Strona Grupy Twórczej Bez Dogmatu - Manifest  

Bez Dogmatu Ciemność kładzie balsam na oczy
O wściekła krowo daj więcej mleka
Strona Główna
Manifest
Co u nas?
Twórczość
Ranking
Wasze wiersze
Linki
Księga gości
Nakarm głodne dziecko - polska strona głodu

bezdogmatu@gazeta.pl


Manifest

Tym, co nas łączy, są jedynie wzajemne powiązania towarzyskie i realizowana z uporem chęć Tworzenia (o tym ma mówić ten manifest(?), stąd wielokrotne w nim użycie słowa "Tworzyć" i pochodnych). Nie mamy żadnej wspólnej filozofii odnośnie naszego Tworzenia - i niech tak zostanie!

W dzisiejszym świecie jednym z największych niebezpieczeństw jest masowość, seryjność i szarość.

Urodziłem się. Było ciężko. Ciężko było wyjść. Spodziewałem się, że jak już wyjdę, świat olśni mnie swoim pięknem, ale zobaczyłem tę banalnie urządzoną salę porodową z brudnobiałymi ścianami, z migającą lampą, zmęczony, przepity wzrok doktora i bardzo chciałem wrócić z powrotem. Tyle się napocili, żeby mnie stamtąd wyciągnąć, a ja się darłem, że chcę wracać!

Zrobili mi supełek na brzuchu, wytarli pieluchą i pokazali spoconej kobiecie, która strasznie zdyszanym, przerywanym głosem mówiła coś o radości, coś o przyszłości, coś tam mówiła.

Zanieśli mnie na salę, gdzie mnóstwo było takich jak ja - małych, krzykatych, z supełkami na brzuchu. Nasze łóżeczka stały w jednym szeregu.

Potem często umieszczano mnie z innymi takimi jak ja. Robiono dużo, żebyśmy byli idealnie do siebie podobni. Sadzano nas na przykład przy czteroosobowych stolikach i kazano gadać na jakiś temat. Potem jeden miał powiedzieć coś, co wszyscy razem ustaliliśmy - a my wszyscy musieliśmy robić miny, jakbyśmy naprawdę myśleli DOKŁADNIE tak samo jak ten, co mówi. Wszyscy, wszyscy, wszyscy.

  A my stawiamy na jednostkę, na

                              indywidualność.

Trzeba mieć coś do powiedzenia. Coś własnego - i wcale nie jest potrzebny glejt od kogokolwiek, by móc to powiedzieć. Inaczej nie ma sensu Tworzenie. Ważne jest, by ludzie chcieli wysłuchać tego, co mamy do powiedzenia - i dlatego potrzebna jest nam Grupa. Pojedynczy głos brzmi zbyt cicho, by przykuć uwagę coraz bardziej głuchych współczesnych uszu. Dopiero głosy dobiegające z większej liczby gardeł - choćby nawet każde z nich mówiło innym językiem - są w stanie wytworzyć na tyle absorbujący harmider, by skłonić dzisiejszego człowieka do zatrzymania się i odnalezienia w owym pozornym jazgocie właśnie tego głosu, którego wysłuchać warto.

Działanie nasze przewiduje:

  • wymianę myśli (tak przy piwie, jak i bez niego),
  • wzajemną inspirację,
  • organizację wieczorów - a może poranków? - Twórczych,
  • wydawanie zbiorów naszych Twórczych dokonań
  • i każdą inną formę działalności, jaką uznamy za pożądaną.
  • Jeśli choć jednemu z nas uda się dzięki hałasowaniu w Grupie osiągnąć coś, co w świadomości potocznej nazywane jest sukcesem (my nazwijmy to wyodrębnieniem z hałasu własnego śpiewu), będzie to znaczyło, że godzina poświęcona na napisanie tego manifestu(?) nie była czasem zmarnowanym.

    (Koszalin, 26 XI 2001)

              podpisali się ręką jedną, dwoma, trzema:

                       Artur Żejmo
                       Jarek Juchniewicz
                       Andrzej Bernat


    do góry
    Copyright © Góra Sławomir, 2002r.