Strona Grupy Twórczej Bez Dogmatu - Izabela Zięba  

Bez Dogmatu Ciemność kładzie balsam na oczy
O wściekła krowo daj więcej mleka
Strona Główna
Manifest
Co u nas?
Twórczość
Ranking
Wasze wiersze
Linki
Księga gości
Nakarm głodne dziecko - polska strona głodu

bezdogmatu@gazeta.pl


Izabela Zięba - "Galeria postaci"

Częścią "Galerii postaci" jest też opowiadanie Artura "Król życia"

  • Ignorantka
  • Kleptomanka
  • Kolekcjoner

    Ignorantka


    A więc jest.
    Trudno.
    Czasem tak bywa, że przebywamy w dziwnych miejscach nie z własnej woli.
    Czy chciała się narodzić?
    Czy było jej do szczęścia potrzebne to jeszcze jedno życie?
    Z naburmuszoną miną idzie w ten nieznany świat.
    Przechodzi obok ludzi (nieznanej jej rasy- dziwnie sercowych) dziwnie porozklejanych, stojących przed trudnymi wyborami, borykających się z ciągłym brakiem czasu.
    Jej jest to wszystko obce. W życiu jeden cel- śmierć. Bo czy warto podziwiać kamienie, tworzyć, jeśli przyjdzie powódź i z kamieni zostanie jedynie osad w pobliskiej rzece?
    Mur milczenia oddziela ją od rzeczywistego świata.
    Jest elokwentna w podejmowanych przez siebie decyzjach.
    Przyrzekła swej dumnej naturze, że nigdy nie pozna smaku miłości (miłość to siła destrukcyjna).
    Trzyma się twardo swych zasad. Zasady są najważniejsze- choćby powodowały drganie podbródka, lub wodę z oczu.
    Nie kryje przed światem swego oburzenia dla nieznajomości sztuki. Wie, kto to jest Claude Monet, jakie wino należy podać do cielęciny. Jest pilną uczennicą, nie uznaje porażek i błędów, żadnych wyjaśnień nie przyjmuje do wiadomości- ludzie powinni wiedzieć, co czynią i ponosić odpowiedzialność za swe czyny.
    Idzie ulicą- świadoma swej wartości.
    Mija po drodze mężczyznę z dzieckiem na ręce siedzących w parku. Mężczyzna pokazuje dziewczynce pomnik, opowiada jego historię, która zarazem jest historią jego życia.
    Ale Ignorantka dobrze wie, że to bez znaczenia. Za parę lat ten mężczyzna umrze, a wraz z nim jego opowieść - dzieci mają w nosie cudze życie. Co kogo obchodzi w dzisiejszych czasach drugi człowiek? Jakš wartość niesie człowiek człowiekowi? Sztuka, teatr- to jedyne wartości.

    Tylko czasem wraca zmęczona do pustego mieszkania/ w którym po kątach czai się strach


    Kleptomanka


    Jest wytrwała, stroni od miejsc bezludnych, boi się mroków życia, na zakrętach kiepsko sobie radzi. Nie lubi zupy pomidorowej, za czekoladą też nie przepada, tylko specyficzny rodzaj biologii i chemii ją interesuje.
    Rzadko bywa sama.

    Można ją spotkać na zatłoczonych ulicach, w korkach ulicznych, gdy bacznie czeka na zielone światło. Potrafi być niezauważalna, jest niczym cień - szara, ale nie codzienna, zwyczajna, ale nie nudna. Pracuje wytrwale nad swoją intuicją, swojego miejsca w kolejce nigdy nie ustąpi staruszce, nie przepuści też matki z dzieckiem - bierze to, co jej się "należy".
    A nawet, gdy nie należy do niej, potrafi sięgnąć do cudzej kieszeni.
    W tym stadium choroby TO NORMALNE.

    Pachnie dobrocią i niewinnością, w oczach nie zobaczysz smutku, na ustach nie gości uśmiech feministki.
    Jest właśnie dla Ciebie - IDEALNA - I dobrze wie o tym.
    Uwielbia wystawy i sklepy cynamonowe, nie jest banalna: potrafi mówić mało, za to jak pięknie się porusza!
    Taka jest w swej pracy, gdzie liczy się szybkość i precyzja. Potrafi w jednej chwili wziąć - nie pytając o zgodę - Twoje serce, w drugiej -nim zdążysz się obejrzeć - zawładnie ciałem, zabierze duszę. Okradnie - Nie, nie okradnie, zostawi po sobie trwały ślad w postaci nie zaleczonej rany. A ONA?

    Pobiegnie dalej zatłoczonymi ulicami, by wejść ze stoickim spokojem i z uśmiechem na ustach w czyjeś życie.
    Choć potępi ją prasa, kościół nazwie złodziejką- ona godnie zawładnie czyimś losem, zostawi po sobie pusty dom, tęsknotę włóczącą się po nocy bez celu. A ONA?

    Z serca do serca, z samochodu do samolotu, przesiada się, zmienia miejsca zamieszkania -wszędzie czekają na jej przyjazd, każdy wierzy, że to właśnie on ją zatrzyma, powstrzyma drzemiącą w niej chorobę. A ONA?

    Martwi ją tylko czas. Nie przepada za czasem, wciąż jest go za mało. Budzik niepokoi jej sny, już wie, że nie jest wieczna, że ktoś patrzy, ocenia, wie...
    Biegnie niezauważalnie naszymi ulicami, a ludzkość ponosi coraz większe straty, bo kto zapłaci jej rachunki, kto je wyrówna?
    Ponoć kleptomania jest chorobą, ale co ją powoduje? Czy lekarze już wiedzą, dlaczego wciąż bezpiecznie ucieka?



    Kolekcjoner


    Idzie bardzo powoli ulicą, rozgląda się uważnie na boki. Zatrzymuje się przy błyszczących, kuszących swym wnętrzem drogich sklepach., w myśl zasady - im droższy tym lepszy. To tu łatwo mu będzie znaleźć to, czego szuka.
    A czego szuka? Oczywiście - PIĘKNA.
    Prawdziwy znawca Piękno potrafi dostrzec z odległości kilkunastu metrów- jadące tramwajem, bądź autobusem- spróbuje je zatrzymać tylko dla siebie. Schowa głęboko do sejfu, pokaże znajomym.

    Piękno w jego dłoniach może czuć się bezpieczne, będzie jego skarbem, od diamentów droższe - oglądane z każdej strony, poczuje się wreszcie docenione. Pod wpływem ciepłego oddechu zapomni o swej kruchej postaci, zapomni o swoim stwórcy. Podda się tej nowej, nieznanej namiętności. Zmieni się niczym w tangu, nabierze nowych kształtów, pozna smak miłości. Na palcach, zmysłowo, delikatnie dotknie nieba.
    Czas nie jest jednak łaskawy dla uniesień miłosnych.
    Każda nawet największa, namiętność z czasem ulega codzienności. Zauważa więc Piękno swe otoczenie; dopiero teraz widzi wokół siebie równie doskonałe kształty - przejrzystość powłoki, blask nowości, widzi cenniejsze, bo kruchsze wytwory stwórcy. Patrzy z niedowierzaniem jak w skarbcu jest coraz duszniej, jak dużo miejsca zajmują nowe nabytki.

    W ciągu kolejnych kilku dni Piękno zauważa, że zainteresowanie Kolekcjonera jej osobą spadło. Początkowy zachwyt w jego oczach przerodził się w nic nie wyrażające, bezmyślne patrzenie. Widzi jego wzrok skierowany na inne, jakże obce jej dziedziny sztuki. Coraz rzadziej Znawca chwali się Pięknem przed innymi Kolekcjonerami sztuki , coraz częściej piękno zostaje samo w domu.
    Piękno jest coraz słabsze. Coraz mniej czuje, coraz więcej rozumie.
    Jest pięknością, ale daleko jej do kształtów rzeźb Leonarda da Vinci (to ostatni nabytek naszego znawcy).
    U kresu sił piękno postanowiło odejść, spakowało w swą jedną walizkę cały swój blask i niepostrzeżenie wymknęło się przez dziurkę od klucza.

    Kolekcjoner za rok zauważył jego nieobecnoć; gdy przyszło mu się rozliczyć z fiskusem. Jest zaskoczony.
    Mylał, że piękno należało do niego.

  • Powrót


    do góry
    Copyright © Góra Sławomir, 2002 r.