Andrzej Wilowski

 

Mefisto

 

27 stycznia 2006

 

István Szabó przyznał się publicznie do współpracy z węgierską policją polityczną w okresie komunizmu. Oświadczenie to wywołało szok. Reżyser, jako jedyny artysta węgierski za film „Mefisto” otrzymał w 1981 roku nagrodę Oskara. Węgierskiego reżysera znamy jeszcze z dwóch wybitnych obrazów „Pułkownik Redl” i „Hanussen”

 

Wszystkie trzy filmy pokazują mechanizm działania systemów totalitarnych, gdzie jednostka się nie liczy, jest wkręcana w tryby historii. Jak w antycznych tragediach, nie ma dobrych rozwiązań, bohater nie ma wpływu na przebieg zdarzeń. Trzeba wybierać, ale zakres wyboru ogranicza się do form uległości, a żadna z nich nie zapewnia ocalenia.

 

Trzy filmy Szabó uważam za jedne z najważniejszych w literaturze filmowej, jako dramaturga filmowego stawiam go w jednym rzędzie z Kazanem i Viscontim. Kazan pod koniec kariery nakręcił film „Ostatni wielki” będący swoistą ekspiacją artysty. W latach pięćdziesiątych donosił na kolegów z branży o ich rzekomych sympatiach komunistycznych słynnej komisji senatora McCarthy’ego, badającej przestępstwa przeciw Ameryce.

 

Szabó przeniósł na ekran dramat oficera armii Austro-Węgier, który chciał doprowadzić do perfekcji system inwigilacji wrogów Cesarstwa. Niestety sam wpadł w zastawioną misternie intrygę. Reżyser nie chciał naśladować pułkownika Redla, ale rozegrać swoją grę z bezpieką. Dziś mówi, że jest dumny z tej życiowej roli.Kiedy Szabó był studentem szkoły filmowej w Budapeszcie zgłosił się do niego agent służb specjalnych z ofertą współpracy w wytropieniu ukrywających się na uczelni wrogów ustroju, w alternatywie był szantaż.

 

Jeśli adept sztuki filmowej nie zgodzi się na współprace, bezpieka zmuszona będzie zadziałać na oślep, a wytypowanie ofiar zostanie przypisane jemu. Wtedy w głowie artysty miał powstać pomysł inscenizacji na miarę Goethego. Podpisać cyrograf? Owszem, ale po to, aby uśpić czujność diablą. Udaremnić mu jego plan. Wiedział, że wielu kolegów było zaangażowanych w rewolucje 1956 roku. W 1957 dymiły jeszcze zgliszcza po pacyfikacji powstania.

 

Bezpieka szukała śladów prochu na rękach studentów, a w przypadku, kiedy udało się komuś udowodnić zbrojne wystąpienie przeciw komunistycznej władzy, taki człowiek po prostu znikał. Bez sądu, bez wyroków, likwidowano potencjalnych przeciwników. Taki los spotkał też wielu intelektualistów i działaczy partyjnych tylko sympatyzujących z powstańcami. Wielu Węgrów nie czekając na represje uciekło za granicę.

 

Aleksander Weinsberg Cybulski z fikcyjnym paszportem austriackiego dyplomaty przemycał paszporty i wizy, które pozwalały wyjechać wielu opozycjonistom.

 

István Szabó konfabulował raporty dla bezpieki, które miały kolegom ocalić życie. Teraz powołuje się na świadectwo kolegi z roku, którego miał w ten sposób ocalić. Okres heroiczny minął. Reżyser bez przeszkód robił karierę. Współpraca nie ustała, nadal pisał raporty.

 

Może to kompleks Dostojewskiego, wszak „Gracz” jest swoistą spowiedzią pisarza. Czy historia pułkownika Redla była opowiedziana tak przejmująco, bo poparta osobistym doświadczeniem reżysera?

 

Poznaliśmy fakty, ale czy przybliża to nas do prawdy. W epoce komunistycznej jak w okresie romantyzmu artyści, a zwłaszcza pisarze i filmowcy byli „sumieniem narodu”. Przyglądała się nim nie tylko władza, ale szukano u nich wzorów postaw. Jak ocalić godność w totalitaryzmie?

 

Literatura i film nie przekładają się w taki prosty sposób na życie. Czymś zupełnie różnym jest błyskotliwe i przejmujące opowiedzenie historii „Mefista”, a czymś zupełnie odmiennym, zagranie jego roli w życiu.

 

z powrotem | ARTWAKAT pierwsza strona | spis treści