Andrzej Wilowski

Opera w Sydney                                                                                                                                           spis treści

(20 października 2003

Tegorocznym laureatem nagrody Pritzkera został duński architekt Jørn Utzon, jedna z najbardziej barwnych postaci architektury XX wieku - twórca Opery w Sydney. Niektóre budynki mają swoje bujne życiorysy i do takich wspomniany należy. Przez lata dyskutowano w Australii nad projektem wzniesienia znaczącej budowli, która całemu światu kojarzyłaby się z tym krajem. Ma Paryż swoją wieże Eiffla, Londyn Albert Hall, a nawet Warszawa Pałac Kultury, by nie wspomnieć o zabytkach dokumentujących dawną świetność i ciągłość cywilizacji. A tu Australia ciągle kojarzona jest tylko z kangurami i misiami koala. Nie było jeszcze pomysłu urządzenia olimpiady, zresztą ten pomysł byłby nie realny bez rozwiniętych mediów, zwłaszcza telewizji, tak, więc ten kraj ciągle był na antypodach światowego życia. Tą ogólnonarodową dyskusje przerwała wojna i dopiero powrócono do niej w latach pięćdziesiątych. Pomysłem najtrafniejszym okazał się teatr, ale opera miała tą przewagę, że dramat muzyczny jest bardziej uniwersalny i może być lepszą wizytówką ambitnych Australijczyków.

Rozpisano międzynarodowy konkurs na projekt. Obawiano się, że doświadczenia miejscowych architektów są zbyt skromne, aby podołać tak ambitnemu zadaniu. W 1959 roku wybrano propozycje duńskiego architekta Jørna Utzona, który przedstawił prace inspirowaną sylwetką żaglowca. Na australijskich banknotach widnieje rysunek statku Jamesa Cooka, oficjalnego odkrywcy tego lądu, więc projekt zyskał spore grono zwolenników. Wstępny kosztorys realizacji opiewał na 7,2 miliona australijskich dolarów i mimo to, że zgromadzono stosowną sumę, koszt budowy wywołał liczne protesty. Wkrótce podziękowano autorowi i zatrudnieni miejscowi architekci mieli zmienić pierwotny projekt pod kątem oszczędności, ale jednocześnie opera miała być najnowocześniejszym teatrem z sceną i akustyką pozwalającą gościć najwybitniejszych artystów i zespoły. Tak postawione zadanie okazało się niewykonalne, bowiem nie dało się zrezygnować z wielu kosztownych materiałów i instalacji.

Budowa posuwała się opieszale i pierwotne założenia techniczne w trakcie budowy okazywały się anachroniczne. Technika teatralna robiła tak ogromne postępy, że cała aparatura oświetleniowa i akustyczna, żeby nie wspomnieć o maszynach scenicznych, parokrotnie była zmieniana. Ostatecznie budowę ukończono po 14 latach, a jej koszt przekroczył 142 miliony dolarów australijskich. Do dziś to najkosztowniejsza inwestycja w Australii. Oficjalnego otwarcia dokonano 20 października 1973 roku. Wśród wielu gości zaproszono i brytyjską królową. Gest ten nie spodobał się prasie i radykalnym politykom, wszak swego czasu Australia była brytyjską kolonią karną. Elżbieta II wykazała się dużą dyplomacją, zaproszenie przyjęła i wzięła udział w uroczystościach, ale nie wygłosiła żadnej oficjalnej mowy.

Dziś można powiedzieć, że Australijczycy osiągnęli sukces, opera w Sydney jest miejscem wielu premier, a żaden wybitny artysta w swoim światowym tournee jej nie pominie. Obok opery paryskiej, Covent Garden, opery wiedeńskiej, Teatro di Argentina, La Scali, opera w Sydney jako najmłodsza została wpisana na listę największych teatrów muzycznych świata. Mimo wszystko łatwiej zbudować gmach, niż stworzyć legendę.

Kontakt z autorem        artwakat@free.art.pl         


Z powrotem | ARTWAKAT pierwsza strona | spis treści