Jerzy Ludwiński „Epoka Błękitu”
Wydawnictwo „Otwarta Pracownia” Kraków
2003 rok
Bernadetto Croce
pisząc o krytyce sztuki i historii sztuki wyróżnia;
· krytyków –
niedoszłych artystów;
· krytyków –
władców i sędziów
· krytyków –
informatorów i komentatorów.
Thomas
Stearns Eliot na gruncie krytyki literackiej wyróżnia;
· krytyka
zawodowego
· krytyka z
zamiłowania
· krytyka
akademickiego i teoretyka
· krytyka
artystę.
Mieczysław
Porębski dzieli krytyków na;
· krytyków
dozorujących
· krytyków poetów
· krytyków
ekspertów
· krytyków
ekspertów – animatorów
· metakrytyków
Inni zapewne znajdą inne jeszcze
klasyfikacje sformułowane przez równie wybitne postacie.
Kim w takim razie był Jerzy Ludwiński –
z wykształcenia historyk sztuki, z wyboru animator
i współtwórca setek faktów
artystycznych z dziejów najnowszej sztuki polskiej (i światowej!),
przyjaciel artystów, teoretyk-samotnik
wygłaszający niepopularne poglądy, kierownik niezależnych galerii, wreszcie
twórca-teoretyk? Kim był twórca teorii Implozji w sztuce współczesnej, piewca
przyszłej Epoki Błękitu? Przede wszystkim człowiekiem prawym i uczciwym, co
jest rzadkie w środowisku, o którym pisał tak w roku 1969 w szkicu
zatytułowanym – nomen omen – „Największe pomyłki krytyki” :”Chciałbym
zadać pytanie: czy wszystkie te pomyłki i błędny obraz hierarchii artystycznej
są dziełem krytyków? W pewnym sensie tak jest, ale obraz ten jest przede
wszystkim dziełem artystów. Dlaczego? Dlatego, że nie ma żadnego porównania
pomiędzy autorytetem krytyka (mam na myśli takiego krytyka, który pisze do
gazet), a autorytetem artysty. Krytyk jest wtórny. (...) Jest u nas nietaktem
zaproponować jakiś taki program artystyczny, który by wybiegał nie tylko poza
Polskę, ale liczyłby się w skali światowej. Bo program taki obraża większość.”
Za niszczenie pewnych
najwartościowszych zjawisk w sztuce obwiniał nie tylko partię i totalitarny
system a samo środowisko twórców i krytyków. Pisał o najcenniejszej ze
wszystkich „sztuce nieobecnej”, iż to ona właśnie pokazuje prawdziwy obraz tego
co najbardziej istotne. Jak aktualnie brzmią jego konkluzje z przed 43 lat
„Myślę, że ten rodzaj sztuki, opartej na salonach wystawowych, wernisażach,
jury, recenzjach w gazetach, jest przeniesiony wręcz żywcem z rzeczywistości
handlowej. Tylko jest to śmieszne, bo rzeczywistości handlowej u nas niema.”
Ciągle mówił o
rzeczach nieodkrytych iż to one są najważniejsze. Jakże koliduje to z
wypowiedzią Dyrektora jednej z najważniejszych placówek wystawienniczych
Polski, iż nie ma „Janków Muzykantów” o których nie wiedzieliby współcześni
kuratorzy i historycy sztuki. Jerzy Ludwiński był krytykiem-artystą,
animatorem, krytykiem animatorem i metakrytykierm. Jego pisma zebrane czyta się
jednym tchem, jako przewodnik po historyczno - przestrzennej mapie współczesnej
sztuki.
Ja osobiście potraktowałem ją jak podróż
wellsowskim Wehikułem Czasu w niedaleką polską przeszłość. To obowiązkowa
lektura dla wszystkich historyków sztuki i wszystkich ludzi z „branży”.
mailto:jacek_kasprzycki@interia.pl
Z powrotem | ARTWAKAT pierwsza strona
| spis treści