Strona Grupy Twórczej Bez Dogmatu - Twórczość  

Bez Dogmatu Ciemność kładzie balsam na oczy
O wściekła krowo daj więcej mleka
Strona Główna
Manifest
Co u nas?
Twórczość
Ranking
Wasze wiersze
Linki
Księga gości
Nakarm głodne dziecko - polska strona głodu

bezdogmatu@gazeta.pl


Twórczość - Jarosław Juchniewicz

Wiewiórcza rapsodia

w czerwonym kubraczku
łowca dusz
bezsilną dłonią
pieści
spuszczony łeb
nieruchomy

w zszokowanym korowodzie
wiewiórki toczą
szyszki
w czerwonym asfalcie
kleją się futra

nie płaczcie
wiewiórki
przecież nic
się nie stało
to słońce zaszło

a on tylko
przestawił
dziuple

IX 02



Nią

Opętany
   jestem od czasu
zmarszczone czoło
   włosy zmierzwione
uszy rozdarte
na pełny kąt
   ślepia czerwone

   zły jestem
od czasu
   w czerni zamknięty
odgryzający drogę
   normalnym
   bogobojnym demonom
i ta ślina z pyska cieknąca

opętany
jestem spazmami
krzyk i łańcuchy
w mięśniach
   egzorcysty mi!
tkwij diable
nie trzeba

       X 02


Marianna?

Dlaczego gonisz
mnie
co noc
przecież
święta jesteś
bez grzechu
kobieta

Czemu bijesz
mnie
po nerkach
bezbronnego
dobrego grzesznika
przecież to
cios za oko
nieskalana?

Dlaczego rozbierasz
mnie
i kosmetycznie
gwośdzikami
przybijasz do drzewa

przecież
nie jestem
twoim synem

Mój Wojakgeist

Gadałem
z Wojaczkiem
w nocy przyszedł

Przyniósł skrzynkę
z sokiem cytrynowym
kazał z sobą jeść
nie pozwolił rzygać z tupetem

Dał zaproszenie
z bezpłatną konsumpcją
z orkiestrą z Titanica
by towarzyszyć w bezpiecznych libacjach

Wywołałem go
przyłazi chętnie
chlejemy
rzygamy
złożę rewizytę

XI.01

Radio Destin

Minęła właśnie
północ
w radio medium
Dobry wieczór
wiadomości
on i ona
zaznali spokoju
po wzajemnych miłosnych
ciosach obuchem siekiery
Trzech nastolatków
zdało egzamin
super dyżurnych ruchu
w pociągu relacji
dworzec zachodni-
cmentarz wschodni
życzymy przyjemnych kursów
Groźna rasa człowieka
zabiła uczuciowego psa
w samoobronie własnej
Dwóch przyjaciół
ukradło trotyl i
wsadziło sobie w...
nos
szaleli przez całą noc
A na rynku trumien
znowu hossa

Jutro słońce
na pogrzebie deszcz
(IX 2001)

Potem tak

A gdyby tak
Uciec w czapce niewidce
myk
nie ma mnie
a może gdyby tak
wcisnąć guzik
i uruchomić zapadnię
pstryk
nie ma mnie
ale gdyby tak
poślizgnąć się
na podłodze
i siedem razy
nabić się na nóż

Muszę zapytać
czy można tak zrobić

Pytałem
nie od razu
trzeba najpierw
wypełnić obiegówkę

Wychodzę!

Chciałem
na gapę
przez kuchenne drzwi
przejść i zobaczyć
obiecane królestwo

Chciałem
na sępa
na krzywy ryj
zjeść
anioła z grilla

Chciałem
bez wizy
z misiem
zagrać w karty
z Piotrem

Złapali
dostałem 25 lat
na ziemi

X.01

La fete des cons

Sie masz stary cześć pacanie
białej farby dziś przyniosłeś
mam ochotę na rzyganie
duszę na wierzch mi wywlokłeś

No to śmierć niech dziś nam wchodzi
trzecie szkliwo pęka w oku
niech nam więcej smutku płodzi
zahaftamy dom o zmroku

Jak nie możesz to włóż palce
bo mi leci jak płyn z trupa
tak rzygają dziś dwa samce
z no7sa spływa krew zatruta

Jeszcze jedna jeszcze mogę
myśli wszystkie za kratami
żółć już bije mi na trwogę
kocham rzygać wspomnieniami

(IX 2001)

Zagryzka

Zasnąłeś?
Przecież wy nie śpicie
dupa z ciebie
a nie anioł stróż

Drzemka?
Pieprzysz gościu
spójrz na moją mordę
o ile coś zostało

Z cherubinami
bimber rajski grzałeś
i pozwoliłeś
zabawić się komuś

Nie czuję nic
może dobrze
więc zapraszam
na wódeczkę
zagryzać będziemy
rozerwaną na strzępy
duszą

(IX 2001)

Psychopata roku

Dzień dobry
wybory
uważam za otwarte

Ten proszę państwa
ściągnął gacie na sumie
i obciął ptaka

Tamten moi drodzy
zarżnął świniaka
na lekcji
wychowania seksualnego

A ten najdrożsi
odrąbał niemowlakowi
łeb
bo był rudy

Zakładamy woreczki
głosujemy
wygrał............prowadzący

(X.01)

Tren.................uję

Codziennie proszę
o
twardy kamienny
      nieprzespany
sen Urszulki

Każdego dnia błagam
         o eutanazję
u doktora Hiszpana

Do znudzenia

pijam herbatkę
z czarnoleskiej lipy
i uwalony
zasypiam w jej cieniu

Co noc
przyłazi Janek
mówiąc
jesteś głupi
(X.01)

W burdelu...

Ściągnij kajdany
i kapelusz
który włożyłaś
wtedy

kiedy
krok i oddech
był ten sam
przyśpieszony
jak

tak
ciepło jest
w śniegu
uczuć
jakich

takich
normalnych
ludzkich
kondomów
nienawiść
sznurek
kiełbasa
ogórek

IX 2001

Koleżanka

Tak
to dobre miejsce
w sam raz

Z dala od dzieci
porannych krzyków
poobiednich kolek
wieczornych głodówek
mokrych snów

Tak
to wyśmienite miejsce

Z dala od starców
niezrozumiałych rzęchów
codziennych filozofów
przesadnych modłów
mokrych snów

Tak
połóżcie obok
jakiejś
świeżej
dwudziestolatki

2001

Szympanthy

Daj!
nie mi!
małpie banana
niech ściągnie skórę
i wyrzuci wnętrze
daj jej banana

Daj!
małpie złotówkę
niech odda w probówkę
toksyczny mocz
radioaktywny kał
daj jej zeta

Daj!
małpie wybór
ty zoo
jej plemnik
dziurawy

embrion
mój

2001

Zero siedemset

Cześć malutka
masz trochę czasu
no to chodź
śmiało
nie ściągaj butów
nie odkurzałem
nie chcesz pić
to dobrze
ja łyknę bo nieśmiały jestem
no dobra
nie tu
na podłodze
........
........
jeszcze raz dobra
bo głodny jestem
........
już to dobrze
cześć malutka

2001

Nieśmiały

Wzrokiem
miałeś mnie
rozszarpałeś ciuchy
pogryzłeś
podrapałeś
pocałowałeś w policzek

Wzrokiem
kochałeś mnie
namiętnie
rozkosznie
cudownie
pocałowałeś w ucho

Duchem
dokonałeś gwałtu
uderzyłeś
krwawiłam na pościel
pobraliśmy się

XII.01

Z Azjatką

Zawsze
chciałem z Azjatką
marzenie życia
tylko z nią
przy świecach
z kadzidłem

Od początku
chciałem z Azjatką
ukośnie
przy fancie
tylko z nią

Tylko z Azjatką
zawsze chciałem
od urodzenia
porozmawiać

jak smakuje
pies

XII.01

Wszystko będzie dobrze powiedział bóg i wypadł z nieba

Nuda i
nuda
nic się nie dzieje

nie ma prądu
ostatni szczur
zdechł w piwnicy

pada deszcz
na cmentarzu
nowy pogrzeb

hulanka szał
gwar i śmiech
wspomnienia
natchniony mocz

pękają znicze ze śmiechu
w końcu stypa

XI.01

Czemu nie Twoim?

Uśpiony Twym snem
zasypiam szybko
by zabić epokę

kwitnące róże
w zębach szarpane
gorące truskawki
z brzucha zrywane
cisza

niebieska woda
szalone bałwany
okrąg z koszy
piaskiem sypany
cicho

uśpiony twym snem
budzę powoli
rozwiane sznurem włosy
amen

XI.01

Już tylko jutro

Jeszcze tylko dziś leżysz
nieruchomo
jeszcze tylko dziś
oddychasz
w swoim ukochanym
domu
Bo już jutro wyniosą Cię
jak króla w lektyce
i położą przed tym
który wysłał posłańca
by ten sprowadził Ciebie
Już jutro ksiądz skłamie
że śmierć jest rzeczą ludzką
że tak musi być
że wszyscy żyjemy po to
by w niewiadomy dzień
biała łajza puknęła
do Twoich drzwi
Już jutro wielki szloch
zagłuszy śpiewanie ptaków
wesołe radio i telewizje
i zaleje na moment
Twoją ostatnią drogę
znacząc szlak cmentarny
Już tylko jutro
usłyszysz ostatni raz
który pokryje pokrywę
i utworzy
górkę
A później będziesz
słyszał
dźwięk pękania świeczek
wypalonych
i dźwięk łamanego opłatka

Gdzie

Otwarte drzwi już nikt nie tańczy
jeden drugi trzeci leżą
nie żyją !

Tylko serca im sztucznie biją
mają wielkieee oczy
coś widzą ?!

A mówiłem że będzie ciemno
że będzie się głodnym
że światło was pozabija
że będziecie martwi

O podniósł się jeden drugi
i coś szybko zjedli
wyjęli torby z szafy
i dalej przed siebie pobiegli

Trafili nie na ten chodnik
podeptali białe płytki
na których były powypisywane
ich chore imiona

A mówiłem że będzie ciemno
biegli dalej i wpadli
w czarną dziurę

Zamknięte drzwi już wszyscy tańczą
wyciągnęli zdjęcia
i wspominali jednego i drugiego
stare pożółkłe fotografie
i uśmiechnięte sześcioletnie twarze

Minuta ciszy !

Biały Anioł

Wczoraj rano
pojawił się biały anioł
chwycił mnie za głowę
i uderzył o ścianę
mówiąc : przestań grzeszyć

Wczoraj wieczorem
spotkałem białego anioła
złapał mnie za głowę
i trzasnął o drzewo
mówiąc : nie grzesz

Dzisiaj rano
natknąłem się na białego anioła
złapał mnie za rękę i
zaprowadził do kościoła
zacisnął na mej głowie swoje dłonie
i cisnął nią o krzyż
mówiąc : grzeszysz dalej

Dzisiaj wieczorem
sam przyszedł biały anioł
złapał moje włosy i
uderzył głową o ciernie
mówiąc : wciąż grzeszysz

Jutro
Przyjdzie czarny anioł
z uśmiechem na twarzy
pogłaszcze mnie po głowie
mówiąc : wykrwawiłeś się już

8.IV.98

Tak

Tak mocno chcę
Cię uściskać
Tak bardzo chcę
Cię teraz
Tak chce oddychać
teraz z Tobą
nie ma

Tak jasno chcę
trzymać Twoją
ciepłą rękę
Tak pragnę Twoich
szeptów do lewego ucha
nie ma

Gdzie ?!

Chodź już
Chodź tu
Czemu sam znów
Kocham Twoją Ciebie
Ciepło Ci mi
nie ma

Nie sam
Chcę z Tobą
robić wesoło śmiać
Mocno tak kocham

2.XI.97

Widzisz ?

Widzisz jak cierpię ?
Widzisz jak upadam ?
Widzisz jak syczę ?
Widzisz jak zwijam się z bólu ?
Widzisz jak tęsknię ?
Widzisz jak ginę ?
Nie widzę.

25.I.95

Odcisk

Odcisnąłem już swą dłoń
w gównianym świecie
i wytarłem ją
w czyste pieluszki
małego zasrańca

24.IX.97

Myślę

Siedzę i myślę,
że kiedyś przestanę myśleć,
bo nie będę mógł już myśleć,
bo umrę.

Kto co

Buk to buk
Bug to bug
A Bóg to co

Zasnąć

Czasami chce skoczyć.
To tylko czwarte piętro.
Otwieram okno i skaczę,
lecz przed upadkiem zawsze się budzę.
Muszę w końcu porządnie zasnąć.

Być Bogiem

Ja też chcę być Bogiem
Tyle dni lat wieków siedzieć
Tyle czasu nic nie robić
Tylko siedzieć ze spuszczoną głową
Z zamkniętymi oczami
Z zatkanymi uszami
To takie proste

Telefon do Boga

halo
czy to bóg
no w końcu
czy odzyskałeś już mowę i słuch
tak to świetnie
czekam na telefon
w każdy dzień od 10 do 11
tylko nie dzwoń w niedzielę
bo wychodzę do kościoła

Chodź

Widziałem ją.
Szła powoli cmentarnymi
alejkami.
Czarna suknia zakrywała
epitafia.
Kościstą stopą ryła
na piasku szlak
wędrówki.

Widziałem ją.
Spytała mnie o drogę,
a ja nie wiedząc
o co chodzi
poszedłem kawałek
i pokazałem.

Widziałem ją.
Chciała podać mi rękę,
a ja prosiłem ją,
że podam,
ale trochę później.

Widziałem ją.
Odeszła, zostawiając wyryty napis na drzewie
"jarek chodź"

2.X.97

Życiorys

Urodziłem się dawno
matka Troska a
ojciec Opiekun
siostrę posiadam o
podwójnym imieniu
Kłótnia - Zgoda
Szkoły przetrwania
ukończyłem i
nauczyłem się szukać
wyjścia z sytuacji
bez wyjścia
chociaż w teorii się sprawdza
w praktyce zanika
Potrafię chyba dużo
sprzątać brudzić
kraść wybaczać
bluźnić przepraszać
dotykać myśleć
śpiewać pluć
zszywać pruć
płakać szlochać
mrugać kochać
I dlatego proszę
o pozytywne rozpatrzenie
mojej gorącej prośby
o zapisanie mnie
w rejestrze osób
bezrobotnych kalekich
nie nadających się
do żadnej pracy
ani w czasie pokoju
ani w czasie wojny

28.III.98

Powrót


do góry
Copyright © Góra Sławomir, 2002 r.