Rozmiar: 6038 bajtów

















Rozmiar: 1435 bajtów





   numer 3 - archiwalny
   styczeń - czerwiec 2002
    - okolice sacrum -



   
   Dorota Nieznalska, Pasja
   

Dorota Nieznalska jest jedną z najciekawszych i najaktywniejszych artystek młodej sceny polskiej sztuki. Jej poszukiwania twórcze obejmują obszary wzajemnych relacji płci, z podkreśleniem, męskiej dominanty. W najnowszej pracy Pasja prezentowanej w Galerii Wyspa Progress rozważanie nad prymatem ciała zbliżono do metafizycznej udręki. Pasja jest instalacją, w której zestawione zostały obdarzony atrybutami płci, symbol męki oraz zapisany na taśmie wideo graniczący z cierpieniem trening ciała. Wzajemna relacja tych narzędzi tortur, narzędzi przynależnych mężczyznom i ich wyborom dotyczy także miejsca kobiety. Nieznalska w krytyczny sposób zakreśla pole kobiecości, i tak w nadmiernym zainteresowaniu ciałem widzi autoerotyzm (Wszechmoc: rodzaj męski, 2000), w jego tresurze - przemoc. W najnowszej pracy Pasja najwyższa ofiara dokonuje się poprzez wolny wybór. Wybór, którego dokonanie ludzkość przeznaczyła mężczyźnie.

Dorota Nieznalska jest absolwentką Wydziału Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Wielokrotnie uczestniczyła w wystawach zbiorowych w Polsce m.in. Model do składania, CRP w Orońsku, 1999; Public Relations, CSW Łaźnia Gdańsk 1999, Scena 2000, CSW Zamek Ujazdowski, Warszawa 2000; Kobieta o Kobiecie, Galeria Bielska BWA, Bielsko-Biała 2001; Rybie oko, BGSW w Słupsku, 2001 oraz za granicą Art Genda, Sztokholm 1998; Germinations XI, Hall /Wielka Brytania/1999; Irreligia, Bruksela 2001.
Ma za sobą również szereg wystaw indywidualnych w tym trzy obszerne pokazy Modus Operandi, CSW Zamek Ujazdowski, Warszawa 2000; Dominacja, CSW Łaźnia, Gdańsk 2001 oraz ostatnio Pasja, Galeria Arsenał, Białystok 2001.

Małgorzata Taraszkiewicz-Zwolicka



Dorota Nieznalska, Pasja, Galeria Wyspa Progres, Gdańsk, 15.12.2001 - 20.01.2002

Rozmiar: 10496 bajtów Rozmiar: 13102 bajtów





Męskość jako problem - wywiad z Dorotą Nieznalską



Izabela Kowalczyk: Czy związki sztuki, a zwłaszcza Twojej sztuki z ciałem są niebezpieczne?

- Dorota Nieznalska: Mogę odpowiedzieć w kontekście tego, co stało się ostatnio, a więc afery wokół pracy "Pasja" - w tym kontekście chyba są niebezpieczne. Do tej pory nie zdawałam sobie sprawy, jak pewne stereotypy zakodowane są w ludziach i na jakiej zasadzie one działają. Oczywiście zakładam, że jest to tylko pewna grupa osób, która reaguje w tak bardzo agresywny i bezpośredni sposób. Rozpatrując to, co stało się teraz w Gdańsku, tę burzę, która rozpętała się i perspektywę zamknięcia Wyspy, to te związki są niebezpieczne. A to, co ja robię? Dla mnie ważne są doświadczenia ciała, one na pewno są na granicy niebezpieczeństwa, ale nie powiedziałabym jednak, że są niebezpieczne.

Na ile interesuje Ciebie problem męskości jako konstrukcji? Większość artystek zajmuje się kobiecością, a Ty ukazujesz przede wszystkim problemy związane z męskością?

- Tak, wyjątkowo interesuje mnie ten problem. Chociaż moje pierwsze studenckie prace dotyczyły aspektu kobiecości. To były takie przyczynki do rozszyfrowania siebie jako potencjalnego twórcy czy raczej potencjalnej twórczyni. Jednak dalsze moje poszukiwania dotyczą przede wszystkim męskości. To rzeczywiście interesuje mnie najbardziej. Ewidentnie taką pracą o męskości jest "Wszechmoc - rodzaj: męski", gdzie przede wszystkim przestrzeń tej pracy buduje światło i dźwięk nagrany w siłowni, kontynuacją tego wątku jest właśnie "Pasji".

Ale skąd to zainteresowanie męskością?

- To jest temat i problem, który cały czas próbuję rozszyfrować. Podstawy znajduję w dzieciństwie i z tego głównie czerpię. A więc to, co przeżyłam, co mnie ukształtowało. Druga rzecz to obserwacje mężczyzn czy relacji kobiet i mężczyzn. Staram się podejmować rodzaj krytyki tych relacji, które są często nierówne, oparte na psychicznym gwałcie, nie tylko na fizycznej przemocy. Mężczyznę postrzegam jako potencjalnego sprawcę zła, jako agresora, który potrafi w sobie tą przemoc rozbudować.
Sama męskość jako siła fizyczna jednak mi imponuje. Jeśli znasz moje prace, to ta fascynacja jest czytelna. Męskość poddana jest permanentnej obserwacji i nie ukrywam, mojemu zachwytowi.

Czy na tym polega atrakcyjność męskiej siły, która choć jest bardzo uwodząca, jeśli chodzi o jej obrazy, jednak łączy się z takimi negatywnymi aspektami, jak agresja, przemoc. Męskość jest konstrukcją, która przyciąga, jest atrakcyjna, powabna.

- Tak, ale dla mnie ciekawe jest, dlaczego jest to tak atrakcyjne dla kobiet. Sam ideał męskości, męskiej siły...

Ale jest to też atrakcyjny wzorzec dla samych mężczyzn.

- Myślę, że problem dotyczy przede wszystkim tych mężczyzn, którzy bardzo usilnie starają się być męscy, wpasować się w pewien ideał. To dotyczy też pewnych kanonów męskości, są różne strategie bycia męskim, które coś narzucają, zmuszają do dopasowywania się. Problemem staje się dążenie za wszelką cenę do bycia męskim.

A kult maczyzmu?

- Zwłaszcza w naszej kulturze jest to dość silne. Obecnie ludzie bardzo inspirują się kulturą zachodnią. Jednak mnie aż tak bardzo nie interesują kreacje medialne. Ja opisuję bardziej tą męskość, którą obserwuję prywatnie, nawet w relacjach w mojej rodzinie. Na przykład poprzez relacje z bratem czy ojcem.
Na pewno "Wszechmoc" określa pewną tendencję, to, co dzisiaj znaczy bycie męskim. Podobnie praca "Pasja" dotyczy współczesności. Zakłada męskość, która musi się wypełniać, określać poprzez pewną mękę, dzięki ćwiczeniom fizycznym. Ten mężczyzna jest przekonany, że musi swoje ciało wyćwiczyć na siłowni, żeby sprostać pewnemu wizerunkowi "męskości" wobec kobiety

W tym sensie jest to przecież opresja.

- Tak, bo jest to operacja fizyczna, to wyrabianie "męskości" wiąże się z tresowaniem ciała.

Czy można powiedzieć, że kierujesz swoją krytykę przeciwko kulturze konsumpcyjnej?

- Na pewno. Ponieważ problem, który rozwinął się w ciągu ostatnich paru lat, stał się swego rodzaju nałogiem. Nadmierne zainteresowanie własnym ciałem niektórzy traktują właśnie jako swoją pasję, oddając się temu całkowicie. W tej rzeczywistości moja postawa wymusza krytykę, często kpinę. We "Wszechmocy" czerwone światło przywołuje klimat erotyczny, dźwięki wydawane przez mężczyzn, przy wykonywaniu wysiłku, to sapanie też jednoznacznie kojarzy się z aktem seksualnym. Do tego jeszcze odzywki tych facetów: proste, wulgarne. Masz taką sytuację mężczyzny, który funkcjonuje razem z innymi, w takiej wspólnocie i jakoś tam specyficznie się realizuje. Dla mnie to już jest taka parodia męskości. Ta praca w tytule jest już jakąś kpiną by być wszech-mocnym poprzez wytrenowanie ciała a podtytuł określa gatunek biologiczny.

Chcę jeszcze wrócić do opresyjności tego wzorca. Ci mężczyźni tresowani są do tej wszech-mocy, bycia silnymi, agresywnymi, przez co zostają zupełnie zubożeni. Nie potrafią wyrażać uczuć. Ich cała sfera uczuciowa jest chora. Myślę tu zwłaszcza o przypadkach patologicznych. Przeraziły mnie relacje kobiet maltretowanych przez swoich mężów, bitych, poniewieranych. Przecież ci mężczyźni, którzy znęcają się nad tymi kobietami, nie znają innego sposobu wyrażania swych uczuć, jedyne, co potrafią okazywać to agresja. Ta opresja dotyczy więc mężczyzn, odciętych od jakichkolwiek pozytywnych uczuć i kobiet, które stają się ich ofiarami.

- Bardzo często istnieje taka sytuacja, kiedy kobiety godzą się egzystować w związku, który jest chory. Ten temat porusza cykl fotografii z suką (praca, bez tytułu, 1999). Jest to ilustracja problemu, o którym mówisz. Sfotografowany został mężczyzna z suką w relacji ofiara - kat . Najistotniejszy była dla mnie właśnie motyw uległości. Mówi się niekiedy, że mężczyzna traktuje kobietę, jak sukę i tak ją określa. Ze strony kobiety jest to sytuacja totalnego oddania, poddaństwa i wierności. Często kobiety same z siebie dają to swojemu mężowi, mężczyźnie, czyli de facto właścicielowi. Tak siebie traktują i tak chcą być traktowane - jako własność. Autorskim komentarzem opisanej sytuacji jest kaganiec na męskie genitalia zawieszony podczas ekspozycji zdjęć

Wróćmy jeszcze do tego, co działo się ostatnio. Jak reagujesz na te akty cenzury Twoich prac czy ataków na nie?

- Wiesz mnie to spotkało pierwszy raz. To był szok.. Wystarczył jeden artykuł, który pociągnął za sobą całą lawinę. Ludzie , którzy przyznają się ,że do galerii nie chodzą , nie interesuje ich sztuka , coś tam zobaczyli, a raczej usłyszeli i przyszli jak inkwizycja zamknąć wystawę. Nikt chyba nie zauważył, że przecież ta figura to nie jest krzyż - obiekt kultu religijnego, to autorska interpretacja krzyża jak i tematu pasji.

Ciekawy jest też tytuł, bo dwuznaczny. "Pasja" jako zajęcie, jakieś hobby, a z drugiej strony jako umartwianie się.

- Tytuły moich prac za każdym razem są bardzo istotne, przemyślane. "Pasję" oczywiście można rozumieć jako zajęcie się czymś, mówi się: "robić coś z pasją", poświęcać się temu, a z drugiej strony oczywiście określa pasję męczeńską..

A co było najbardziej oburzające dla tej publiczności? Te genitalia?

- Tak, nazwano to przedstawienie "penisem na krzyżu" . Jeśli ktoś pisze w takiej formie, to wiadomo, że nastawia się, by zrobić skandal i wywołać sensację. A przecież w tych genitaliach nie ma nic złego, przecież nagie postacie pojawiały się w historii sztuki. Michał Anioł malował w Kaplicy Sykstyńskiej nagiego Chrystusa, nagich świętych. Ja bardzo swobodnie zrobiłam tę pracę i nie myślałam, że będą tak fatalne konsekwencje, a właściwie tragiczne, jeśli weźmiemy pod uwagę zamknięcie"Wyspy".

Ale czy tu nie chodziło raczej o to, że są ukazane męskie genitalia? To właśnie widok męskich genitaliów wywołuje takie kontrowersje, żeby przypomnieć też ocenzurowanie pracy Zofii Kulik w Muzeum Narodowym w Poznaniu. Co jest takiego w tym męskich genitaliach, że nie wolno ich pokazywać? Może tu trzeba by przywołać jakieś psychoanalityczne interpretacje, że widok nagiego penisa u mężczyzn wywołuje lęki związane z własną potencją, ujawnieniem ich słabości, a może wręcz lęk kastracji...

- Wiesz, może tak być, bo właściwie większość ataków dotyczących "Pasji" pochodziła od mężczyzn, miałam dużo telefonów prywatnych, wręcz z pogróżkami i właściwie wszystkie były od mężczyzn. Reakcje kobiet były jednak inne, parę kobiet mówiło, że ta praca im się podoba. Więc może rzeczywiście mężczyźni poczuli się nią jakoś tam zagrożeni?

Jak to jest u Ciebie: jest fascynacja męskością czy krytyka, czy jedno i drugie?

- Oczywiście, że jedno i drugie, bo problem zaczyna się wtedy, kiedy istnieje nadmierna fascynacja. Jestem świadoma, że męskość zawiera w sobie także negatywne cechy, dlatego też wcześniej robiłam prace o męskości agresywnej, czyli dotyczące zła. Przecież agresja nie niesie niczego dobrego.

Czy sztuka jest dla Ciebie formą autoterapii?

- Na pewno. To jest dla mnie drugi poziom, drugi aspekt tego, co robię. Pierwszy to sztuka jako możliwość kontaktu - kontaktowania się z rzeczywistością z potencjalnymi odbiorcami. Bo inaczej nie potrafię a są sprawy, o których chciałabym powiedzieć, problemy, które mnie nurtują, z którymi się nie zgadzam i to jest dla mnie jedyna forma, w której mogę się swobodnie wypowiadać , zakładam, że mogę .Sztuka jest takim obszarem bezpiecznym. Do tego wykorzystuję media: fotografię, wideo, obiekty, instalację, dźwięk. A dopiero drugi poziom działania sztuki to właśnie swoista terapia, której sama przy okazji jestem poddawana.

Powiedz krótko o znaczeniu ciała w swojej sztuce?

- Cielesność jest na pewno podstawą, ale też chodzi nie tyle o fizyczną "cielesność", ile bardziej o psychiczną w ogóle o psychikę. Te cielesności - fizyczna i psychiczna są też podstawą relacji, które mnie interesują, a więc relacji kobieta - mężczyzna. Mapa ciała, ten psychiczny zapis cały czas jest otwarty, to materiał, który permanentnie zapisuje się, a ciało jest właściwie punktem wyjścia.

Gdańsk, luty 2002



Jest to fragment obszernego wywiadu z Dorotą Nieznalską z książki I.Kowalczyk "Niebezpieczne związki sztuki z ciałem", która ukaże się w kwietniu 2002 roku nakładem wydawnictwa "Arsenał" w Poznaniu.