powrót do strony głównej

alfabetyczny spis treści

Powstanie Sztuki Radom 2008-08-20

Plakat Powstanie Sztuki

 

Andrzej Wilowski

Akcja „Powstanie Sztuki

Prolog

 

Miejsce akcji; Mazowieckie Centrum Sztuki „Elektrownia” w Radomiu. Czas akcji; rozpoczęcie godzina „W”, 1 sierpnia 2008 roku. Na kulturalnej mapie Polski miasto Radom leży pomiędzy uzbrojonymi w liczne galerie i instytucje artystyczne Warszawą, a Krakowem. W tych miastach odbywa się najwięcej akcji i manewrów kulturalnych. Zaangażowani we własne potyczki dowódcy-kuratorzy z tych miast nie przybyli do Radomia, być może będą za pośrednictwem mediów elektronicznych i konwencjonalnych śledzili rozwój wydarzeń kolejnych 63 dni, a będzie się działo! Geograficznie Radom należy do Mazowsza, ale są tacy, którzy twierdzą, że bliższe są mu małopolskie klimaty. Stawiając się o wyznaczonej godzinie na miejsce zgrupowania, zauważyłem, że obiekt Centrum jest mało „artystowski”. Faktycznie to zabytkowa elektrownia, częściowo zrujnowana, ale w trakcie odbudowy, a raczej przebudowy. Wchodząc do Sali gdzie wszystko miało się zacząć, zamiast posadzki na podłodze moje stopy trafiły na piasek. Odebrałem to jako element aranżacji , zgodnej z powstańczym przesłaniem. Tamto powstanie w 1944 roku swój finał miało w ruinach miasta. „Powstanie Sztuki” rozpoczyna się w ruinach, ale ma prowadzić do „odbudowy” miejsca, ale i rekonstrukcji pamięci. „Powstanie” w tym podstawowym znaczeniu militarnym to zbrojny opór, sprzeciw, przeciw zastanemu porządkowi, a raczej brakowi . „Powstanie” to bunt przeciw destrukcji i niszczycielskim siłom wojny, aby przywrócić ład i pokój, trzeba najpierw stoczyć walkę. Ta walka w trakcie „Powstania Sztuki” nie będzie niszczycielska, ale odradzająca. W trakcie „Elektrownia” będzie się odbudowywać do swej nowej funkcji.

W Europie od dawna obiekty będące zabytkami architektury przemysłowej przeznaczane są na centra handlowo, rozrywkowe, centra sztuki i dialogu, miejsca spotkań i kontemplacji. Zawsze też szuka się kompromisu między pierwotnym ich charakterem, wszak nadal są zabytkami, a nową funkcjonalnością. W Radomskiej „Elektrowni” pewne przestrzenie zostaną zmodernizowane, ale pozostaną kominy. Zdemontowano większość urządzeń typowych dla zakładu energetycznego, ale pozostanie najstarszy, zabytkowy piec. W miejsce turbin, pojawią się instalacje wystawienniczo estradowe, krótko mówiąc stara elektrownia, jako centrum sztuki wytwarzać będzie nową energie. Nadeszła godzina „W”. Rozpoczęliśmy od minuty ciszy dla upamiętnienia bohaterów Powstania Warszawskiego. Później nastąpiły oficjalne powitania i otwarcie cyklu imprez. Dowodzenia podjął się Andrzej Mitan, wraz ze Zbigniewem Belowskim i Mariuszem Jończym, wspierani przez dzielną załogę Centrum. Będą bronić „Elektrowni” do ostatniego gestu, słowa, obrazu, akordu. Zapowiedzieli udział liczni ochotnicy z całej Polski, ponad 250 artystów, już obmyślili plany swoich akcji i potyczek, spora grupka młodzieży plastycznej wyszkoli się na równolegle trwającym plenerze.

 

Dzień pierwszy

 

Rozpoczęło się od mocnego akcentu, hyper performance Jerzego Kaliny pod tytułem „Powstanie Sztuki – Sarkofag2”. Artysta uzbrojony w husarskie skrzydła wdrapał się na szczyt budynku, skąd godził żywioły ognia i wody, łączył czerwień z bielą. Wszystko na tle cytatów z Matejki w komiksowej poetyce. Zaprosił: Stańczyka, Wernyhorę, Piotra Skargę i Rejtana. Kalina nieustannie poszukuje większych środków wyrazu, większych przestrzeni dla swoich akcji. Czy wielkość sztuki jest kwestią „skali”, nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć. Jedno wszak jest pewne, na publiczności robi to duże wrażenie. Mocnym akcentem muzycznym, choć w wykonaniu kameralnego „aparatu wykonawczego” był koncert Tomasza Stańki z towarzyszeniem muzyków z formacji „Pink Freud”. Towarzyszący mu muzycy powrócą jeszcze do „Elektrowni” z własnym programem. Mistrz rozpoczął od długiego solowego intro w hymnicznym charakterze. Dalej popłynęły dźwięki jak ilustracja do jakiegoś teatralnego dramatu. Wśród zagranych tematów znalazły się dwa filmowe, nie odparcie kojarzące się z patriotyczną nutą. Jednak jak to w jazzie bywa, mieliśmy do czynienia ze swobodną improwizacją, a nie reprodukcją. Nie wiem, czy to za sprawą towarzyszących muzyków, grających z jednej strony perfekcyjnie, ale i żywiołowo z dużą energią i dynamiką, usłyszałem Tomasza Stańkę zupełnie odmienionego. Ostatnio nagrywa albumy bardziej liryczne, „klimatyczne”, oszczędne w wyrazie z bogatą harmonią i złożonym metrum. Tym razem usłyszałem dawną trąbkę Stańki; drapieżną, atakującą kaskadami dźwięków, zmienną w nastrojach, od krzyku, do lirycznego zaśpiewu. Publiczność nie chciała się pogodzić z faktem, że dla niej ten spektakl muzyczny nagle uległ wyciszeniu. Już Włodzimierz Szymański szykował się do swojego spektaklu, ale jeszcze kwadrans frenetycznych dźwięków został podarowany. Nie od rzeczy będzie tu dodać, że tak dobre wrażenie zapewniła też nie codzienna akustyka. Sklepienie Sali w jakiej był koncert, a raczej dawnej hali elektrowni i piasek zamiast posadzki, zapewniły nie codzienną akustykę, żadnych odbić i pogłosów, jak w nagraniowym studio. Na dziedzińcu „Elektrowni” w otoczeniu murali czekał na nas spektakl Włodzimierza Szymańskiego „Parawany ognia”. To aleatoryczny teatr żywiołów. Można z nich układać świetlne rzeźby, do pewnego stopnia nimi sterować, ale i tak przygasając, rozbłyskując znienacka, kreślą w mroku własne magiczne znaki. Język płomieni zawsze będzie fascynował ludzkość. Miejscem akcji malarskich były mury. Wcześniej zaprojektowane przez młodych artystów murale częściowo już zostały przeniesione projektów na właściwe miejsce przeznaczenia. Sceptycy twierdzą, że to „wstecznictwo”, kompromis na rzecz akademickiego malarstwa sztalugowego, bowiem czym różni się zaprojektowany „mural” rozpięty na murze, od przeniesionego szkicu na „blejtram”? Murowe malarstwo nie odparcie było kojarzone ze spontanicznością „graffiti”. Może akcyjność i spontaniczność tworzenia jest zarezerwowana dla performerów, wszak ich sztuka jest przemijająca, po „performance” zostają wrażenia, czasem trudne do rekonstrukcji przebiegi dramaturgiczne, a w przypadku malarstwa, nie zależnie od tworzywa i skali, pozostaje „artefakt”.

 

Z klasycznego malarstwa napotkałem dwa symboliczne płótna Andrzeja Dłużniewskiego. Niestety sam artysta był nie obecny, nie mógł przyjechać. W jego twórczości i działalności na wielu polach jest sporo paradoksów. Sadzę, że właśnie Dłużniewski był na gruncie polskim prekursorem rzeźbiarskiego performance, a teraz powraca do malarstwa klasycznego w sensie techniki, obrazu zamkniętego w ramie. Na początku lat sześćdziesiątych przedstawił przemijające rzeźby. W skrzyni wypełnionej piaskiem, zwyczajnie, piaskownicy artysta formował rzeźby, ale były nie trwałe, piasek osypywał się, zmieniające się oświetlenie rysowało relief zanikających form. Dzisiejsze jego obrazy są jednocześnie konceptualne i klasyczne. Klasyczne, bo malowane na płótnach. Konceptualne, bo powstające w wyobraźni artysty przenoszone są na płótno, materializują się bez wzrokowej kontroli. Może to jest właśnie poszukiwana przez Witkacego „czysta forma” w sztuce, nie skażona mentalnie, wolny komunikat. Jest ciepła, letnia noc. Jeszcze kilka refleksji. Pospieszna wymiana pierwszych wrażeń i trzeba się rozejść.

 

Dzień drugi

 

Koncert Bogdana Mizerskiego poprzedziły trzy performance. Poprzedniego dnia dotarła do mnie „ulotka od kotka”, w antrakcie będę miał szanse przyjrzeć się jego działaniu.

W „reprezentacyjnej” Sali, bo całkowicie odremontowanej publiczność mogła wygodnie obserwować prezentacje Przemysława Kwieka „Appearance nr 153”,całkiem bogata kolekcja performance. Tym razem swoje wystąpienie opatrzył tytułem „Interno”. Wystąpienie, bowiem jak wynikało to z autorskiego komentarza nie traktuje go dramaturgicznie, czy teatralnie, więc można domniemać, że mamy raczej do czynienia z intelektualną prowokacją, niż sztuką w sensie galeryjnym. Znak zapytania przy haśle performance postawi też Jan Piekarczyk. Wracamy do „piekła”. Na podłodze Kwiek rozłożył płachty, jak się okaże wiele warstw, krepiny. Odsłania kolejne kolory, zwijając wierzchnią warstwę w kule. Autorski komentarz jest nie tyle objaśniający, co uciekający; podsuwa możliwe konotacje kolorystyczne i nieustannie zastrzega się, że gdyby był „aktorem performerem” to musiałby przeżywać, pokazywać cierpienie, wzmaganie się z materią, w końcu tytuł „Interno” zobowiązuje. Tymczasem mamy trzydziestostopniowy upał i artysta zwyczajnie poci się i męczy, bo formowanie kul z tak niewdzięcznej materii wymaga fizycznej pracy. Symbolika kolorów jest wdzięczna i pojemna, ale autor przedsięwzięcia podpowiada rozwiązania czysto formalne, na przykład który kolor jest do którego dopełniający, a co wyjdzie z ich połączenia, jakby chciał sprowokować publiczność do swobodnych skojarzeń: Żółty, kolor papieski, ale i barwa słonecznego światła, wielu kwiatów. W języku kwiatów znak zazdrości. Orange dla buddystów jest barwą duchowego oświecenia, w takiej barwie mają szaty buddyjscy mnisi, dla nas ciepły kojarzony z nasyceniem i egzotycznymi owocami, pomarańczami, w ubiorze uważany za prowokacyjny. Zieleń kolorem proroka, ale i emocji, pozieleniał ze złości, no i rzecz banalna, dominuje wiosną i latem. Cyjan, potocznie zwany niebieskim, bo przypisywany niebu, ale i metafizyce, artysta powie, że czysty, ale i chłodny. Fiolet dla chrześcijan jest kolorem biskupim, ale wzbudza też emocje i kojarzony jest z złą kondycją ducha. Czerwień barwą sztandarów i znakiem miłości w kwiatowym słowniku… ostatnia warstwa i krąg piekielny, to czerń i biel, w kulturze chrześcijańskiej czerń jest funeralna, ale dla Semitów i Hindusów funeralną jest właśnie biel. Czerń i biel to przeciwieństwa, biel symbolizuje czystość i dobro, a czerń cierpienie i zło. W ostatnią warstwę artysta zawija się jak owad w kokon. Dalszy ciąg akcji jest do przewidzenia, musi się w końcu z niego uwolnić, ale nie jest jasne co powie po uwolnieniu się. Swoje działania cały czas komentuje dzięki temu że wyposażony jest w mikrofon bezprzewodowy, ale w kokonie głos jest bełkotliwy i nie zrozumiały, czy ma nam coś ważnego do powiedzenia? Może wystarczy samemu „pokombinować”. Po uwolnieniu się z kokona artysta oświadcza najzwyczajniej; „Dobro zwycięża!” To tak oczywiste, że nikt nie brał tego pod uwagę, wszyscy oczekiwali na jakiś dramatyczny manifest.

Przywracanie podstawowych wartości będzie też myślą przewodnią innych prezentacji. Chwila oddechu i można prześledzić reportaż z dokonań kotka. Instalacja Jana Pieniążka zatytułowana „Arka” na ośmiu monitorach pokazuje akcje potopu. Arką jest skomplikowana maszyna, która aby spełnić swoją role, ocalić, musi sprawnie działać, znajdujące się na niej pluszowe zwierzaki kręcą się na niej jak na karuzeli, są apatyczne i obojętne, tylko jeden pluszowy kotek pracuje nad sprawnością maszyny, dba aby się nie zatrzymała. Ma się wrażenie, że tylko kotek ma optymistyczne „emploi”. . Nie wiem ile w tym inspiracji, a ile symili, ale arka jako machina, która jest karuzelą zarazem została wykorzystana w spektaklu pod tym tytułem „Teatru Ósmego Dnia”. Jan Piekarczyk zaczął swoje wystąpienie od wygłoszenia manifestu. Rzecz to dziś rzadka, aby artysta wygłaszał manifest, raczej obowiązuje konwencja ucieczki od jasnych deklaracji Postawił pytanie, czy performance jest jeszcze sztuką? Rzecz postanowił rozstrzygnąć losowo, za pomocą rzutu monetą; jeśli wypadnie orzełek, jest sztuką, a jeśli reszka,, to co nastąpi sztuką nie jest. Wypadło na sztukę. Nie mniej wątpliwości pozostają. Coraz częściej stosuje się termin „sztuka procesualna”. W historii sztuki były różne pomysły od „happeningu”, po „performance” i zapewne eksperci znajdą jeszcze kilka terminów pośrednich i precyzyjnie wskażą różnice, ale dla publiczności to nadal jest nie jasne. Czy performance wyklucza przypadek w działaniu, bo to wyróżniałoby go od happeningu całkowicie spontanicznego, trzeba wywołać ciąg zdarzeń, ale go nie kontrolować, nie przewidywać. Jednak jaki sens byłby w robieniu performance, gdyby odrzucić interakcje, która siłą rzeczy musi dopuszczać scenariusz odmienny niż plan artysty. Po o takie zdarzenia oglądać, skoro są przewidywalne, a więc w tym sensie powtarzalne?

Moneta została rzucona i akcja się rozpoczęła. Artysta spreparował cały kwiatowy ogród. Pod kwiatkami leżały na ziemi fotografie z portretowani przez artystę ludzie. Rozpoczął wyjaśnienia, co będzie celem dalszej akcji, zastrzegając się, że uprzednio uzyskał zgodę właścicieli konterfektów na wykorzystanie ich wizerunków w tym przedsięwzięciu. Kiedy stało się jasne, że działanie będzie polegało na sponiewieraniu „instalacji” przez podeptanie przez artystę, zaprotestował zniecierpliwiony już wcześniej Jerzy Kalina, oświadczając, że to nie do przyjęcia manifestacja. Wywiązała się między performerami polemika, a w jej konsekwencji interakcja. Jan Piekarczyk, zwracając się do Kaliny, oświadczył: „Tu się nie chodzi po drabinie, tu się myśli!” Co rozsierdziło adwersarza i gotów był przeszkodzić w dalszej performancji. Riposta była nie oczekiwana, bowiem Piekarczyk był uzbrojony w wiązankę kwiatów, którą potraktował Kalinę. Z odsieczą postanowiła przybyć pani z ochrony ekspozycji, ale atak choć wymowny w skutkach nie groźny. Zaatakowany ogłosił publiczności: „Myśmy się tak umówili.” Performance mógł być kontynuowany. Wiadomo, Piekarczyk dokończył, to co rozpoczął, tylko pointa została zadeptana, czy zagadana, a może pojawiła się przed czasem. Dowód to może na to, że sztuką jest jednak to, co porusza, wywołuje emocje. Tabloidy, telewizja epatując okrucieństwem, estetyzując masakrę, oswaja nas z czymś, co powinniśmy odrzucić. Nie potrafimy reagować normalnie, nasz próg wrażliwości wyraźnie się obniżył, a tym samym nie zwracamy też na siebie uwagi. Reklama organizuje naszą wyobraźnie, wrażliwość zamienia w powierzchowną egzaltacje. Tym razem artystyczna prowokacja nie bada granic tego, co dozwolone, ale przywraca właściwy sposób reagowania, ma odbudować relacje między ludźmi. Jan Rylke przesiadł się na wehikuł cierpienia, wózek inwalidzki. Pokonując piaszczystą drogę na tle „muralu” przed „Elektrownią” rozkładał karteczki, być może z pseudonimami warszawskich powstańców, stawiał na nich znicze, a obok kładł kwiaty.

Znicze będą płonąć przez 63 dni. Jałmużny i współczucia się nie doczekał. To, że mamy do czynienia z performance ilustrowała podążająca za poruszającym się na wózku grupa widzów, a wędrówkę zwieńczyły oklaski. Czy centrum sztuki jest właściwym miejscem dla takich akcji, nadając im właściwą wymowę. Domeną sztuki jest umowność, co najwyżej odsyłanie do innych „zewnętrznych” rzeczywistości. Przypominało mi to inscenizacje na planie filmowym, tak jakby cała ta sytuacja ujęta była w cudzysłów kadru filmowego. Czas na muzykę. Drugi dzień zakończył koncert Bogdana Mizerskiego PNEUMACHINA (double bass electronics prerarations). Tytuł muzycznego projektu, jak zwykło teraz się określać muzyczne spektakle, definiuje formalnie, to co się wydarzyło. Była to rozbudowana suita z licznymi cytatami i z kanonu muzycznego, od klasyki, po rockowe riffy. Ostinatowe brzmienia, pulsacja rytmiczna, sonorystyczne odpodobnione brzmienie kontrabasu sprawiało, że słychać było różne instrumenty; podwyższony ton, pozwalał usłyszeć wiolonczele, zwielokrotniony przywoływał całą sekcje smyczkową, dzięki przetwornikom zastępował gitarę elektryczną. Elektronika zmieniała go w różne instrumenty. Myliłby się ten, kto sądziłby, że to tylko efekty elektronicznie preparowanego kontrabasu, składały się na bogactwo dźwięków. Trudno wyróżnić partie programowane i improwizowane. Nigdy nie było wiadomo, jak się dany temat rozwinie, więc cały czas muzyka Mizerskiego trzymała w skupieniu i napięciu.

 

Dzień trzeci – powrót

 

Bez epilogu, bo festiwal w radomskiej „Elektrowni” trwał będzie przez 63 dni. Teraz to powrót do Poznania, ale powracać do MCS „Elektrownia” warto jeszcze nie raz.

 

ARTYŚCI

(Andrzej Mitan, Wojciech Olesiak, Jacek Kasprzycki, Jan Grzegorzewski,

Sylwek Łachacz, Jacek Strzódka, Cezary Staniszewski, i inni)

ANNALES – teksty Andrzeja Wilowskiego

BRZMIENIA – GAZETA MUZYCZNA (pod redakcją Krzysztofa Wodniczaka)

FILM I OKOLICE

KOMUNIKATY

KONTROWERSJE - KRYTYKA - POLEMIKI

LITERATURA I ORATURA

POSTACIE

PUBLICYSTYKA

SZTUKA WIZUALNA

TWÓRCZOŚĆ

WYDARZENIA

ZAPROSZENIA

 

 

ELEKTROWNIA MUREM – otwarcie wystawy; artyści: Stanisław Andrzejewski, Ewa Banaszczyk, Sabina Błażejowska,   Przemysław Chełchowski, Piotr Ciećkiewicz, Aleksandra Czerniawska, Jerzy Czuraj, Mariusz Dąbrowski, Agata Dobrowolska, Agnieszka Frydrych, Beata Gawryszewska, Sylwia Górak, Małgorzata Gurowska, Wiktor Jędrzejec, Dominik Jałowiński, Renata Jaworska, Katarzyna Karcz, Bartosz Kiełbowicz,  Aleksandra Kosiec, Lucyna Kowalik  Leszek Kwiatkowski, Bartosz Łukasiewicz, Maksymilian Max Łukomski, Krzysztof Mańczyński, Jan Michalak, Joanna Milewicz, Eliza Nadulska, Paweł Nowak,  Piotr Nowiński, Błażej Ostoja – Liński, Kinga Owsianko, Anna Panek,  Roman Pietrzak,  Ewa Prończuk, Jan Rylke,  Łukasz Sawicki, Zbigniew Sikora, Jarosław Skoczylas, Dariusz Skwarcan, Paweł Susid,   Michał Szudrawski, Magdalena Szymonek, Paulina Weber, Pola Wójcik, Monika Wziątek.

 

III RADOMSKI PLENER PLASTYCZNY (1-14 sierpnia 2008) prowadzace: Ewa Banaszczyk i Agata Chojnacka-Pyrgiel we współpracy z Młodzieżowym Domem Kultury im. Heleny Stadnickiej w Radomiu

 

2.08.08 (sobota)

godz.18.00 - Jan Rylke „Ogród”(performance), Przemysław Kwiek  (appearance 153), Jan Piekarczyk „Radom miasto otwarte” (performance), Anastazy B. Wiśniewski  „Projekt 2a 2008”

Bogdan Mizerski PNEUMACHINA (double bass electronics prerarations)

 

7.08.08 (czwartek)

godz. 20.30 - Kino po zmroku

Z-Boczona Historia Kina cz I,  Australia, Wielka Brytania, Holandia 2006, reż. Sophie Fiennes, dokumentalny (50’)

Dyktator, USA 1940, reż. Charles Chaplin, dramat komediowy (124’)

 

08.08.08. (piątek)

godz. 18.00 – RYSUNEK MŁODYCH - otwarcie wystawy; artyści: Ewa Banaszczyk, Arkadiusz Baniecki, Kamila Brama, Ewelina Bruchmann, Hanna Bytniewska, Edyta Cieślik–Moczek, Marcin Cziomer, Magda Dąbała, Małgorzata Drozd–Witek, Edyta Dzierż, Paweł Flieger, Zuzanna Gajos, Agnieszka Gidzger, Wanda Gostyńska, Monika Hartman, Dorota Jankaijtis, Sylwia Klimczak,  Bożena Klimek-Kurkowska, Paulina Korwin–Kochanowska, Krzysztof Krawiec, Ewelina Krzyżostaniak, Aleksandra Leśnik-Krowicka, Agnieszka Łukaszewska, Iwona Malchrowicz-Kulągowska, Aria Milewska, Anna Miśkiewicz, Adam Nowaczyk, Halina Olechowska-Cwanek, Maciej Olekszy, Magdalena Parnasow-Kujawa, Katarzyna Pietrzak, Anna Poduszyńska, Teresa Prządkiewicz, Łukasz Pyrka,  Joanna Radłowska, Agnieszka Reymond, Anna Rudnicka, Zbigniew Sikora, Adriana Sitkiewicz, Marcin Słowik-Wilczyński, Joanna Strączek, Jarosław Szelest, Katarzyna Szczodrowska, Mariusz Szymański, Iwona Tarkowska, Weronika Tataj-Królikiewicz, Anna Tomaszuk, Sabina Twardowska, Weronika Włodarczyk, Maciej Zabawa,  Agata Zimny.

 

ANTHIMOS & SKOWRON UNITED + Michał Barański (koncert) Anthimos Apostolis, Janusz Skowron, Janusz Barański

 

09.08.08. (sobota)

godz. 18.00- Karolina Stępniowska, Anna Leśniak ”Body printing” (performances)

Dominik Jałowiński, Piotr Wysocki „Ogród Energetyczny” (performance)

 

10.08.08 (niedziela)

godz. 18.00 - LAO CHE (koncert) Mariusz Denst - sampler, vox; Hubert Dobaczewski - vox, gitara; Michał Jastrzębski - bębny; Rafał Borycki - bas, vox; Filip Różański - klawisze, vox; Jakub Pokorski - gitara, vox; Maciek Dzierżanowski - instr. Perkusyjne

 

14.08.08 (czwartek) 

godz. 20.30 - Kino po zmroku

Księga Rekordów Szutki, Czechy 2005, dokumentalny (76’)

 

15.08.08 (piątek)

godz. 17.00 -Msza św.

TACY SAMI JAK MY? - otwarcie wystawy

AMULETY 44- otwarcie wystawy

godz. 20.30 - Kino po zmroku

Lekcja Polskiego Kina, Polska 2002, reż. Andrzej Wajda, dokument (70’)

Kanał, Polska 1957, reż. Andrzej Wajda, dramat wojenny (91’)

 

16.08.08. (sobota)

godz. 18.00 - Radosław Nowakowski (Osjan), Jacek Ostaszewski (Osjan) – koncert

Andrzej Kusz „Dzieci Kwiaty” (instalacja, perfornace)

 

17.08.08 (niedziela)

 godz. 18.00 - Kamil Sipowicz, Robert Maciej –(Wydawnictwo BAOBAB)  „Hipisi PRL-u”  – promocja książki

godz. 20.30 - Kino po zmroku

Woodstock , USA 1970, reż. Michal Wadleigh, dokumentalny (216’)

 

18.08.08 (poniedziałek)

Elektryzujące Maratony Filmowe – Kino Helios (sala nr 5)

Bilet na 2 filmy – 20 zł, 1 film – 13 zł

19.00 - Once, Irlandia 2006, reż. John Carney, komedia obyczajowa (85’)

21.00 - Szklane Usta, Polska 2006, reż. Lech Majewski, performance (115’)

 

21.08.08 (czwartek)

godz. 20.30 - Kino po zmroku

Murderball – Gra o życie, USA 2005, reż. Henry Alex Rubin, dokumentalny (80’)

 

22.08.08.(piątek)

godz.18.00-Tomasz Niedziółka, Paweł Korbus, Sophie Jocz (Francja), Tomasz Opania, Marcin Mierzicki (performances)

 

23.08.08 (sobota)

godz. 18.00- Anna Tyczyńska, Martina Berner(Niemcy)  (performances, pokazy multimedialne), Maria Wrońska, Sylwia Górak, Jan Michalak (performances, pokazy multimedialne)

 

24.08.08 (niedziela)

godz. 18.00 - Edward Łazikowski „W trybach siewu”,  Zbigniew Warpechowski  „Poematki” (performances), Ewa Zarzycka  „Post Scriptum x2”(performance, pokaz multimedialny)

 

28.08.08 (czwartek)

godz. 20.30 - Kino po zmroku

Trylogia Buddyjska, Wielka Brytania 1975/2005, dokumentalny (134’)

 

29.08.08 (piątek)

godz. 18.00 - Zygmunt Piotrowski, Józef Żuk Piwkowski „Walka” (instalacja multimedialna, performance)

 

30.08.08 (sobota)

WOLNY TYBET:

godz. 18.00 -  IZRAEL (koncert) Robert Brylewski, Paweł  Rozwadowski, Włodzimierz Kiniorski, Piotr Subotkiewicz, Sławek Wróbleski, Piotr Żyżylewicz

KINIOR & MAKARUK (koncert)

PLASTIC BAG (koncert)

 

 31.08.08. (niedziela)

godz. 18.00 - PLAKATY SOLIDARNOŚCI 1980-1989- otwarcie wystawy

godz. 20.30 - Kino po zmroku

Robotnicy ‘80 , Polska 1980,  reż. A. Chodakowski, A. Zajączkowski, M. Bukojemski, J. Petrycki,  dokumentalny (94’)

 

Wrzesień

4.09.08 (czwartek)

godz. 20.30 - Kino po zmroku

Środa czwartek rano, Polska 2007, reż. Grzegorz Pacek, dramat obyczajowy (71’)

 

5.09.08 (piątek)

godz. 18.00 - Bartosz Łukasiewicz ”Full/Pełno” , Waldemar Petryk  „Oni”(performances)

godz. 20.30 - Kino po zmroku

Z-Boczona historia kina cz. II (50’)

Mistrzowska Szkoła Andrzeja Wajdy - Kuracja, Polska 2004,  reż. Maciej Cuske, dokumemtalny (53’)

 

6.08.08 (sobota)

18.00 godz. - POCIĄG TOWAROWY Piotr Bikont, Marek Chołoniewski, Tomasz Duda, Krzysztof Knittel  (koncert, pokaz multimedialny)

 

11.09.08 (czwartek)

godz. 20.30 - Kino po zmroku

Pupendo, Czechy  2003, reż. Jan Hřebejk, komedia obyczajowa (120’)

 

12.09.08 (piątek)

godz. 18.00 - Zbigniew Wegehaupt Quartet TOTA (koncert) Jerzy Małek- Trąbka, fluegelhorn; Janusz Skowron – el. piano; Zbigniew Wegehaupt - kontrabas; Michał Miśkiewicz – perkusja

 

13.09.08 (sobota)

godz. 19.30 - Leszek Sikora „Utrata czułości”  (pokaz przeźroczy)

godz. 20.30 - Kino po zmroku

Klasycy Polskiej Animacji – zestaw 10 filmów krótkometrażowych m.in. Antonisz, Kalina, Dumała, Rybczyński, Kucia (72’)

 

15.09.08 (poniedziałek)

Elektryzujące Maratony Filmowe – Kino Helios (sala nr 5)

Bilet na 2 filmy – 20 zł, 1 film – 13 zł

godz. 18.00 - Korowód, Polska 2007, reż. Jerzy Stuhr, dramat obyczajowy (112’)

godz. 20.15 - Inland Empire, Francja, Polska, USA 2006, reż. David Lynch (180’)

 

17.09.08 (środa)

godz. 10.00-20.00 - Jerzy Kalina „Oczekiwanie” (performance)- Plac Konstytucji 3 Maja

godz. 20.30 - Kino po zmroku

Katyń, Polska 2007, reż. Andrzej Wajda, dramat (110’)

 

18.09.08 (czwartek)

godz. 20.30 - Kino po zmroku

Euforia, Rosja 2006, reż. Iwan Wyrypajew, dramat obyczajowy (74’)

 

19.09.08 (piątek)

godz. 18.00 - Jerzy Stępkowski KOLONIA KARNA (monodram)

 

20.09.08 (sobota)

godz. 18.00 - PINK FREUD (koncert) Tomasz Duda – saksofony; Tomasz Ziętek – trąbka; Wojciech Mazolewski – g. basowa; Kuba Staruszkiewicz – perkusja

 

21.09.08 (niedziela)

godz. 18.00 - Krzysztof Zarębski „Strefy Kontaktu (Lekki Fetyszyzm)” (performance)

 

24.09.2008 (środa)

godz. 18.00 – Wieczór Poezji w wykonaniu młodych poetów, studentów Radomskiej Filii UMCS w Lublinie

 

25.09.08 (czwartek)

godz. 20.30 - Kino po zmroku

W Labiryncie Studia Miniatur, Polska 2007, reż. Jerzy Kalina, animowany (55’)

Ropojady, Czechosławacja 1988, reż. Jan Sverak, komedia futurystycznya (20’)

Manga - Happy End, Czechy 1996, reż. Peter Zelenka, komedia muzyczna (62’)

 

26.09.08 (piątek)

godz. 18.00 - PROJEKT MP3 (koncert) Mateusz Pospieszalski - saksofony, śpiew; Marek Pospieszalski, saksofony, klarnet; Marcin Pospieszalski – kontrabas, g. basowa; Przemysław Borowiecki – perkusja; Lisavieta Szmidt – śpiew

 

27.09.08 (sobota)

godz. 18.00 - POLONIA RECORDS - Polish Jazz 2007 (promocja albumu CD)

ZBIGNIEW NAMYSŁOWSKI QUINTET (koncert) Zbigniew Namysłowski – saksofony; Jacek Namysłowski – puzon; Sławomir Jaskółke – piano; Michał Barański – kontrabas; Grzegorz Grzyb – perkusja

 

Październik

2.10.08 (czwartek)

godz. 20.30 - Kino po zmroku

Z-Boczona historia kina cz. III (50’)

Błękitny Anioł, Niemcy 1930, reż. Josef von Sternberg, dramat, klasyka światowego kina (99’)

3.10.08 (piątek)

Finisaż POWSTANIA SZTUKI

godz. 18.00 - ogłoszenie wyników konkursu Wykluczone 2008

„POLSKI POEMAT DYDAKTYCZNY” Andrzej Mitan  (poezja dźwiękowa, performance) Mieczysław Litwiński -harmonium, skrzypce, cytra; Janusz Skowron- elektroniczne instrumenty klawiszowe; Tadeusz Sudnik – Studio Dźwięków Niemożliwych; Zbigniew Wegehaupt - kontrabas

Ryszard Ługowski „Działania w przestrzeni intymnej” (performance)

Ryszard Grzyb „Grzybowa Historia Sztuki Grzyba” (wykład - performance)

Fredo Ojda  „Słowo” (performance)

 

Projekty artystyczne:

Przestrzeń malarstwa;   Drzewo, drewno;   Elektrownia murem;
Tacy sami jak my?;   Rysunek młodych;   Plakaty Solidarności; 
Wolny Tybet;   Wykluczone 2008;   Kino po zmroku;
III Radomski Plener Plastyczny;   Amulety 44

W programie:

wystawy, instalacje, performances, pokazy multimedialne, projekcje filmowe, koncerty, spektakle teatralne, promocje, jubileusze.

Kuratorzy:

Jerzy Brukwicki,  Jerzy Czuraj,  Mariusz Jończy,  Jowita Kiepas – Szaniawska,  Klara Kopcińska,  Jolanta Kucewicz,  Wiesław Łuczaj,  Leszek Sikora,  Leszek Sokoll Włodzimierz Szymański,  Artur Winiarski,  Ewa Zarzycka,  Józef Żuk-Piwkowski

Kurator generalny: Andrzej Mitan                                       

Dyrektor:

Zbigniew Belowski

Organizator:

Mazowieckie Centrum Współczesnej „Elektrownia” w Radomiu

26-600 Radom, ul. Kopernika 1 tel. 048 383 60 77, 048 385 89 95

fax 048 383 60 78  e-mail: poczta@elektronia.art.pl

 

www.elektrownia.art.pl

 

powrót do strony głównej

alfabetyczny spis treści