15 czerwca 2011
„Nie lubię Ikei”- powiedział Bartosz Arłukowicz, przenosząc się z
SLD do PO. Premier Donald Tusk, przeciwnie, lubi Ikeę. Przybył na otwarcie
nowej fabryki mebli na Podlasiu, która będzie pracować dla Ikei. Czy niechęć
byłego lewicowego polityka wynika z uprzedzenia do obcego kapitału? Do tej pory
była to specjalność populistycznie zorientowanej prawicy, czyli PIS-u. Może to
wynika z niewiedzy neoplatformisty, wszak z zawodu jest lekarzem i może się nie
znać na meblarstwie?
W wielu polskich domach
znajdziemy meble z naklejką Ikea. Dlaczego Polacy je wybierają, czy w
odróżnieniu od lewicy mają fatalny gust?
Nie wiem, czy świadomie, czy nie, ale Arłukowicz chciał rodaków
obrazić. Paradoksem jest to, że choć pod szwedzką flagą, to meble z Ikei są
najbardziej polskie ze wszystkich znanych na świecie. Firma ma już swoje sklepy
w 38 krajach, a co trzeci mebel w nich sprzedawany jest wyprodukowany w Polsce.
Zaczęło się już pod koniec lat siedemdziesiątych. Pierwszym przebojem Ikei w
Polsce był komplet wypoczynkowy pod nazwą „Kontiki”, a bardziej zamożni i
wymagający kupowali „Mamuty”. Poza granicami Szwecji firma Ikea pierwszy salon
otworzyła w Danii w 1969. Sukces jaki odniósł zaskoczył kierownictwo firmy.
Kolejne sklepy powstawały w Anglii i za oceanem.
Na sukces firmy składają się trzy elementy; wzornictwo,
nowoczesne technologie, ale wykorzystujące tradycyjne materiały, oraz
powierzanie w oparciu o własny katalog wytwarzanie produktów lokalnym firmom. W
tej ostatniej zasadzie jest kilka wyjątków, między innymi meble których
większość, jak napisałem, powstaje w Polsce.
Myli się poseł Arłukowicz, Polacy to nie tandeciarze i nie
schlebiają złym gustom, wszak skandynawskie wzornictwo cieszy się uznaniem na
całym świecie ze względu na swą uniwersalność, prostotę i niewiarygodną
ergonomie, szwedzką marką jest też solidność. O tym przekonałem się w Anglii,
gdzie najpopularniejszymi samochodami były szwedzkie Saaby i Volvo, cenione
właśnie ze względu na swoją solidność.
Polacy też nie są tandeciarzami w pracy, bo nie sprostaliby
wysokim wymaganiom firmy pod względem jakości wykonania. Wreszcie Arłukowicz
zapomniał, że nie każdy ma do dyspozycji takie metraże jak on, większość
rodaków mieszka jednak w blokach pamiętających jeszcze dawny ustrój, nie tylko małych, ale wyjątkowo
niefunkcjonalnych. Właśnie ta popularna Ikea oferuje rozwiązania niemal jak
klocki Lego do zaaranżowania w każdych warunkach.
Po zmianie drużyny trudno ustalić poglądy na kwestie socjalne
Arłukowicza. Może tęskni za PRL-em i woli rodzimą tandetę rodem z pracowni
projektowych grupy „Ład”, która obecnie święci swoisty renesans. Może przesiadł
się na „platformę”, bo znudził mu się lewicowy etos. Prawdą jest że objął
stanowisko ministra pełnomocnego, czyli bezsilnego do spraw „wykluczonych”. Nie
wiem tylko jak obecnie pojmuje swoją role, ma zamiar „wkluczać”, czy nadal
„wykluczać”? Jak mawiał pewien mądry stary Żyd; „nie wierze przechrztom.”
And.
ANNALES -
teksty Andrzeja Wilowskiego
Chemiczny Ali
Coltrane pod Pretekstem
Czy jest jeszcze w
Polakach homo sovieticus?
Dialogi, czyli pisane od końca...
Dziwny jest ten
świat – nadal aktualne
Finansowanie produkcji filmowej
Megalomania
kulturalnego Poznania
Młodzi śpiewają i
Kaczmarskiego pamiętają
Ostatni Nadrealista (O Zbigniewie Beksińskim)
Pamiątka z
Auschwitz
Pinter nas nie lubi
Religijność sztuki
Satelita miłości