myśli z dnia 14 lutego 2010

zobacz minigalerię ze spotkania


Bardzo świeżymi są obrazy z dnia 14 lutego 1996. Pamiętam dokładnie ten dzień. Była bezśnieżna zima na cmentarzu zebrało się bardzo dużo głównie młodych ludzi. Patrząc na obecnych skanowałem ich twarze i porównywałem z moją bazą danych. Z przykrością stwierdziłem że poza najbliższymi członkami rodziny i Marynarzem pozostałe twarze widziałem po raz pierwszy.

Ceremonię pogrzebu prowadził wujo Janka ksiądz Stanisław, który między innymi powiedział: "Patrzę na wszystkich tu zgromadzonych i widzę was wielu niespotykanie wielu. Wiem, że przyjechaliście z dalekich miast i miejscowości. Jaki był Janek. - to, że tu jesteście świadczy, że umiał kochać i że był kochany". Pamiętam stypę w hotelu Centralnym w Kielcach, pamiętam że była składka, że było bardzo wiele osób, ktoś mówił że Jankowi trzeba postawić pomnik, a najlepiej w kształcie gitary. Idea wybudowania pomnika ziściła się jakiś czas potem.

Śmierć Janka odrodziła we mnie potrzebę odnowienia, a raczej zacieśnienia kontaktów z przyjaciółmi. Parę lat potem od Horacego dowiedziałem się, że osobą najbardziej opłakującą Janka był wtedy niejaki Piotr Bałtroczyk. W 1998 spotkałem tego pana. Potwierdził, że śmierć Jana była dlań wielkim szokiem i że ogromnie to przeżył.

Jaś nadal jest osobą figlarną byłem świadkiem jak niespodziewanie pochwycił Tomka za nogi.

Maksymilian Ziętek


U Jasia 14.02.2005

W dniu 14 lutego 2005 roku, po godzinie 16 spotkaliśmy się przed grobem Jana . Od lewej: Tomek Chrząstek, Mira Czuber-Syposz i Marek Chmieliński. W tym czasie, gdy Maks Ziętek robił zdjęcie, Mira przez telefon rozmawia z Horacym i jednocześnie celebruje polewanie grobu wódeczką. W tym samym czasie Marek rozmawia przez telefon ze Zbyszkiem Stefańskim.




Mira, Marek i Maks prezentujący osuszoną buteleczkę.

 

 

 

   Copyright © Bez Jacka                                       projekt i wykonanie Tomch
Na stronie
Nawigacja