Andrzej Wilowski
Andrzej Wilowski
Nie jestem za wielokulturowością
Niestety nie potrafię być jak to się mówi poprawny politycznie i
zawsze wolę obserwować i oceniać detalicznie, więc zawsze budzą mój sprzeciw
zdania zaczynające się od słów;
My Naród ..., Polacy są ..., walczymy
o tolerancje dla ..., prawa mniejszości
nie są respektowane, bo ..., precz z homoomofobią ..., powinny być parytety dla
...
Nie jestem za wielokulturowością, bowiem uważam, że są wartości
uniwersalne i one też wyznaczają granice tolerancji. Nie można na przykład
bestialstwa, wyzysku, niewolnictwa tłumaczyć "odmiennością
kulturową", albo udawać, że na tej planecie są miejsca, gdzie uniwersalne
zasady nie obowiązują, Chiny, czy kraje islamskie.
Martwi mnie niestety, że ludzkość nie potrafi właściwie
spożytkować różnych doświadczeń i nie rozwija się w sensie mentalnym i
intelektualnym, tylko pielęgnuje tradycyjną głupotę. Nie mogę zrozumieć,
dlaczego miarą postępu jest prawo
restrykcyjne, nakazowe, a nie normatywne, nastawione na resocjalizacje, która w
dodatku nie wychodzi, a nie nastawione na ochronę wartości i procedury
naprawcze.
Ważne są dwie rzeczy, aby "zbój" zrozumiał, że zbroił
i postarał się szkody i krzywdy naprawić, a nie to jaka spotka go kara, bo
ofiarom nic po tym. W czasie Malty Teatr Ósmego Dnia prezentował spektakl o
aresztantach z Młyńskiej. Na filmie występowali w garniturach i recytowali
Rilkego, wszyscy się wzruszali i podziwiali ... W tym wszystkim był jakiś
fałsz, bo ważne jest to, że zbroili i nie obchodzi mnie ich przeżywanie
izolacji, ból istnienia i tym podobne brednie, ale jaka i czy w ogóle w tych
ludziach dokonała się przemiana, co chcą zrobić z resztą życia, jaka im
pozostała, czy nadal marnować je, żyć głupio i zbrodniczo, czy coś naprawić, o
ile jeszcze się da.
Wzruszamy się losem gejów, więźniów, mniejszości, dyskryminacją
kobiet, a nikt nie mówi wprost o krzywdzonych, poniżanych, ekonomicznie
dyskryminowanych, są grupy nacisku, elektorat, lobby partie polityczne, a to
wszystko oszustwo. Zawsze jakiś przewodnik stada stara się załatwić swoje
interesy. Opowiadał mi kolega, który znęcony wysokością zarobków w resorcie,
który pracował jako nauczyciel we Wronkach, jak do roku mniej więcej 193 miał
ogromny posłuch i autorytet, wszyscy chcieli nadrabiać zaległości w edukacji,
wypożyczali książki na wyścigi, poza grupą zdeklarowanych recydywistów.
Sytuacja radykalnie zmieniła się po tej dacie, kiedy pojawiła się instytucja
więziennego kapelana. Nagle przybyło cudownych nawróceń i zatwardziali
kryminaliści przepoczwarzali się sie w ministrantów.
Jak myślicie, dlaczego? W raportach, jakie pisali wychowawcy
brano pod uwagę opinie dawniej nauczyciela i psychologa, później kapelana, nauczyciela
już nawet nie pytano o zdanie. Chodziło o opinie pod wnioskami o warunkowe
skrócenie kary. Fatum to dobry wynalazek, zawsze można na siły nadprzyrodzone
zwalić, jak coś się wali. Tymczasem Bóg dał człowiekowi przede wszystkim wolną
wolę i pewną dozę talentów, ale też się nie wtrąca, bo to przeczyłoby idei
wolnej woli. W tym sensie wielu ludzi ucieka od odpowiedzialności za swój los w
religijność. Niestety bliźni jest z natury ułomny i z tej wolnej woli nie
zawsze czyni pożytek, a często okazuje się zwyczajnie wredny. Jak to dobrze
wpływa na własne ego, kogoś poniżyć, coś mu popsuć, przeszkodzić, ot tak
bezinteresownie.
Wszystkie totalitaryzmy opierały się na prostej przesłance,
dobro człowiek czyni z nakazu, moralnego, religijnego, prawnego, natomiast
zdolność do czynienia zła jest całkiem bezinteresowna, wystarczy dać
przyzwolenie, a jeszcze lepiej nagradzać, wtedy nawet moralne, czy religijne
nakazy słabiej działają. Zauważmy, że nie tylko w totalitaryzmie, ale i dziś
nic tak nie cementuje szeregów jak wspólnie popełniane świństwa. Największym
luksusem jest posiadanie wroga.
PO nie wygrałoby wyborów, gdyby nie straszenie rodaka PIS-em.
Tusk byłby całkowicie blady i nie wyraźny, gdyby nie Kaczyński. Sukcesów
deficyt, ale zawsze złych emocji przeciwnik dostarczy. Wszystkie ugrupowania
mają na sztandarach "przeciw", a nie "za", czyli jednoczą
się nie w imię jakiejś idei, tylko zwierają szeregi wobec wroga. Taka jest
nasza w sensie gatunku natura. Dlatego też to wszystko nie ma znaczenia,
znaczenie ma tylko to, co my sami ze swoim życiem zrobimy, czy dany czas
spożytkujemy mądrze, czy głupio, czy go zmarnujemy, czy przeżyjemy intensywnie,
pięknie i godnie. Cała reszta nic nie warta! Kończę, bo uderzam wysokie tony.
Nic na to nie poradzę, taki jestem mało praktyczny, a tak zwana mądrość życiowa
polega na tym, aby sobie wygodnie umościć i jak się da, bliźnim wyręczyć.
ANNALES
- teksty Andrzeja Wilowskiego
Chemiczny Ali
Coltrane pod Pretekstem
Czy jest jeszcze
w Polakach homo sovieticus?
Dialogi, czyli pisane od końca...
Dziwny jest ten
świat – nadal aktualne
Finansowanie
produkcji filmowej
Megalomania
kulturalnego Poznania
Młodzi śpiewają
i Kaczmarskiego pamiętają
Ostatni Nadrealista (O Zbigniewie Beksińskim)
Pamiątka z
Auschwitz
Pinter nas nie
lubi
Religijność
sztuki
Satelita miłości