zobacz minigalerię ze spotkania
Bardzo świeżymi są obrazy z dnia 14 lutego 1996.
Pamiętam dokładnie ten dzień.
Była bezśnieżna zima na cmentarzu zebrało się bardzo dużo głównie młodych ludzi. Patrząc na obecnych skanowałem ich twarze i porównywałem z moją bazą danych.
Z przykrością stwierdziłem że poza najbliższymi członkami rodziny i Marynarzem pozostałe twarze widziałem po raz pierwszy.
Ceremonię pogrzebu prowadził wujo Janka ksiądz Stanisław, który między innymi powiedział:
"Patrzę na wszystkich tu zgromadzonych i widzę was wielu niespotykanie wielu.
Wiem, że przyjechaliście z dalekich miast i miejscowości.
Jaki był Janek. - to, że tu jesteście świadczy, że umiał kochać i że był kochany".
Pamiętam stypę w hotelu Centralnym w Kielcach, pamiętam że była składka, że było bardzo wiele osób, ktoś mówił że Jankowi trzeba postawić pomnik, a najlepiej w kształcie gitary. Idea wybudowania pomnika ziściła się jakiś czas potem.
Śmierć Janka odrodziła we mnie potrzebę odnowienia, a raczej zacieśnienia kontaktów z przyjaciółmi.
Parę lat potem od Horacego dowiedziałem się, że osobą najbardziej opłakującą Janka był wtedy niejaki Piotr Bałtroczyk. W 1998 spotkałem tego pana. Potwierdził, że śmierć Jana była dlań wielkim szokiem i że ogromnie to przeżył.
Jaś nadal jest osobą figlarną byłem świadkiem jak niespodziewanie pochwycił Tomka za nogi.
Maksymilian Ziętek
W dniu 14 lutego 2005 roku, po godzinie 16 spotkaliśmy się przed grobem Jana . Od lewej: Tomek Chrząstek, Mira Czuber-Syposz i Marek Chmieliński. W tym czasie, gdy Maks Ziętek robił zdjęcie, Mira przez telefon rozmawia z Horacym i jednocześnie celebruje polewanie grobu wódeczką. W tym samym czasie Marek rozmawia przez telefon ze Zbyszkiem Stefańskim.
Mira, Marek i Maks prezentujący osuszoną buteleczkę.