numer 9
   marzec 2005

 interpretacje








Monika Musiatowicz

"Matka to też metafora (...)" - czyli o tym, jak bombardować stereotypy
(impresja z otwarcia wystawy "Dzień Matki" w Galerii XX1).



1. odpocząć od siebie/matki

wsiąść w pociąg, jechać tylko pięć godzin, móc założyć naszyjną biżuterię, której dziecko nie zerwie, jeść spokojnie śniadanie i na siedząco, patrzeć przez szybę, myśleć, czytać, nie myśleć.
Być sobą - po prostu. Przez chwilę. Dla siebie - przez jeden dzień. Albo najdłużej - jeśli się da - wziąć urlop, od bycia dla. Dla dziecka. Przecież ono także musi mieć swój własny świat. Między innymi - to nas łączy. I dzieli. Zarazem.

2. bycie matką dla przyszłych matek

to wielki obowiązek; nie można nie pomóc, nie opowiedzieć, nie pocieszyć, nie pogłaskać, nie pokaleczyć zanim...Tak - koniec marzenia o samotności chwilowo - pociągowej - przerywa brutalnie brzusiasta koleżanka z dawnych czasów. O Bogini! A jakby tak zwiać, schować się, uchylić od opowieści o rozciętych bebechach, napuszonych położnych, popękanych brodawkach, zabliźnionych ranach, perfekcyjnych szwach... Nie, to niemoralne - zostawiać pytającą tak na pastwę własnej macicy, pełnej obaw i marzeń, i nie odkrytego niepokoju o wszystko. Pełna kapitulacja wobec ufnych błagających o historyjki ze szpitala wzięte itp. - oczu ciężarnej. Skuteczne zbombardowanie mojego radosnego chwilowego nie-bycia matką. Ale jak "nie pomóc", skoro całe jej drgające podwójne ciało zaczyna się trząść coraz bardziej - przed wyrokiem badań prenatalnych. Dobrze, że chociaż medycyna czołga się za duchem postępu - czasami.

Rozmiar: 14374 bajtów


Alicja Łukasiak, z cyklu Zosia



3. co taka matka (jak ja?) robi sama w pociągu?

"skoro masz takie małe dziecko i w ogóle... ple, ple, ple" - rwie się dyskurs kobiecy o macierzyństwie, obowiązku i poczuciu własnej wartości.

Rozmiar: 5630 bajtów


Katarzyna Korzeniecka, Zuzanna, Igor



Nie słucham. Moim celem jest na teraz dotarcie do Galerii XX1, Al. Jana Pawła II 36, centrum Warszawy. Powtarzam adres w myślach, żeby nie zwariować, słuchając jednocześnie opowieści o innych dziewczynach z przeszłości, które przestały być dawno kruchymi podlotkami i zamieniły się w duże ciepłe matrony. Ty mi tu o wózkach trójkołowych, a ja sobie myślę "jakie piękne zdjęcia zrobię" - jeśli już trafię na miejsce, co nie jest wcale takie oczywiste, z moją zaburzoną kobiecą orientacją. W terenie, rzecz jasna.

4. "galeria, czyli sklep jakiś?"

pyta mnie warszawski taksówkarz, kiedy nie potrafię przybliżyć lokalizacji docelowego miejsca kursu. Nie - odpalam z satysfakcją z ignoranckiego patriarchalnego sposobu objaśniania świata. To miejsce, gdzie wystawia się sztukę, na przykład kobiecą. Milczenie zza kółka. Damy radę. No jakże by nie, mężczyzna, w dodatku taksówkarz - nie dałby rady?
Jadę więc i myślę - jakie życzenie chciałabym usłyszeć na Dzień Matki w styczniu..."I żeby nawet mężczyzna spróbował zrozumieć sztukę, niekoniecznie mięsa..."


5. w galerii - jak w mięsnym, albo lepiej w sex-shopie

"To chyba tutaj - zakańcza rozmowę taksówkarz - bo tyle ludzi". Istotnie, bardzo duszno i mięsiście. Nie ma gdzie się pozbyć odzieży wierzchniej, większość stoi ma jednej nodze, tak by nie podeptać leżącej także na podłodze ekspozycji. Matki, dzieci, ojcowie, żywe eksponaty.


Rozmiar: 9365 bajtów


Grupa Performerska Sędzia Główny (Karolina Wiktor i Aleksandra Kubiak)



Te ostatnie - bez odzieży wierzchniej - jak im dobrze - a nawet spodniej przyciągnęły również awanturującego się jeszcze przed otwarciem, podpitego poszukiwacza przygód pornograficznych, który pomylił adres. Ale nie on jeden szukał dosłownych sensów dzieła. Pani o zwiotczałym ciele i sceptycyzmie przyklejonym do czoła (która już z pewnością zapomniała o wieloznaczności i wielofunkcyjności ziemskiej, ludzkiej powłoki oraz wynikających z tego faktu wzlotów i upadków) - stojąca pięć centymetrów zaledwie od "żywego eksponatu" - pytała stojących dookoła: "Ale dlaczego te panie są gołe? Jaki jest cel?"

6. w brzuchu matki

tak naprawdę jest chyba tak ciasno, jak w Galerii XX1, 13-go stycznia 2005 roku, pomiędzy 18.00 a 19.30. Kiedy nastąpiło otwarcie i polało się mleko (zamiast szampana, wina itp.) można było próbować przecisnąć się przez kolejne szczeliny pomiędzy kontemplującymi sztukę, dziennikarzami, aparatami fotograficznymi i zagubionymi w tłumie oraz w gąszczu metafor.


7. goła "Bombowniczka" nie wystarczy

Rozmiar: 6997 bajtów

Anna Baumgart, Bombowniczka



dla niektórych pstrykających - czegoś było za mało, coś nie było za jasne - i nie chodziło wcale tylko o światło. "No bo o co może chodzić? Goła baba z brzuchem i do tego ze świńskim ryjem? Dla naddania sensu - dziennikarz-macho lekko pociągnął autorkę dzieła za rękaw seksownej garsonki (co dla niego było bardziej inspirujące zapewne od samej rzeźby) i jął ją ustawiać na róże sposoby, by uatrakcyjnić świniociężarną. O reakcji samej autorki - bombardującej wszelkie "tradycyjne" formy skobieciałych przedstawień - pisać chyba nie muszę... Podziwiałam jednak zsocjalizowane dziewczyńsko opanowanie "matki" "Bombowniczki"...


Rozmiar: 15941 bajtów




8. Kim jest "Bombowniczka"? Dlaczego nałożyła Pani tej dziewczynie maskę świni? Pani też jest bojowniczką?

Brakuje demaskującego pytania "A może to Pani sama jest Bombowniczką?" - w myśl autobiograficznego naciągania interpretacyjnego dzieła sztuki.
Gratuluję "wywiadowcy" patry/"intelektualnego" miesięcznika, spowiadającego Annę Baumgart - Arturowi P. - błyskotliwości i "w ogóle" (w trakcie mojego pisania nawet piorun nie strzelił w monitor). Chłopie, "czy twój umysł..."?

Rozmiar: 6351 bajtów

Elżbieta Jabłońska, Czy twój umysł jest pelen dobroci?



9. a "w ogóle"

to jak można zostać dziewicą, kiedy jest się w ciąży, jak umysł matki może nie być pełen dobroci, jak nie chcieć być supermatką i jak można tak znaturalizować (zdeprawować) piękną i czystą ideę polskiej odmiany macierzyństwa i macierzyństwa "tak w ogóle"?


Rozmiar: 5452 bajtów


Monika Mamzeta, Jak dorosnę, będę dziewicą



10.

"Dzień Matki w styczniu?"

przesolonym morzem
odbitym w źrenicach
sypię w twarz
facetom
po sześćdziesiątce
co jak gołębie
obskubane
chodzą parami
dzięki Bogini
już dawno w wieku
poprodukcyjnym
nic mi nie grozi
więc
poza odbitym
przesłodzonym uśmiechem
z zapadniętą wargą i brodą
prawie dogoloną
(zaciętą)


jak pijane gołębie
po za cienkiej balustradzie
w nadmorskim kurorcie
(morze zamiast Góry)
drobny motyw
gerontologiczno - marynistyczny

gdzie te dziewczyny
czasu wolnego?
zebrały się w sobie
wreszcie
i poleciały
nad inne morze
być może dla siebie
i tak po prostu



po latach
nie-ludzkiej nad-opieki
jaka szkoda
że nie ma
miesiąca roku Matki
babki prababki
i innych przeklętych świętych



[Uprzedzam pytania - rozdaję gotowe odpowiedzi: jestem bojowniczką, po wystawie zrobiłam sobie 4 dni urlopu odmacierzyńskiego - nad morzem (dziecko wówczas zostawiłam pod heroiczną opieką ojca); a faceci w tym mieście naprawdę mieli "dzióbki" jak gołębie].



P.S. ALBO 11. - WIADOMOŚĆ Z OSTATNIEJ CHWILI

(poniższą super- "wzmiankę" otrzymałam od Joanny Piotrowskiej vel Pio - zaraz po zakończeniu pracy nad powyższym tekstem):

Wystawa Dzień Matki -zamknięta!

Wystawa Dzień Matki została zamknięta na dwa tygodnie przed terminem. Oficjalnie podawana jest informacja, że wystawa zamknięta jest z powodu "awarii instalacji elektrycznej".


Nie pozwól cenzurować w Polsce sztuki!
Zadzwoń do galerii z pytaniem w jakich godzinach można zobaczyć wystawę.
[...]
Wystawa Dzień Matki miała być próbą pokazania, jak współczesne kobiety "przejmują" sferę, która dotychczas była uważana za publiczną. Niełatwo jest zmienić role - z przedmiotu, w podmiot. Z biernej w czynną.

12? KONIEC ("I to już koniec- nie ma już nic...")

W związku z tym przepraszam za poniższe trywialno- wulgarne zakończenie mojej "matczynej opowieści":
PRĄD CIĘ BRONI, PRĄ(D)CIĘ CHRONI, PRĄCIE ZAWSZE CIĘ OBRONI!
(nawet przed Tobą samą!; oj, chyba pozjadałam jakieś literki...).

...dwa dni po zamknięciu - prąd (cie) znów działa - dzięki czemu Wystawa ponownie otwarta...(poród dwukrotny?)



Monika Musiatowicz



Galeria XX1, Wystawa "Dzień Matki": Anna Baumgart (rzeźba), Elżbieta Jabłońska (instalacja), Zuzanna Janina (wideo), Katarzyna Korzeniecka (fotografia), Alicja Łukasiak (instalacja fotograficzna), Monika Mamzeta (fotografia) oraz grupa performerska Sędzia Główny (Aleksandra Kubiak i Karolina Wiktor). Kuratorka: Agnieszka Rayzacher.

Wernisaż : 13 stycznia 2005 r. Wystawa czynna do 19 lutego 2005 r.

Rozmiar: 9953 bajtów


Świnki dwie (Monika i Ada Musiatowicz)