ORZECH '79
Nie jest kochanowską lipą,
nie daje natchnienia za darmo
gardzi poezją,
woli siłę do uginających się dłoni pod cięzarem owoców
korzenie wystawia na światło słoneczne
trzyma mnie mocno, w pozycji pana Cogito
grziet uginać wolno tylko do grabienia liści
nie pozwala zapomnieć o wczoraj, gardzi przyszłością
szumi w nim uczucie
PIĘŚCI ANIOŁA STRÓŻA
moje zaciśnięte pięści w Twojej pięści
-Miłość nie przychodzi - szeptam nad ranem
-Twój kolor i mój brak wiary tylko dla nas
nie mają znaczenia
mówisz
-Jesteś taka śliczna i duszę też masz śliczną
to wystarczy
opadamy łagodnie
bezsennie,
aż do momentu, gdy zobaczy nas anioł stróż mojej matki
11.23 P.M. W SLUSSEN
(MIĘDZY RŐPSTEN A MORBY CENTRUM
w pół drogi ale gdzie
Mőrby... 15, Ropsten 17
za późna pora na odwiedziny
Mőrby... 13, Ropsten 15
powrót do domu też nie po drodze
Mőrby... 11, Ropsten 13
pochylona sylwetka do przodu
Mőrby... 9, Ropsten 11
wiszące strąki, ręce w dół
Mőrby... 7, Ropsten 9
spodnie z innej bajki
Mőrby... 5, Ropsten 7
Skarholnen, Skogshyrkogården
-cholera, nie ten peron
Mőrby... 3, Ropsten 5
szum w głowie zbitek spółgłoskowych
Mőrby... 1, Ropsten 3
widać półgłówek zza barykady kultury
till Mőrby...
Banalnie:
***
matka snuje
własną opowieść
dumna ze swej
pociechy,
która odeszła
- istny Imbryk Andersena
***
dwoje ludzi
balansujących
na linii poznania
zanim nastąpi
- Oswojenie Saint- Exuperego
***
odbierasz mój ciężar
taka wolna
głęboki oddech
w płucach
lekce sobie ważysz mnie
- Nieznośna lekkość bytu
HOMO SAPIENS?
Wybierać czy zostać wybranym
Podskoczyć czy uszy po sobie
Z prądem czy pod prąd
Czepiać się szczegółów czy może gałęzi
Dwa kroki wprzód, jeden w tył
Dwa za, trzy przeciw, jeden wstrzymuje się
Homo niewiadomo
NAIWNA
Uparła się
że wstanie
że będzie dobra
że życie niczego nie uczy
- trochę pokory dziecko
- dostaniesz po nosie
szeptało na ucho życie:
- ... ja... ja ci jeszcze pokażę!
Uparła się
Nadal wierzy
w drugiego
pomimo
na przekór