanów, jakich na pewno nie znamy z filmów rodem ze słonecznego Hollywood.
Można postawić pytanie: cóż takiego niezwykłego tkwi w następnych opowiadaniach kolejnego degenerata, co przyciąga i fascynuje tak krytyków, jak i zwykłego czytelnika?
Odpowiedź jest jasna: ich niezwykła, niemalże magiczna realność. One po prostu są autentyczne, prawdziwe, istnieją obok nas nie tylko na papierze, ale także bezpośrednio w życiu. To właśnie fantastyczna moc, którą mają dzieła Bukowskiego - są prawdziwe, n awet jeżeli nigdy się nie wydarzyły.
Tak właśnie jest z opowiadaniem Dwóch pijaczków - krótkim epizodem zaczerpniętym z życia Bukowskiego lub jednego z jego licznych znajomych. Akcja ogranicza się do minimum: dwóch doszczętnie spłukanych facetów przypadkowo dostaje pracę przy u kładaniu w sterty zużytych podkładów kolejowych. Sterty muszą być wysokie, a upał, samotność i tanie wino zmuszają towarzyszy niedoli do tego, czym powinni się brzydzić, czyli do ciężkiej pracy. Wszystko to opowiedziane jest ze swadą, dużą dozą humoru i i ronii, co powoduje, iż opowiadanie jest jedną z perełek niniejszego zbiorku.
Podobnie jest ze Spedytorem z czerwonym nosem, gdzie Bukowski bezlitośnie wyśmiewa awangardowych twórców, którzy z deklaracji o niezależności uczynili znakomicie sprzedający się, komercyjny towar. To historia poety undergroundu, Randalla Har risa, który przeżywa szczyt popularności w wieku dojrzałym, pisząc zaangażowane wiersze. Kiedyś deklarowałeś niezależność, mówi Bukowski. To było dość dawno, teraz jestem zajęty... odpowiada Harris. Taaa... - to jedyna reakcja Bukowsk iego, który także w pewien sposób przecież się sprzedał, lecz w odróżnieniu od wielu innych twórców, nigdy się tego nie wypierał.
Szczerość jest chyba w opowiadaniach najważniejsza. Czyta się je tak potoczyście i z rozmachem dlatego, że w historiach opowiadanych przez Bukowskiego nie dźwięczy fałsz, ale pełnym głosem mówi prawda. Być może nie zawsze taka, jakiej byśmy sobie życzyli - ta prawda często jest brutalna, brudna i powoduje wyrzuty sumienia.
Dlatego właśnie nie można jednoznacznie klasyfikować, zaszufladkować twórczości Charlesa Bukowskiego - ona po prostu skutecznie opiera się wszelkim próbom interpretacji, niepokojąc nas. Natomiast to, co nam pozostaje, to smakowanie doskonałych opowiadań t ego autora, kierując się sugestią samego pisarza: Nie doszukujcie się szczególnej ideologii w tym, co piszę...
|
Zapiski starego świntucha są w zasadzie dosyć bezładnym zbiorem nieco przerysowanych powiastek z życia autora, podanych w formie felietonów produkowanych dla pisma "Open City". Z tym że w innych książkach Charlesa Bukowskiego libacje, sceny łóżkowe i bijatyki stanowią charakterystyczny... hmm... ornament, a tu - całą treść, jak leci. "Buk" jest brutalny jak zasada trzech "P" (wiadomo: pojeść, popić i "pospać") i błyskotliwy jak polski kij baseballowy ("Różnica między sztuką a życiem polega na tym - pisze w jednej ze swych złotych myśli - że sztuka jest znośniejsza"). Aż dziw bierze, że znajduje przy tym poetyckie natchnienie. I jeszcze drobna uwaga: dawno nie spotkałem się z tak trafnie dobranym tytułem książki. Filip BarcińskiMachina - listopad '97 |
Kłopoty to męska specjalność. Charles Bukowski - świętej pamięci pisarz-degenerat kochał pieniądze. Nie ukrywał tego specjalnie, a na dodatek udowadniał to swoją tworczością. Wydany właśnie w Polsce kolejny tom jego opowiadań to także potwierdzenie tej tezy. Trudno to w ogóle nazwać literaturą. Krótkie obrazki obyczajowe z autorem - glośnym, skandalizującym i zamroczonym alkoholem pisarzem w roli głównej. Jeżeli czymś jesteśmy zaskoczeni, to tylko degrengoladą moralną glównego bohatera - port-parole autora. Temat wszystkich miniatur jest jeden - alkohol i seks. Hedonizm Bukowskiego nie miał granic. Ubóstwiał się, a swojej ułomności stawiał oltarz, do którego sam się modlił. To on, macho, robił "to" najlepiej i wszystkie damy - niezależnie od pozycji, wykształcenia, etc. ubóstwiały go. Inna sprawa, że w tym bagnie moralnym można się dopatrzyć drugiego dna. Bukowski żyl tak, bo jego los był w ten sposób lepszy. Zapomnienie w butelce i kobiecym ciele pozwalało uciec od świata rzeczywistego. Opary whisky i wódki są zdrowsze niż wyziewy naszej cywilizacji, a marskość wątroby niczym w porównaniu z tym, co oferują nam bliźni. Wulgarny i wyuzdany świat potu, wymiocin i seksu po wypiciu większej ilości mocnego trunku był dla Bukowskiego niczym majowa łąka w porownaniu z ulicą. Bohater Bukowskiego uciekał wraz z autorem. Pytanie, czy obrzydliwości ukazane przez pisarza miały odrzucać czytelnika, czy też zafascynować go jak krwawy horror? Jedno jest pewne. Świat tego pisarza nie jest światem wymyślonym. Takie miejsca i tacy ludzie są pod każdą szerokością geograficzną, w każdej większej mieścinie, gdzie ajent zalożył lokal z wyszynkiem, gdzie przy barze ramie w ramie z postarzalą prostytutką siedzi stara panna - pracownica biblioteki, i żona mająca świadomość zdrady męża. Wszystkie są do wzięcia. Tylko czy warto aż tak się oszukiwać. Tomasz LadaŻycie - 18.04.98 |
Zbiór opowiadań Na południe od Nigdzie jest jednym z najciekawszych pisarskich dokonań Charlesa Bukowskiego. Książka ta jest również ważną pozycją w niemałym dorobku translatorskim Lesława Ludwiga. Rzadko się zdarza, by tłumacz trafił na tak bardzo odpowiadającego sobie autora. Lesław Ludwig tłumaczył wcześniej takie znakomitości, jak Henry Miller, Norman Mailer, Ursula LeGuin czy Salvadore Dali. Po lekturze Bukowskiego nie miał jednak żadnych wątpliwości: to będzie moja najważniejsza robota...
Posłowie czyli trochę ponad tysiąc niepotrzebnych słów, których lepiej byłoby nie pisać |