Tym, co nas łączy, są jedynie wzajemne powiązania towarzyskie i realizowana z uporem chęć
Tworzenia (o tym ma mówić ten manifest(?), stąd wielokrotne w nim użycie słowa "Tworzyć"
i pochodnych). Nie mamy żadnej wspólnej filozofii odnośnie naszego Tworzenia - i
niech tak zostanie!
W dzisiejszym świecie jednym z największych niebezpieczeństw jest masowość, seryjność i
szarość.
Urodziłem się. Było ciężko. Ciężko było wyjść. Spodziewałem się, że jak już wyjdę,
świat olśni mnie swoim pięknem, ale zobaczyłem tę banalnie urządzoną salę porodową z
brudnobiałymi ścianami, z migającą lampą, zmęczony, przepity wzrok doktora i bardzo
chciałem wrócić z powrotem. Tyle się napocili, żeby mnie stamtąd wyciągnąć, a ja się darłem,
że chcę wracać!
Zrobili mi supełek na brzuchu, wytarli pieluchą i pokazali spoconej kobiecie,
która strasznie zdyszanym, przerywanym głosem mówiła coś o radości, coś o przyszłości,
coś tam mówiła.
Zanieśli mnie na salę, gdzie mnóstwo było takich jak ja - małych, krzykatych, z supełkami
na brzuchu. Nasze łóżeczka stały w jednym szeregu.
Potem często umieszczano mnie z innymi takimi jak ja. Robiono dużo, żebyśmy byli
idealnie do siebie podobni. Sadzano nas na przykład przy czteroosobowych stolikach i
kazano gadać na jakiś temat. Potem jeden miał powiedzieć coś, co wszyscy razem ustaliliśmy
- a my wszyscy musieliśmy robić miny, jakbyśmy naprawdę myśleli DOKŁADNIE tak samo jak ten,
co mówi. Wszyscy, wszyscy, wszyscy.
  A my stawiamy na jednostkę, na
                              indywidualność.
Trzeba mieć coś do powiedzenia. Coś własnego - i wcale nie jest potrzebny glejt
od kogokolwiek, by móc to powiedzieć. Inaczej nie ma sensu Tworzenie. Ważne jest, by
ludzie chcieli wysłuchać tego, co mamy do powiedzenia - i dlatego potrzebna jest nam Grupa.
Pojedynczy głos brzmi zbyt cicho, by przykuć uwagę coraz bardziej głuchych
współczesnych uszu. Dopiero głosy dobiegające z większej liczby gardeł -
choćby nawet każde z nich mówiło innym językiem - są w stanie wytworzyć na tyle
absorbujący harmider, by skłonić dzisiejszego człowieka do zatrzymania się i
odnalezienia w owym pozornym jazgocie właśnie tego głosu, którego wysłuchać warto.
Działanie nasze przewiduje:
wymianę myśli (tak przy piwie, jak i bez niego),
wzajemną inspirację,
organizację wieczorów - a może poranków? - Twórczych,
wydawanie zbiorów naszych Twórczych dokonań
i każdą inną formę działalności, jaką uznamy za pożądaną.
Jeśli choć jednemu z nas uda się dzięki hałasowaniu w Grupie osiągnąć coś,
co w świadomości potocznej nazywane jest sukcesem
(my nazwijmy to wyodrębnieniem z hałasu własnego śpiewu), będzie to znaczyło,
że godzina poświęcona na napisanie tego manifestu(?) nie była czasem zmarnowanym.
|