numer 10
   wrzesień 2005

 feminizm i media













Rozmiar: 1435 bajtów




T R Y P T Y K    P O S T U N E R G R A N D O W Y

POPIEPRZONA OPERETKA

sztuka bardzo niestosowna i nieprzyzwoita



Di absurdianne grotescaux
(mf 2005)

AKT I
Scena 1


Chór fanatyków Reszta społeczeństwa
Jak łania pragnie Jak telewidz pragnie
Wody ze strumienia sensacji z kanałów
Tak dusza moja pragnie tak dusza nasza pragnie
Ciebie, Boże! Ciebie, Wielki Bracie!
Dusza moja pragnie Boga, Dusza nasza pusta bez ciebie,
Boga żywego. Niczego warte życie nasze


Jeśli chcesz śpiewać z którąś z grup modlitewnych, teksty do karaoke
znajdziesz na 7776 stronie Telegazety!!! ZAPRASZAMY


duży brzydki i zaniedbany budynek; spadają dachówki, odpada tynk,
kogoś w oddali przygniata kolumna; inny obrywa spadającą rynną;
czerwony dywan wije się po schodach; po obu stronach pikietujące,
rozwrzeszczane tłumy: machają transparentami, wykrzywiają pyski, grożą
pięściami; policja biega to tu, to tam, od czasu do czasu strzelając do siebie;
piękna kobieta w przesadnym kostiumie, z własną głową w własnej ręce, relacjonuje


Marie-Antoinette:Witam państwa, jak zwykle na żywo, w kolejnym odcinku programu Sms-y na haju. Dzisiaj wiekopomna chwila, zaraz po tej, oczywiście, gdy moi poddani odcięli mi głowę; przed sądem stanie postać tak kontrowersyjna, tak bulwersująca i szokująca swoim zachowaniem, że przebiła nawet największych nikczemników mojej ojczyzny. Już jego dzieciństwo osnute jest aurą tajemniczości, grozy, intryg, spisków, pościgów i kuglarskich sztuczek, w które uwierzyliśmy wszyscy. Ja sama, poproszę o zbliżenie (zbliżenie piersi). Nie cycków, pokaż moje smutne i zatroskane oczy, jełopie. (zbliżenie oczu). Przyznam się, że nadal mam w pokoju ołtarzyk z jego zdjęciem, pełen świec i kadzideł. Ale dosyć.

huk trąb; tłumy krzyczą; wielka fala ludzkich głów i rąk za spikerką

Feministki:Aborcja, aborcja, aborcja.
Homoseksualiści:Równości, równości, równości.
Mężczyźni macho:Eutanazji, eutanazji, eutanazji.
Mniejsze grupki:Halo, halo, przepraszam, czy to tutaj jest ten sklep nie dla idiotów? Bo ja mam kupony z gazety.
Mniejszości narodowe:Wcale nas nie widać wśród tego kolorowego tłumu.
Postronni:A Jadzia mówiła, że na targu są tańsze. To co, że zużyte.


pod schodami zatrzymuje się słoń, widać, że przybył prosto z Indii; z wielkiego koszyka wychodzi Michale Jackson z rumieńcami na policzkach; chroni go czarny parasol plażowy; wbiega po schodach; spada na niego dach

Marie-Antoinette:To się nazywa miażdżący wyrok, moi państwo. No cóż, widać, że King Of Pop end Molestejszyn nie zostanie opiekunem ośrodka dla nieletnich. Jaka szkoda. Ale wracajmy do meritum, politup, sritum, poliptoton. Skazany w licznych wywiadach, także w tych, które sama z nim przeprowadziłam, podkreśla swoją zwyczajność i wielką rolę, jaką mu powierzono.

Reklama:Z jutrzejszą gazetą LaVitaEbella specjalny dodatek: zestaw Małego Aborcjonisty. Aborcja jeszcze nigdy nie była tak łatwa i tak szybka. Za tydzień Mała Szpachtułka do Wyrównywania Nierówności, a za dwa tygodnie Mały Egzorcysta, Mały Sadysta i Malutki Lekarz (możliwość przeprowadzania eutanazji).

Pasywni Naduszacze(jakaś rodzina przed szklanym ekranem)

Młoda latorośl:Chcę Małego Lekarza; babcia nie chce mi dać kieszonkowego.
Nastoletnia latorośl:Mamo, kupmy Młodego Aborcjonistę.
Mama:Znowu jesteś w ciąży?
Nastoletnia Latorośl:To dla...nauczycielki chemii, zapłodniła się niechcący.


Scena 2
ponownie przed sądem; reflektory; high-life, coca-cola, pepsi, frytki i hamburger; dalsze demonstracje

Marie-Antoinette:(widzi wchodzącego po schodach J., reporterzy i prasa naciskają ze wszech stron, J. rozsyła wszystkim promienne uśmiechy) Przybył, przybył, zaraz się zacznie. W tej sprawie jest wszystko, co gwarantuje waszą dobrą zabawę i moją karierę oraz większe zarobki: kłamstwa, czary i pieniądze; może trochę muzyki chóralnej i ze dwa tłuste aniołki. Już tam pędzę. Nie odchodźcie od ekranów.

Marie-Antoinette stara się przecisnąć; tłumy kotłują się, wrą, skwierczą; krzyki; gwizdy; fruwają majtki, race i koktajle mołotowa; Marie-Antoinette wrzuca do środka swoją głowę

Oglądalność71.000.000 (plus trzoda i bydło, które dysponują sprzętem TV w oborach)

Drodzy telewidzowie, specjalnie dla was uruchamiamy teległosowanie poprzez telewysyłanie telesms-ów w tej telerozprawie w telesądzie;
Jeśli uważasz, że J. jest winny, wyślij sms pod numer 666 Muzyczna Winda – Spadamy
Jeśli uważacie, że J. jest niewinny, wyślijcie sms po numer 666 Muzyczna Winda – Jazda.


Scena 3
rozprawa sądowa; wszędzie pełno ludzi, mnóstwo świateł, kamer, aparatów fotograficznych, tosterów i pralek automatycznych: sędzia wraz z bratem bliźniakiem drapie się po głowie – ruchy identyczne; ława przysięgłych z niewiadomych przyczyn nie żyje; ostał się tylko D.

D.:Niewinny! Niewinny! Niewinny!
Bliźniacy: Nie teraz, panie D., jeszcze nie przedstawiono wszystkich zarzutów.
D.( skacząc na krzesełku) NIEWINNY!! NIEWINNY!!
Bliźniacy(skacząc na stole) Nie teraz! Nie teraz. Nie teraz, do cholery.
Marie-Antoinette:(dokładniej sama głowa wbita na metalowy miniaturowy szkielet, poruszany jakąś diabelską siłą). Jak widzimy dyskusja jest okrutnie zażarta. Najprawdopodobniej i Sędziowie Bliźniacy, i Ostatni Sprawiedliwy Pan D. zażyli jakieś prochy, aczkolwiek były one o wiele słabsze od tych, które ukatrupiły resztę ławy przysięgłych, no chyba że ktoś ich zamordował.


Oglądalność:145.234.765.

Bliźniacy:I wybaczyłbym panu, panie J., nawracanie ludzi, wyganianie ich z supermarketów w niedziele i święta, wyciąganie baterii z pilotów, kradzieże mikrofali i rozdawanie ulotek o składaniu ofiar z baranków. Mógłbym przymknąć oko na ożywianie umarłych i zabieranie roboty wszystkim pracownikom usług pogrzebowych, co powiększa i tak kwitnące bezrobocie.
D.:(machając cylindrem) Uniewinniony. Uniewinniony. Uniewinniony.
Bliźniacy:Zamknij się pan.
D.:Brak dowodów. Brak dowodów. Brak dowodów.
Bliźniacy:Zapomniałbym o domowej produkcji wina, o tajemnym pieczeniu chlebów i niedopuszczalnym rozmnażaniu ryb. Czy wie pan, ile gatunków pan ze sobą zmieszał?
D.:Bóg kazał się nam mnożyć, więc niech żyje J.
Bliźniacy:Palenie trawki i łazęgowanie po wodach terytorialnych POWIEDZMY że też
można wymazać...
D.:(wygląda jak seksowna kobieta, jak demoniczna femme fatale)Uniewinnij go i chodźmy do domu, misiu.
Bliźniacy:Sąd umorzyłby sprawę uzdrawiania – NIELEGALNEGO – w Genezaret, zrzucając wszystko na zbiorową halucynację.
D:Chwała Panu na wysokościach.
Bliźniacy:Jakoś zniszczyłoby się dokumentację z uzdrawiania nad jeziorem i braku co najmniej dwóch szalet na taką liczbę wiernych. Epileptyka też by się upchnęło...
D.:I stało się. Proces zakończony.
Bliźniacy:Zarzucano panu, że nigdy się nie uśmiecha, a tacy ludzie są niebezpieczni. Strzeż się ludzi, którzy się nie śmieją, mówi pewne porzekadło. Radosne część społeczeństwa: Strzeż się. Strzeż się. Strzeż się.D.:Ależ on się śmieje. Zmienił wizerunek na kogoś jowialnego i sympatycznego.
Styliści:Zmienił wizerunek. Zmienił wizerunek. Wizerunek, malunek, rysunek, trunek.
Bliźniacy:Niestety, karygodne, bezczelne i ohydne jest to:


głucha cisza zalega na sali; na wielkim monitorze pojawia się jakieś wnętrze, bardzo ubogie, siano i słoma, mało światła

Marie-Antoinette:(szepcząc) I stało się, wyciągnięto największe brudy. Łączymy się na żywo z Szopką Betlejemską, gdzie jest nasz wysłannik Giordano Bruno. Ciao Giordano, podobno niezwykle gorąco u was?
Giordano:Benvenuta cara mia; tak to prawda; czuję, że cały płonę. To sprawa bez precedensu, najważniejsze wydarzenie w historii telewizji, a poza tym świetne pensje dla nas.
Marie-Antoinette:Powiedz mi, czy wszystko kontrolujesz; nie jesteś spięty?
Giordano:Mieliśmy nie rozmawiać o naszym życiu łóżkowym przy obcych.
Marie-Antoinette:Przecież to nic strasznego, kochanie, jakoś temu zaradzimy.


Oglądalność:3.9876.456.654

Przerywamy program, by nadać komunikat specjalny: Jutro wielkie święto Rzeżuchy; Zapraszamy wszystkich na rynek główny, by wraz z gwiazdami światowego formatu, śpiewać ”Jestem sobie ogrodniczka” . Wegetarianom wstęp wzbroniony, gdyż w tym roku Królowa Rzeżucha ma słabe serce.
Kaseta z wyznaniami Giordana i Marie-Antoinette już za 9.99 plus koszt przesyłki.


Scena 4
Stajenka Betlejemska; Giordano, Zielony, stary Osioł, stara Krowa, stara Owca lub Baran


Giordano:Jest ze mną pan Zielony, tłumacz języków wszelkich, witam pana, który za chwilkę przetłumaczy wstrząsające wspomnienia mieszkańców szopki. Co pan czuł, panie Baranie, kiedy zajęto panu żłób?
Pan Zielony:Mnaihdjnksd fhsdj sidfsd sfhs fjisfjsdha idsf sfjn.
Baran:Fuck!!
Pan Zielony:Straszny smutek, że teraz muszę jeść z ziemi. Moje siostry zostały zmuszone do tego samego i nabawiły się ropni na języku; zmarły bezdzietne. Ja zostałem impotentem.
Giordano:Czuję niewypowiedzianą rozpacz, powiedział pan Baran.
Marie-Antoinette:Zamordowali mu rodzinę.
Giordano:Pani Krowo, co panią najbardziej zaniepokoiło, gdy wprowadziła się tutaj ta oto rodzina?
Pan Zielony:Hopsasa do lasa na bara-bara.
Krowa:KFC
Pan Zielony:Najbardziej drastyczne było przybycie Murzyna z jakimś śmierdzącym paskudztwem, no i ci pasterze; dostałam apopleksji a moje siostry, które zachorowały na serce, pojechały do Uzdrowiska Mc’Donaldsa. Ale chyba szwankuje im system informacji, bo do tej pory nie dały o sobie znać.
Giordano:Wyrżnięto jej bliskich.
Marie-Antoinette:Czuje smutek i gorycz jak po pustej butelce rumu.
Giordano:A pan, panie Ośle?
Pan Zielony:ProsiaczekPuchatekKłapouchyMarudzenieDeprechaSamobójstwo.
Pan Osiołek:(zbliżenie czarnych okularów i białej laski) Osiołkowi w żłobie dano, w jeden owies, w drugi siano.
Pan Zielony:Tak mi przykro, że was nie widzę, ale jakaś wielgachna gwiazda świeciła nad Stajenką. Świeciła tak mocno, że oślepłem.


Oglądalność4.000.000.000

Giordano:Potraktowano go napromieniowaną substancją.
Marie-Antoinette:On jest w posiadaniu broni jądrowej.

koniec połączenia; oburzenie na sali

Greenpeac :Zapuszkować go, farbą go, obedrzeć ze skóry.
Fundacja Brigitte Bardote:Do piachu z nim. Do piachu.
Młodzież Noswszędziepchalska:Najważniejsza jest rodzina. Precz z pornosami z kiosków.
Głos:Upupić go. Upupić go.
Głos II:On jest na liście Wildsteina!!!!!
Reklama:Nowa edycja filmów Wata Diskmeja: od jutra w kiosku „Brzydkie Kaczątko znowu jest brzydkie”, „Bambi – pamiętnik
rozpustnika” oraz „Śpiąca królewna – nadworna moczymorda”. Nauka angielskiego, tylko z naszą firmą.

Scena 5
sala sądowa; J. w białych włosach, z kwiatami we włosach, w długiej białej szacie, pali papierosa, z tosterów wyskakują grzanki, ktoś suszy włosy, ogólne ożywienie i podniecenie

J.:Jak zwykle przesadzają.
Bliźniacy:Czy przyznajesz się do zarzucanych ci czynów?
J.:Bracia, uspokójcie się. Wyciszmy się. Czas na medytację i jogę.
Młodzież Noswszędziepchalska:Bezczelność. On proponuje nam kamasutrę. Ukamienować go. Polska dla Polaków. Polska dla Polaków. Polska dla Polaków.
Bliźniak:Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem.


J. rozdziera koszulę, pod nią kolorowa tarcza strzelnicza; pada salwa kamieni; Marie-Antoinette wykatapultowuje nagrobek; J. pod górą kamieni

J:Takie podniosłe wydarzenie to moglibyście się postarać. Mój pumeks ma w sobie więcej energii i szorstkości.
Blizniacy:I ja dorzucę swój kamyczek do tego sporu. (rzuca wielką płytą)

Scena 6
Marie-Antoinette:Jeszcze przez ostatnie pięć minut można wysyłać sms-y. Obecna sytuacja jest bardzo niejednoznaczna, Tak i Nie idą łeb w łeb, a tuż za nimi galopuje Nie wiem i Pierdolcie się oraz oskarżenia kleru i dewotek. O, zza rogu wyłania się oskarżenie o obrazę moralności i uczuć religijnych.
B.:Myślę, że to doskonały moment, by dokonać manipulacji. (wysyła sms-y na Winny)
D.:Odrobina machinacji jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziła. (wysyła sms-y na Niewinny)
Feministki:Wszystkiemu winna jest rodzina.
Blizniacy:Proszę o spokój na sali.
Feministki:Chcieliście bezstresowego wychowania, to macie. Rozpusta i wskrzeszanie umarłych.
Bliźniacy:A propos, czy ci ludzie na ławce to pańscy rodzice?
J.:Ta jest.
Bliźniacy:Maria to mama, tak? Zajmuje się domem i wspiera męża. Często mówi do siebie?
J.:Zgadza się.
Bliźniacy:A ojciec czym się zajmuje?
J.:Który?
Bliźniacy:Jak to który?
J.:Mam ich kilku.
Bliźniacy:A rzeczywiście, tajne akta biblijne mówią o Józefie, Bogu i Aniele.
J.:Jeden miał ogród warzywno – owocowo – kwiatowy; napisał kiedyś głośne dzieło po dzień dzisiejszy cytowane „Dziesięcioro przykazań”; drugi to skromny rzemieślnik, trzeciego nie znam.
Bliźniacy:Płaci alimenty?
J.:Który?
Bliźniacy:Ten, który dał nogę.
J.:Nic mi o tym nie wiadomo. Ale z całą pewnością nie uciekł, tylko jak już to odleciał.
Bliźniacy:Odleciał? A! Uciekł do ciepłych krajów?
J.:Nie, to nie tak.
Bliźniacy:Czy to nie był jakiś emigrant? To nie nasze imię.
J.:On był aniołem, tylko że podobno płci kobiecej i jest moim ojcem pośredniczącym.
Bliźniacy:Sprawdzimy. A co cię łączy z Marią Magdaleną?
J.:Marią Magdaleną?
Bliźniacy:No, z tą kurwą.
Maria Magdalena:Oj, przepraszam, jestem kurtyzaną. Stałam się pierwowzorem Damy Kameliowej, więc trochę szacunku.
J.:Łączy nas przyjaźń.
Bigoci, dewotki, pobożnisie:O w mordę.
Kółka różańcowe:Zdrowaś Mario, łaskiś pełna...
Papież:Fiu, fiu.
Królowa Kier:Uciąć im głowę.
Marie-Antoinette:Co wy macie z tą głową. Odbiło wam czy co?
Młodzież Noswszędziepchalska:Komuna, komuna, komuna, komuna.
Bliźniacy:Cisza. Więc to tylko przyjaźń, powiadacie?
J.:Potwierdzam.
Maria Magdalena:Ja też.
Bliźniacy:A my wierzymy.
wszyscy śmieją się pod nosem
Scena 7
niebiańskie przestworza; wszystko gustowne i zbytkowe, zwiewne i pełne gracji; powłóczysta kobieta w powłóczystej garderobie na szezlongu przed monitorem; chlipanie i chusteczka w dłoni

B.:Jestem taka dumna z mojego syna. Nigdy nie myślałam, że poczuję prawdziwą dumę w moim sercu. Jakiż on elokwentny i spokojny. Cała ja. Mogłam postarać się o większą ilość takich pociech. O, ja nieszczęśliwa.

Scena 8
purpurowy pokój, w którym wszystko jest czerwone, czarne, fioletowe i pomarańczowe; secesyjna kobieta w secesyjnym fotelu przed barokowym telewizorem zalewa się łzami; na ramieniu siedzi spasiony czarny kocur, również płacze i wyciera nosek w haftowaną chusteczkę

D.:Dlaczego żaden z moich synów nigdy nie przyniósł mi takiej sławy jak J. tej lafiryndzie
B.? Dlaczego wszyscy, których urodziłam, mają pierdoły w głowach i partaczą wszystko, czego się dotkną. Sama bym się sobie zaprzedała, gdyby to było możliwe.
Kot:Przepraszam D., ale zasmarkałem ci perły we włosach.

Scena 9

Blizniacy:Stosunkiem głosów 78% do 77% nominowany zostaje...
Feministki:(milczą)
Mężczyźni macho:(obgryzają paznokcie)
Homoseksualiści:(rozglądają się)
D.:(cały/a się trzęsie)
B.:(pije ze spokojem ajerkoniak)
Marie-Antoinette:(rozmawia przez komórkę) Ach, Giordanku, ty świntuszku.
Giordanek:Amore mio.
Herod:(na wózku, z maską tlenową, ale nadal szyderczo chichocze).
Lud:(wstrzymuje oddech i zielenieje)
Bliźniacy:WINNY.
Marie-Antoinette:I stało się, drodzy Telewidzowie, zauważcie, że Telewidzowie powiedziałam przez dużą literę, stało się, gol, Małysz ma kolejny puchar świata.
Blizniacy:Byłeś najsłabszym ogniwem. Musisz odejść.


Pani Bovary popełniła samobójstwo – papież w szpitalu – tsunami i jego ofiary – skandalizująca książka Baudleraire’a – nowe eseje Umberto Eco – siedem lat w Tybecie – joga dla początkujących – Busz buszuje w cudzej polityce, a powinien w zbożu – zamachy terrorystyczne wstrzymane – wyschła uprawa maków – rośnie bezrobocie i narkomania – Upiór w Operze miażdży gości żyrandolem – śniegu nie będzie – idzie odwilż – ferie kończy Warszawa – „M jak malaria” znowu najlepszym serialem – brzuchomówca ma wrzody na żołądku – palę Paryż – tarot na telefon – nowe działki – wróżka Samochwała prawdę ci powie

Akt II
Scena 1
Giordano przed Domem Niezasłużonej Starości; w kadrze staruszkowie przylepieni do okien i oczekujący pomocy; zbliżenie na usta Giordano; mówi, cedząc każde słowo; wydaje mi się, że sepleni

Giordano:Naszym pragnieniem było przedstawienie także opinii Trzech Króli i Pasterzy, jako że mamy państwo demokratyczne i każdy ma prawo do obrony i przedstawienia swojej wersji zdarzeń. Niestety, osobnicy ci podpisali zgodę na przeszczep organów, a że tych ciągle brakuje, dokonano na ich przyspieszonej i na pewno nielegalnej eutanazji, by organy te pozyskać.

Bym przestał pisać – sms pod numer 777
– by ktoś pokazał dupę: 778
– by spalić Giordana Bruno: 779
– by wysłać wszystkich do jasnej cholery: 780
– by zajączki wielkanocne zaczęły kopulować: 781
– by kogoś trafił szlag:782
– by cię cholera wzięła:783
– by jego popieściło: 783
– by dopomóc Radio Maryjjja: wystarczy się pomodlić i oddać majątek. Amen i Pan z Wami i waszymi emeryturami.

uliczki pełne lampionów, pochodni, girland, flag i trzepoczących materiałów; Marie-Antoinette już z korpusem, w żółtym stroju i kapelusiku; wielkie naręcza słoneczników

Marie-Antoinette:Dziękuję telewidzom, że mnie kochają. Naprawdę. Nie macie kogo kochać, kochajcie panią z telewizji. Ona nigdy nie powie złego słowa i zawsze będzie przy was. Nigdy na nią nie nakrzyczycie za zbyt słoną zupę, za podniesioną klapę klozetową, rozrzucone majtki, brudne skarpetki, brak obiadu, staniki w wannie. A to dlatego, że wyśmienicie gotuje, sprząta i pierze, używając najnowszych technologii. Pani z telewizji jest idealna i bez skazy. Co najważniejsze, nigdy nie wydaje z siebie brzydkich dźwięków i zapachów, nie śmierdzi jej z buzi i nie ma wad. Pani z telewizji ma zawsze dla was czas, nie musicie jej płacić, możecie podziwiać i zazdrościć jej wszystkiego absolutnie za darmo. Pani z telewizji wyrwie was z waszego szarego życia, pokaże, że prócz charówki, bezrobocia, głodu, smrodu i braku pieniędzy jest jeszcze piękno, zbytek i fantazja, że są jeszcze szczęśliwi ludzie, modnie ubrani, oderwani od banalności i brudu. Pani z telewizji jest najsympatyczniejsza i najukochańsza. Pani z telewizji co roku przyznajecie nagrodę publiczności. KOCHAJ PANIĄ Z TELEWIZJI. Nie masz nikogo innego.
Lud:Kochamy panią z telewizji.
Marie-Antoinette:(przyciska brzuszek pluszowego misia) I love you. I LOVE YOU.
I L O V E Y O U!!!!
Ekipa programu:WE LOVE YOU!!!!!!


Pasywni Naduszacze (osobniki neandertalskie, ograniczone, dresowe i inne)
Dres:Oj, ja bym pokochał panią z telewizji.
Skin:Pieprzona suka. Zerżnąć ją by trzeba, to przestałaby chrzanić.
Skin II:Niech wraca do siebie, Polska dla Polaków.
Kibol:A kiedy zapodają, kurwa, mecz, kurwa kurwa kurwa kurwa, bo nie wiem, czy iść do kibla czy nie. Miała być impra i odjazd. Rozróba.
Obibok:Tacy to nam tylko miejsca procy zajmują. Ja bym ich wszystkich wyjebał do jebanego kosmosu.
Kibol:Kurwa dla wszystkich Holokaust...albo Hamlet...Kurwa, no.
Blokers:Nadają to na wszystkich kanałach. Fuck was wszystkich. Fakacza madafaki.
Skin:Ty, a kogo oni sądzili?
Dres:Jakiegoś naciągacza z sekty. Wszystkich pieprzonych odmieńców powinno się spalić i wyrżnąć. Tacy jak my powinni rządzić. Innego wyjścia nie ma, brachy.


gapią się w telewizor; na fotelu siedzi dziadek z tasakiem wbitym w czoło; obok uduszona żona; nagłe poderwanie się z miejsc; radość wśród ... tych istot

Newsy from world end kantry:gwiazdy wszelkiego rodzaju lubią lizaki, czyżby ssanie znowu w modzie? – Jakaś Marylin Mansonowski otrzymała doktorat, a powinna doktoratem – Nowy teledysk Landrynkowego Cukiereczka, pręży się i wygina, odsłania mroki swojego wykształcenia – Kręcenie sutków, symulacja stosunków homoseksualnych, wąchanie kibla i rzyganie to nowe sposób na spędzanie czasu polskiej młodzieży, gdy nie bije nauczycieli i nie rzyga do patelni – Mój chłopak bardziej kocha pieszczoty niż mnie

Wszyscy:To jest life.
Lud:Lif is life.
Inni:Na, na, na, na, na.

Scena 2
Kto powinien otrzeć twarz J. Wyślij sms pod numer 4440958573566374734623890274897823748748748237482374827384723847238479
23847238478237482374832748237482374918938198823748277318291201930`9209
30382903481928490237492893482948923489238492384,i wpisz imię osoby z Grupy Spuszczającej Władzę:
1. Kubuś Puchatek (przypuszczalnie chustka owalana od miodu)
2. Sierota Marycha (sierota to ona jest tylko z tytułu)
3. Śpiąca Królewna (somnambuliczce i tak wszystko jedno)


Scena 3
Giordano:Drodzy telewidzowie. Ponieważ wiemy, że jesteście w trakcie kolacji, oszczędzimy wam biczowania i maltretowania. Wszak wasze dobro liczy się najbardziej. W trosce o waszą przyjemność i potrzebę kontynuowania tematu, przygotowaliśmy niespodziankę. Jaką?
Marie-Antoinette:Tak. Na swym wózku dalekobieżnym przybył do mnie sam Herod. Jak się pan czuje?
Herod:Mmmmm
Marie-Antoinette:Nic nie zrozumiałam. To pewnie przez tę maskę tlenową. (wyrywa mu ją).
Herod:Dziękuję, dobrze.
Marie-Antoinette:Jak się senator czuje, widząc swojego największego wroga upokorzonego, bliskiego śmierci i porażki wszechczasu?
Herod:Znakomicie. Ścigałem go, wybiłem kilka tysięcy dzieci, ale było warto. Teraz ja jestem górą.
Marie-Antoinette:Ale to nieładnie zabijać niemowlęta.
Herod: (zaczyna się martwica mózgu wskutek niedotlenienia) Nieprawda. Cel uświęca środki.
Marie-Antoinette:Czy spotkała pana jakaś kara za wszystkie krzywdy?
Herod: (w drgawkach) Nie. Mam immunitet poselski.
Marie-Antoinette:Ale grozi nam niż demograficzny, wkrótce nasz kraj może zniknąć z mapy, a pan ot tak sobie morduje tysiące dzieci.
Herod:(krztusi się, łapie za maskę, umiera)
Marie-Antoinette:Ups, chyba zasłabł. Ale my pozostajemy w temacie. Połączymy się już za chwilkę z naszymi korespondentami, którzy znaleźli sposób na zwiększenie naszej populacji, na powiększenie grona naszych rodaków o nowych, genialnych i uroczych obywateli. Oddaję głos do Narodowego Centrum Alchemii Magii i Rodzenia Nienaturalnego.

Pasywni Naduszacze

Ojciec:Zawołaj mnie, gdy będzie finał.
Żona:Na pewnie nie chcesz, bym ci pomogła?
Ojciec:Pewnie że nie. To nie jest mój pierwszy raz.
Żona:W noc poślubną też tak mówiłeś, a skończyło się na pogotowiu.
Ojciec:Ale to potrafię robić z zamkniętymi oczyma.
Żona:Jakby co, to krzycz.
Ojciec:(sapie, stęka, skacze)
Żona:Nie zapomnij o soli i szczelnym przykryciu.
Ojciec:Przestań mnie pouczać, idiotko. Myślisz, że nie wiem, jak się kisi w beczce dzieci?

Scena 4
laboratorium alchemiczne; Matkanatura piękna, jędrna i pełna wigoru w kusym bikini; obok lekarz; stoły zastawione retortami pełnymi małych dzieci

Matkanatura:Czy może pan objaśnić naszym telewidzom ten niezwykle skomplikowany proces? Widzowie są żądni wiedzy i tajemnic wielkich umysłów.
Lekarz:Ależ naturalnie. Zaalarmowani spadkiem narodzin dzieci, postanowiliśmy nie czekać i nie zachęcać rodaków do reprodukcji, która z powodu braku pieniędzy jest niepotrzebna, i wpadliśmy na pomysł twórczy, a przy tym cholernie genialny.
Matkanatura:Jaki? Proszę szybko się z nami podzielić tą tajemnicą.
Lekarz:Wyhodowaliśmy kilka milionów HOMUNKULUSÓW.
Matkanatura:Proszę wytłumaczyć naszym widzom, co to takiego.
Lekarz:To człowiek powstały wskutek alchemicznych procesów. Wyjaśnię, czytając fragment z mądrej księgi wielkiego alchemika:” Odpowiednią ilość męskiej spermy umieścić w probówce, zapieczętować i postawić na przeciąg czterdziestu dni w temperaturze zbliżonej do końskiego wnętrza (należy ją zakopać w końskim gnoju), aż zacznie fermentować, żyć i ruszać się”.
Matkanatura:To jest nawet logiczne.
Lekarz:„Zawartość probówki będzie w tym czasie nabierać cech antropomorficznych, jakkolwiek chwilowo pozostanie przezroczysta i pozbawiona cielesnych kształtów. Substancję tę należy pozostawić w probówce w tym samym ciepłym miejscu przez czterdzieści tygodni. W ciągu tego czasu rozwijające się ludzkie życie należy odżywiać ludzką krwią tak długo, póki masa nie zamieni się w normalne żywe dzieci, pod każdym względem podobne do dzieci zrodzonych z kobiety, lecz tylko mniejsze. Te istoty nazywają się homunkulus”.
Lud:Bravissimo, dottore.
Matkanatura:Zaraz, doktorze Hayde, to zła księga. Czytał pan z „Historii ludzkiego szaleństwa” a nie z podręcznika „Racjonalnej genetyki średniowiecza”.
Lekarz: Coś podobnego. Cały czas używaliśmy niewłaściwej księgi. A to ci dopiero psikus.Matkanatura:Czy jest inny sposób, niewymagający takich ilości nawozów?
Lekarz:Hodowla w dyni lub tworzenie golemów. Obecnie mamy ich osiem tysięcy, wszystkie piękne, dorodne i urocze.
Matkanatura:A co z chrztem? Czy Kościół wyraził swoje stanowisko co do tych istotek?
Lekarz:Naturalnie, wysłał nas do stu diabłów i przeklął.
Matkanatura:I co teraz, drogi signore?
Lekarz:Dzieci te są już ochrzczone, wybierzmowane i po naukach przedmałżeńskich.
Matkanatura:Jak to? Proszę tłumaczyć, szybko.
Lekarz:Zastosowaliśmy tutaj chrzest, bierzmowanie i nauki w zastrzyku.
Matkanatura:Jestem wręcz wniebowzięta. Zaraz dostanę orgazmu.
Lekarz:Księża mówią, że nasze dzieło to wpiekłowstąpienie.
Matkanatura:Bo kto nie miał orgazmu ni razu, temu nikt już nie pomoże. Lukrecjo, dawajcie teraz wy.

Scena 5
za oknami pewnego pomieszczenia demonstracje faszystowskie i klerykalne tłoczą się przed bramami instytutu, przepychanki z ochroną; muzyka Madonny ta, co w Bondzie; szaleni krzyczą

Księża:Nieważne że rodzina patologiczna, ważne że katolicka
Faszyści:Rodzina, rodzina, rodzina.
Młodzież Noswszędziepchalska:Antychryści. Antychryści.


inne pomieszczenie pełne dzieci; Lukrecja Borgia –symbol sexu w rozbuchanych lokach na głowie i Faust - symbol sexu w stroju motocyklisty, wśród kołysek, dźwięków kołysanek i pluszowych zwierzaczków

Lukrecja:Czy te dzieci różnią się czymś od innych dzieci?
Faust:Zadbaliśmy o to, by pomiędzy jednymi i drugimi nie było żadnej różnicy ani w zachowaniu, ani w wyglądzie.
Lukrecja:Ale dzieci homunkulusowe są mniejsze a noworodki golemiczne masywniejsze i większe.
Faust:Tylko na początku; przez dwa, trzy miesiące wszystko się ustabilizuje.
Lukrecja:Słyszałam jednak, że te dzieci są...inne.
Faust:To prawda. Nigdy nie płaczą, nie pyskują i nie wiedzą, co to kij bejsbolowy.
Genetycznie są doskonalsze i czystsze od człowieka. To nowa rasa. Idealna rasa. Proszę spojrzeć na to dziecko.
Lukrecja:(nachyla się nad jedną kołyską) Powiedz: mama.
Faust:Powiedz: tata.
Noworodek I:Anoda.
Noworodek II:Katoda.
Noworodek III:Nukleotydy.
Noworodek X:Wodniczka odbytniczka
.Faust:Czyż to nie cudowne?
Noworodek IV:Pierdnięcie. Pierdnięcie.
Noworodek V:Cycki.
Noworodek VI:Absynt. Opium.
Noworodek VII:Rozpusty i wyzwolenia. Confiteor.
Noworodek XII:Upijajmy się: winem, poezją lub cnotą.
Lukrecja:A to co takiego?
Faust:(z łzą w oku) Przyszli artyści.
Lukrecja:A co z ich system odpornościowym. Mamy bardzo drastyczne czasy.
Faust:Zadbaliśmy o wszystko. Te dzieci to małe pancerniki i, co chyba najważniejsze...
Lukrecja:Niech dottore mówi, cała jestem podniecona.
Faust:I nie dają się marynować w beczkach.
Lukrecja:Wspaniale. Czyli Herod miałby problem z unicestwieniem takiego malucha?
Faust:Zdecydowanie tak.
Lukrecja:Więc nie trzeba już niebezpiecznej gimnastyki i stękania w łóżku, by załatwić sobie takie maleństwo?
Faust:Sex może być już tylko przyjemnością. Kastrujcie się ludzie. Kastrujcie.
Lukrecja:To może zademonstrujemy?
Faust:To grzech...na oczach ludzi? Zgoda.
(Lukrecja i Faust piją swoje zdrowie, później rzucają się na stół; cztery miliardy ludzi na świecie żałują, że nie są nimi)


Jeśli chcesz zaadoptować dziecko, wyślij sms pod numer 666 o treści Dzieciątko. Dostawę realizujemy w ciągu dwóch godzin.

Lukrecja trzyma dwoje dzieci na rękach; u jej stóp martwy Faust; za oknem trujący gaz dusi demonstrujących; padają jak muchy z zaciśniętymi pięściami

Lukrecja:Zawsze chciałam być matką.
Noworodek V:Cycki.
Lukrecja:Tak, kochanie, mamusia sobie powiększyła. Marie-Antoinette, Giordano, oddaję wam głos.

AKT III
Scena 1
J. idzie z podświetlanym krzyżem; muzyka Michała Bajora „Quo vadis, domine”; po obu stronach wąskich uliczek ludzie tłoczą się do sklepów na wyprzedaże; na ciele J. nie widać żadnych obrażeń; twarz opalona i wypoczęta

Kamerzysta:Ty, J., idź lewą stroną, bo jest lepiej oświetlona i masz lepszy profil.
J.:Tylko żeby kamera mnie nie postarzała ani nie pogrubiła.
Kamerzysta:Robimy wszystko, by tak się nie stało.
Marie-Antoinette:(z dziećmi na rękach) I oto znowu jesteśmy na żywo; Proszę zważyć z jakiego wspaniałego materiału wykonano krzyż, który niesie bohater naszego reality; lekki, świecący i nie tłucze się; poza tym można go czyścić przy pomocy suchej szmatki.
Lud:Kupimy, kupimy, kupimy.


J. potyka się, krzyż spada na ziemię; Marie-Antoinette podbiega i sprawdza, po czym mówi

Marie-Antoinette:Naprawdę się nie tłucze. To był najlepszy sprawdzian.

Jeśli chcesz, by
sklonowano Adolfa Hitlera (kandydatki do zapłodnienia walą nawet kominami) sms 456
– by ekshumowano Urszulkę sms 343
– by Mickiewicz nie był wieszczem tylko świerszczem sms 777
- by otrzymać nagie fotki Pawlikowskiej – Jasnorzewskiej sms 555
- by nakarmić głodujące pielęgniarki sms 666
– by otrzymać kasetę z wywiadem dla kobiecego pisma „Władza i pieniądze kręca mnie – wywiad z D. i B.” sms na numer jaki chcesz, bo i tak nie otrzymasz nic. Cha, cha, cha.

Przykładna rodzina bez skaz przy kolacji ze świecami:
Ojciec:Kochanie, co porabiałaś cały dzień?
Mama:Od rana śledzimy z dziećmi Drogę Krzyżową. Muszą poznać swoje chrześcijańskie korzenie.
Córka:Tak tato. To takie smutne.
Ojciec:Czy byli jacyś goście?
Synek:Tylko ksiądz.
Mama:Przyszli zbierać datki na kościół i tępienie dziwolągów.
Ojciec:Chyba mu nie dałaś, prawda? Mają swoje pieniądze i żyje im się lepiej niż połowie społeczeństwa.
Mama:Nie dałam, za kogo mnie uważasz?
Synek:Mama dała.
Ojciec:Co?
Mama:Ale tylko dupy.
Ojciec:Całe szczęście.
(spokojna kolacja płynie sobie dalej)

Scena 2
wszędzie krążą kamerzyści, nad głowami helikopter z kamerzystami, J. ma na głowie kask z przyczepioną kamerą; widzi dwie płaczące niewiasty; podchodzi do nich

J.:Witajcie siostry. Dlaczego smutek na waszych twarzach gości.
Pierwsza:He?
Druga:Hę?
J.:Nie kumacie czaczy? A takie jesteście rozbujane, jakbyście rajcowały się przez całą noc.
Pierwsza:He?
Druga:Łe?
J.:Jestem już na to za stary


Reklama:A nie byłoby problemu, gdyby nauczyły się języka obcego. Nasza firma poleca państwu czopki językowe. Jeden czopek - milion słów. Warto wbijać wiedzę, niekoniecznie do głowy.

J. odchodzi; w krzyży włącza się melodyjka; Marsz Żałobny przeplatany Nad pięknym modrym Dunajem

Marie-Antoinette:Nasze krzyże mają nawet ścieżkę dźwiękową; dla optymistów, pesymistów i mieszanych.

Oglądalność:9.987.989.999 (włączyli się mieszkańcy innych planet i wszelakie formy życia na Marsie)

Reklama:Już od jutra w sprzedaży Klocki Logo. Przy odrobinie cierpliwości zbudujesz z nich prawdziwą Drogę Krzyżową. Do każdego zestawu figurki bohaterów gratis. Uwaga: J.: za specjalną opłatą z autografem.

Scena 3
dwie powłóczyste kobiety tłuką się w starodawnym pasażu
D.:On nie może umrzeć. Nie pozwolę na takie barbarzyństwo.
B.:Nie przesadzaj. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
D.:Ja tutaj nie widzę nic dobrego.
B.:Bo żeś ślepy(a) od tych ciemności piekielnych. Tyle razi ci mówiłam, że musisz zmienić kolor ścian.
D.:Po co mi to?
B.:Spójrz na mnie. Wczoraj nowe firanki, nowe biurko i dywanik i od razu więcej pomysłów do główki wskakuje.
D.:Nie zawracaj mi głowy bzdurami. Ja muszę to powstrzymać.
B.:Tego nikt nie powstrzyma. To jest szoł.
D.:Łał. Szoł. Ty możesz. Zrób to. Powstrzymaj SZOŁ.
B.:Sprzedałem prawo do transmisji, zresztą muszę wypróbować nowe jacuzzi. Pa.
(D. chwyta B. za włosy i tarmosi; B. popycha D. na kubeł ze śmieciami; ta upada, wstaje i krzyczy)
B.:Co się stało?
D.:Poszedł mi paznokieć i lakier za tysiąc euro.
B.:SZOŁ MAST GOŁ ON.


UWAGA:POLSKA AKCJA WSZECHMIŁOSIERDZIA postanowiła wysłać głodującym dzieciom upominki. Liga Rodzinnej Prokreacji i Harmonii Maciczno-Falicznej Skomercjalizowanej wysłała już pięć milionów maskotek Małego Głoda, dla dorosłych będzie naturalnie Duży Głód.

Scena 4
Golgota; wielki krzyż z neonami i kokardami; Marie-Antoinette i Giordano przy dwóch krzesełkach; na jednym jakaś staruszka; na drugim J.
Giordano:Decyzją Telewidzów...
Marie-Antoinette:hihihihihihihi (histerycznie i spazmatycznie) Powiedziałeś to przez duże T,
tak jak ja.(Giordano całuje głowę Marie-Antoinette)
Giordano:...gorące krzesła opuści:
Głos reżysera:Ale najpierw przedstawimy projekt nowego realityshow, który poprowadzą jak zwykle wasi ulubieńcy Marie-Antoinette
Lud:Niech żyje. Niech żyje.
Chór aniołków spasionych:Alleluja. Alleluja. Alleluja.
Głos reżysera:i Giordano Bruno, który jako świeżo upieczony spiker, nadaje się do tego znakomicie.
Lud:Wiwat Giordano, Wiwat Giordano.
Trąby Jerychońskie:srutututututut pierdu pierdu bum srum su.
Głos reżysera:Będzie to program Kwatera 176. relacja na żywo z cmentarza komunalnego. gdzie zagrzebiemy dwoje zwłok. Co tydzień najnudniejsza kolonia robactwa mogilnego będzie opuszczać program. A teraz dalszy ciąg transmisji.

Pasywni Naduszacze:Mamo, mamo, musimy oglądać ten teleturniej. Musimy.
Mama:Chora jesteś.
Młoda latorośl:Ależ mamo, to będzie ciekawe.
Mama:Na pewno nie ciekawsze niż egzekucje ze szpitala obłąkanych. Jutro mają udusić dr Zosię Burską.
Starsza latorośl:Ależ mamo.
Mama:Cicho mi tu. Nie pozwolę, by moje dzieci oglądały takie paskudztwa. Już lepiej obejrzyj M jak malaria. Podobno ktoś złapał syfilis.
Latorośle:Mamo.
Mama:Cicho. Zaraz będą przybijać.

Scena 5
Giordano:...zwycięzcą programu jest ...................J.


spontaniczne i entuzjastyczne okrzyki, zbliżenia, uściski, pocałunki, zemdlenia, reklamy, skacząca oglądalność, potoki sms-ów, ludzie przed telewizorami wpadają sobie w objęcia i płaczą, strzelają szampany, konfetti, baloniki i serpentynki, niebo rozjaśniają sztuczne ognie

J.:To jest najszczęśliwszy dzień w moim życiu.
Reporter.:Czy mogę pana cytować?
J.:To byłoby wskazane.
Reporter.:Proszę jeszcze zostawić odciski stóp i dłoni na naszej Alei Sław.
Marie-Antoinette:Jestem wzruszona jak diabli.
Giordano:Czuję, że z wrażenia płoną mi uszy.


UWAGA:Wiadomość z ostatniej chwili. Firma Amaro & Banana ufundowała dla dzieci koszulki z napisem I LOVE MAŁY GŁÓD. Koszulki uszyto z futerek niewinnych i nikomu nie szkodzących zwierzątek.

Scena 6
krzyżowanie; wszyscy się uśmiechają; biją brawa; pokazują gesty ok.; krzyż zostaje postawiony w ziemi; wbiega żandarmeria; policja; kawaleria (ci wjeżdżają); ułani, piechota, armia krajowa i GOM (Grupa Ojca Moherka)

GOM:Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze dziewica. (starsze kobiety biegają z kropidłami i święcą co się da; kilku mężczyzn w czarnych skafandrach gada)
J.:(z góry) Joł, ziomale. Pomachałbym wam, ale mam zajęte ręce.
GOM:Zatrzymać to szatańskie widowisko; jak śmiecie tak bezcześcić świętą rodzinę.
Ułani:Zgłoszono popełnienie przestępstwa. Czy państwo coś o tym wiedzą?
Marie-Antoinette:O co może chodzić? Dałabym sobie głowę uciąć...a. To już się stało. Gdzie ja mam głowę, że o tym nie pamiętam.
Giordano:Panie władzo, na pewno jakoś się dogadamy.
Żandarmi i karabinierzy:Nie dogadamy się. Prawo to prawo. Wszyscy jesteście aresztowani.
(patrzą na krzyż) Pan, panie J., również. Pójdziecie z nami.
J.:To niemożliwe. Absolutnie wykluczone i niewykonalne.
Żandarmi i karabinierzy:Coś się pan tak uczepił tego krzyża? Proszę zejść do nas w tej chwili.GOM:Oni są antychrystami. Oni są w zmowie z Harrym Potterem, tym co podżega nasze
dzieci do okultyzmu. Odbieracie wiernych Kościołowi. Będziecie potępieni. Nie chcecie jadła, napoju, zostawcie nas w spokoju.
Marie-Antoinette:A wy popieprzeni.
Ekipa programu:A kysz, a kysz, a kysz.
Giordano:Widzę oczyma duszy mojej, że wasze konta są puste. Zabrakło pieniędzy na wycieczki?
GOM:ARESZTOWAĆ ICH WSZYSTKICH!!!! To skandal. SKANDAL. Tutaj trzeba wezwać oddział moherowych beretów.
Marie-Antoinette:Chwileczkę, zacznijmy od początku.
GOM:Nie będę rozmawiał z kimś, kto nie ma głowy na swoim miejscu.
Marie-Antoinette:Pardon? To nie moje wina, że ucięto mi głowę a nie dupę.
Giordano:Niezwłocznie przeproś moją ukochaną.
GOM:Mowy nie ma. Nie przepraszamy takich jak wy.


Chór dobrodusznych chrześcijanek i brygada moherowych beretów:
Miałam ci ja rentę, lecz biednym nie dałam
Do radia dzwoniłam Bogu ją oddałam
Teraz radia słucham i cierpię katusze
Makaronem suchym biczować się muszę


Giordano:Przeproś ją, bo program „Wybacz mi” nie pomoże.
GOM:Wisi mi.
Giordano:Co za tupet. Może chcecie pieniędzy, co? Przyda się drugi kanał stacji Umieram.
Ostatnio wysysacie pieniądze ze wszystkich.
GOM:To jest nasza misja.
Lud:Misja, misja, misja.
Giordano: Niech się do was dobierze jakaś komisja, to zobaczycie.
GOM:Policja, Policja.


(służby nadzwyczaj szybko zbierają się, tworzą zwarty kordon)
Oglądalność:O cholera, zabrakło skali!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Kawaleria;Co się stało.
GOM:Oni chcieli mnie przekupić.
Żandarmeria:Oj, to już kryminał.
GOM:Poza tym profanują jeszcze nienarodzoną religię. Proszę spojrzeć, na jakim on wisi krzyżu.
J.:Mnie tu jest czadowo. Wcale nie chcę schodzić.
GOM:Naszpikowali go środkami odurzającymi.
Ksiądz:Tymi samymi, co mam w szafce na imprezy z ministrantami.
Husaria:Trzeba powołać specjalną komisję do spraw Drogi Krzyżowej. Idę już szukać chętnych. Narkotyki, profanacja, przekupstwo, wulgarność i obraza. No, no.
Reżyser:(biegnie za strażnikiem) Czy mogę kupić prawa do transmisji?
GOM:Tym razem wam się nie upiecze.
Ekipa programu:(udając przerażenie) Nieeeeee. O mój Boże.
B.:Nie teraz. Umówcie się na inny termin.
GOM:To są jawne kpiny z kleru.
B.:No co ty? Kochani, do ataku.
(wszyscy zaślepieni krzyczą i uciekają; Giordano, Lukrecja, Faust, Marie-Antoinette, D. i B. stają w pierwszym rzędzie, za nimi ekipa programu i normalni)
B. i D.:Raz, dwa, trzy.
Wszyscy:(tańczą) Asereje, ha, ehe ( i tak dalej).
Lukrecja:A teraz makarena.(wszyscy tańczą makarenę, GOR pada zemdlona, reszta biega z czosnkiem i krucyfiksami)
J.:A teraz „Stary niedźwiedź mocno śpi”
Wszyscy:(chodzą wokół GOM) Stary niedźwiedź mocno śpi, stary niedźwiedź mocno śpi, my go nie zbudzimy, bo się go boimy, stary niedźwiedź mocno śpi.
Św. Weronika: Mam chusteczkę haftowaną, co ma cztery nogi...

Pasywni Naduszacze
Mama:W mordę, to jest lepsze niż Moda na sukces.
Młoda latorośl:Mamo, babcia kipła.
Mama:Pokazywali to w telewizji?
Młoda latorośl:Nie.
Młoda latorośl:To znaczy, że babcia symuluje. Napełnij wannę wodą i wrzuć ją tam. Jak jej się znudzi, to przestanie się wygłupiać.
Młoda latorośl:Może lepiej ją przez okno?


Samotnicy i okultyści w ciemnym mieszkaniu wśród zapalonych świec i kadzideł
Pierwszy:Chyba wpiłem za dużo absyntu.
Pierwsza:Ja napisałam poemat o makolągwie. Trzystuzgłoskowcem. Chcecie posłuchać?
Trzecia:Kiedy przywołamy ducha Hoffmanna? Już księżyc się uśmiecha.
Piąta i piąty:Skończyło się wino. Nie napiszemy sztuki bez wina.
Rozczochrany:Jak ja cierpię. To wychodzi ze mnie z takimi bólami. A mówili, że będzie łatwo.
Zamotana:Patrzcie, nasze koty rozmawiają z psami.


Scena 7
J. nadal wisi; cały zielony na twarzy; wszyscy obserwują go w skupieniu; kamery na niego


Giordano:( za nim z wysokości spada babcia) I jak się czujesz?
J.:Mam zawroty głowy. Chyba mam lęk wysokości. Wszystko mi wiruje, jakbym był na karuzeli. Chyba zwymiotuję.
D.:(piłując krzyż)Jeszcze...nie...jest...za...późno...
GOM:Stop. Stop. Stop.
Marie-Antoinette:To pogwałcenie praw prasy i wolnego słowa.
Piła:szyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszysszyszyszyzsy
Giordano:Atakują od południa.
Piła :szyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszsy
Husaria:Na nich.
Kawaleria:Hurra. HURRRRRAAAA!!!! Do atakuuuuuuuu!!!!!
GOM:Zdrowaś Mario...
Lud:Popaprańcy od Moherka
.Piła:szyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszsy.
J.:Przestań. Kto jej dał tę piłę?
D.:Jeszcze tylko...kawałek.
Kocur:(transparent w łapce, w pysku gwizdek) Miałam ci ja piłę, ostrą jak cholera...
Żandarmi:Pif-paf.
Piła:szyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszyszsy.
Lukrecja:Co się u was dzieje? Halo? Halo? Houston mamy problem. Kochanie, zostaw mamy piersi, weź lepiej grzechotkę.
B.:(szarpie się z D.) Oddawaj tę piłę. Postradałaś zmysły.
D.:Zostaw, ratunku, molestują.
B.:Puszczaj. Puszczaj.
D.:Nie, nie, nie.
Lud:Ratunku. Ratunku. Ratunku.
Bigoci:(śpiewają, trzymając się za ręce i klęcząc) Wybacz, wybacz, wybacz panie.

D. i B. biegają szamocząc się; przydałby się jakiś utwór Safri Duo, coś dynamicznego i zwariowanego; pod koniec każdy z uczestników przybiera jakąś dziwną pozę; chwila w dziwacznej pozie

GOM:Ale się spociliśmy.
Lud:Spociliśmy, spociliśmy.
Marie-Antoinette:Zaraz oszaleję.
Giordano:A gdzie jest nasza ochrona?
Mężczyźni macho:My chronimy tylko nasze kobiety.
Lud:Spójrzcie na niebo, niebo, niebo.
GOM:To ptak.
Lukrecja:To samolot.
Noworodek:Cycki.
Giordano:To jastrząb.
J.:To samolot prezydenta.
Marie-Antoinette:Nie. To....Dziura Budżetowa.
CHÓR ANIOŁÓW
Pokemony walą z każdej strony
Pokemony nie bądź więc zdziwiony
Pokemony jedzą gofrów tony
J:Zwymiotuję!!! Proszki. Szybko.
Giordano:Proszki. Migiem.


panika wśród ludzi i ekipy, bo wszyscy mają odświętne ubrania, świeżo wyprane

Marie-Antoinette:Szybko, nie traćcie głowy. Podajcie mu proszki.(potyka się, głowa wypada jej z dłoni, toczy się po zboczu i zatrzymuje u jego podnóża) Ale się stoczyłam...Fiu, fiu.

wspinają się po drabinie i podają napoje i tabletki; nagle wręczają mu kwiaty, atakują go jeszcze inne kamery, jacyś ludzie biją brawo, klaszczą i śmieją się

Wszyscy:MAMY CIĘ.
PSTRYK

Głosy:Znowu poszły korki...kurwa... Uwaga na kable... Zabierał łapę... Gwałcą... Dziura...ona mnie obmacuje... Uciekajcie wszyscy...

wszyscy ludzie na ulicach, na Golgocie, wokół Golgoty nie żyją, leżą w jakichś osobliwych pozach; martwi są również nasi prezenterzy; krzyż, przełamany na pół, pozbawiony ciała J.

ZAPRASZAMYSpreparowane ciała wszystkich uczestników programu – przepołowione lub w całości - do oglądania w Muzeum Formaliny i Wypychania, dwa kilometry za obozem zagłady. Prosimy nie zabierać ze sobą jedzenia – na miejscu jest fast food.
Danie dnia:Embrionoburger i Palcofrytki przygotowane przez światowej sławy kucharza doktora Śmierciuszka albo Śmierdziuszka. Na jedno i tak wychodzi.

GOM:Tu Radio Mamałyga. Zajmiemy się dzisiaj tematem depilacji nóg w miejscach publicznych. Jeśli chcesz zabrać głos, wyślij sms...

Premier:Rodacy, przyjaciele moi. Dziura Budżetowa została zapchana, wystarczył jeden J. Znowu jesteśmy bogaci. Hurrraaaaaa.

wielki ekran, jeszcze raz migają na nim wszystkie najciekawsze obrazy z Drogi Krzyżowej, ale w zwolnionym tempie; wszędzie mrok; postać w kapturze staje przed monitorem, patrzy; siada pośrodku sceny, słychać odgłosy zbliżającej się burzy, wzmaga się wiatr

?:Nie oczekujcie żadnego przesłania, żadnej sentencji, morału i słów, które pomogą wam zrozumieć cokolwiek i kogokolwiek. (pauza) Nie mam wam nic do powiedzenia. (pauza) Nic już nie da się powiedzieć. (pauza) Słyszycie? (dłuższa pauza) On już tylko płacze...(wstaje i odchodzi; na monitorze pojawiają się napisy końcowe) ABSURDIANNE GROTESCAUX