Jerzy Ludwiński
Przemiany w
sztuce i w świecie odbywały się na jednej z dwóch możliwych dróg,
Najczęściej były
to rewolucje, których cała siła ekspresji kierowała się na zewnątrz, burząc lub
zmieniając całkowicie i agresywnie to, co było dotąd. Tak odbywał się „tak
zwany" postęp ludzkości i tak umierały awangardy, kierunki i tendencje.
Równolegle jednak, gdy tylko wyciszymy się dostatecznie, możemy usłyszeć delikatne bicie serca świata - w sferze niewidocznej dla oka. Od czasu do czasu miały i miewają, bowiem miejsce - w przeciwieństwie do rewolucyjnych eksplozji - także implozje, iluminacje kierujące cały blask ku wewnętrznemu oświetlaniu świata; ku przemianie wewnętrznej - łagodnemu nieopisanie, a przecież silniejszemu, jeśli idzie o końcowy efekt takiego zjawiska. Kulminacją na przykład było to, co stało się u nas w Polsce w roku 1980, poprzedzone słowami: „...I odmieni oblicze Ziemi. TEJ Ziemi.” Bez walk, bez krwi i nienawiści, w pokoju i wewnętrznej radości - aż runęły mury imperium zła.”
Podobnie z
artystami; iluminacje przemieniają ich od wewnątrz tak, iż są zalani blaskiem,
przy którym dawniejsze ich spory o artystyczne pryncypia, o pozycje czy teorie
sztuki stają się miałkie i bez znaczenia. Nadchodzi wielkie światło. Blask w
błękicie bez kresu; osypujące się lekko, powoli, nieskończone ilości
świetlistych drobinek w błękicie. Światło, które zmienia wszystko.
grudzień 2000 rok
(spisała
Małgorzata Iwanowska-Ludwińska)
mailto:artwakat@free.art.pl powrót do spisu treści