#4
STRONA POPRZEDNIA
STRONA NASTĘPNA
SPIS TREŚCI

 

Piotr Krzysztofik
KWIEKULIK - JERZY TRUSZKOWSKI1

 

Na samym wstępie chciałbym wytłumaczyć (się) z powyższego tytułu. Ze względu na charakter pracy jako pierwszy człon umieściłem w nagłówku przedmiot "rozmyślań", czyli w tym wypadku duet artystyczny Przemysława Kwieka i Zofii Kulik, zaraz dalej zaś nazwisko monografisty i bliskiego znajomego wymienionej pary. Jego admiracja i walka o zachowanie ich spuścizny poruszyła mnie, dlatego też postanowiłem uczynić go stroną w "dyskusji". Trzeci człon nagłówka to nazwisko autora wyrażanych tu sądów.

Jerzy Truszkowski a sztuka krytyczna w Polsce

W roku 1999 została wydana książka Jerzego Truszkowskigo Sztuka Krytyczna w Polsce poświęcona twórczości Kulik i Kwieka w latach 1967-1998. Pozycja ta jest związana z wystawą KwieKulik - brakujące ogniwo, która odbyła się w poznańskiej Galerii Miejskiej "Arsenał", stanowiąc pierwszą część planowanej serii opracowań dotyczących sztuki neoawangardowej. O stosunku autora do dokonań duetu świadczy zdanie umieszczone w pierwszym rozdziale: Realizacje KwieKulik z lat 1984 - 1987 stanowią najbardziej wartościowe i najważniejsze dzieła powstałe w Polsce w latach 802. W dalszej części książki autor udowadnia swoją tezę w sposób wyjątkowo sugestywny, co jest zapewne zasługą jego niezwykłej elokwencji. Można się zgodzić, że na mapie artystycznej lat 80 wymieniona para jest zjawiskiem interesującym, ale czy rzeczywiście aż tak wybitnym? Należy pamiętać, że Truszkowski jest entuzjastą neoawangardy, dlatego o obiektywizm podejrzewać go nie należy. Stanowi przeciwny biegun dla Andrzeja Osęki, który sztuce krytycznej daje się we znaki od ponad trzydziestu lat. Przy okazji przytoczę tu przepełnione goryczą zdanie Przemysława Kwieka o Osęce, które zapewne przychodziło na myśl wielu czytelnikom felietonów i komentarzy pana Andrzeja: Trzeba się było chociaż odp... od tego czego się nie lubi3. Obie postawy utrudniają odpowiedź na pytanie o wartość dokonań KwieKulik i ich znaczenie dla sztuki współczesnej.

KwieKulik - poza mitem

W latach 1971 - 1987 Zofia Kulik i Przemysław Kwiek zakładają PDDiU (Pracownię Działań, Dokumentacji i Upowszechniania); inicjatywa miała charakter prywatny, a tym samym niezależny. Zresztą nikt z zewnątrz nie zabiegał o uzależnienie tej placówki, poza jej autorami, którzy pragnęli aby została ona uznana i finansowana przez państwo. Tym samym wykazując godną pozazdroszczenia naiwność w wierze w oświeconą PRL-owską biurokrację. Mecenat państwowy, jeżeli nawet objął by Pracownię to zapewne na krótko. Mógłby spowodować, poprzez naciski, zmianę profilu i realizacji zamierzeń KwieKulik. Urzędnicy nie grzesząc lotnością umysłu i dobrą wolą (tu widać jak mało się zmienia, niezależnie od układów politycznych) w przyznawaniu dotacji są często kapryśni i przeczuleni na wszelkie niejasności lub dwuznaczności. Propozycją, którą złożyli KwiKulik była sztuka Działań, tak definiowana przez Truszkowskiego W Działaniach każdy krok musi wynikać logicznie z poprzedniego. [...] Artysta limitowany jest możliwościami materiałowymi i znaczeniowymi4. Te ograniczenia stanowczo oddzielają tę formę ekspresji od happeningu i akcji, w których panuje dowolność zdarzeń. Performance stanowi formę o szerszym zasięgu, z możliwością kompilowania wymienionych aktywności artystycznych5. Działać i dokumentować - według tych haseł pracowali Kwiek i Kulik. Po pierwsze należało stworzyć jak największą ilość możliwych ustawień wybranych elementów, zostało to nazwane "czasoskutkami estetycznymi"6. Głównym bohaterem był początkowo ich syn Maksymilian (Dobromierz). Dokumentację tworzono podwójnie: Kwiek wykonywał zdjęcie chłopca otoczonego np. kręgami cebul, Kulik rejestrowała całość sytuacji, pokazując tworzywo, twórcę i akt tworzenia. Zestawione dwa zdjęcia stanowiły dzieło - obiekt oraz jego kontekst. Tak powstał cykl Działania z Dobromierzem. Podobny charakter miał Zbiór modeli przestrzennych usytuowań niewiadomej "x", gdzie miejsce chłopca zajął ulepiony z gliny znak "x". Analiza przeprowadzona w obu cyklach wydaje się być podstawą do performance Działania na głowę oraz Banan i granat. Istotą tych serii wydaje się być zaprezentowanie zmieniających się obiektów, o określonym wspólnym rdzeniu, tworzących ciąg logiczny. Widoczny jest też pewien progres czy ewolucja, od analizy przedmiotów i ich współegzystencji (Działania z Dobromierzem, 1972-4) do projektowania układów o z góry określonej semantyce (Banan i granat, 1986). Zbiór fotografii mógłby być wycinkiem filmu, pozbawionego fabuły, koncentrującego się jedynie na warstwie plastyczno - ikonograficznej. Sceny swoim układem i warstwą wizualną wywoływały by u widza określone skojarzenia, konotacje będące wypadkową zamierzeń artysty i percepcji oglądającego, jego sytuacji, stanu duchowego i uwarunkowań psychologiczno - społecznych. Nic dziwnego zatem, że Truszkowski, powtarzając za Kwiekiem, lansuje obraz KwieKulik jako niedocenionych pionierów "estetyki MTV" Upłynęło prawie 30 lat i sekwencje kolorowych obrazów, których podstawowym budulcem są "odmiany materiałowo - przestrzenne" mają, co Kwiek podkreśla, codzienną, miliardową (!) widownię w telewizji w postaci teledysków [...]7. Zaraz też z pretensją dodaje Kwiek zaś, prekursor tej estetyki, pisze kolejną prośbę o zapomogę do Ministerstwa Kultury8.

Nie jest to cała prawda, nie można w sposób tak prosty przeprowadzić zależności pomiędzy tymi dwoma zjawiskami. Formy wykorzystywane w konstrukcji wideoklipów swoimi korzeniami sięgają do tych samych podstaw co Działania. Pierwszym kierunkiem, który miał tutaj wpływ był Dadaizm. Traktowanie przedmiotu przez Duchampa i Man Ray’a, wprowadzenie obiektów z życia do sztuki to pierwszy krok do skonstruowania tej estetyki. Oczywiście dadaiści, w swojej przewrotności, zmieniali znaczenie i funkcję przedmiotu. Często celem tego procesu było zderzenie wyobrażeń związanych z danym obiektem i tych, które narzucał nowy tytuł. Już wtedy "produkowano" zestawy przedmiotów, walizkowe gabloty, kolekcje osobliwości. Wiele z animacji pokazywanych w MTV jeśli nie jest wzorowane bezpośrednio, to wykazuje podobny sposób myślenia. Dadaiści wyrwali filiżankę i pisuar z kontekstu realności i umieścili je w zbiorze przedmiotów sztuki czekających na wykorzystanie. Od tej pory można je było kompilować na tysiące sposobów, tworząc niezliczone układy estetyczne i treściowe. Następnym kierunkiem, który bez wątpienia miał ogromny wpływ na kształtowanie się "estetyki MTV" był surrealizm. Nadrealne światy podświadomości lub marzeń sennych zawierały różnorodne zbiory elementów. Zaprzeczając realiom, surrealiści skupiali się na relacjach, znaczeniach symbolicznych, archetypicznych i seksualnych. Te ostatnie, oparte na nieśmiertelnym i lekko już zmęczonym Freudzie, mają dla opisywanego problemu ogromne znaczenie. "Atakowanie" ludzi w przedziale wiekowym 14 - 20 lat ostrymi kolorystycznie i szybko zmieniającymi się sekwencjami obrazów operujących symboliką seksualną (z czasem zanika symbolika) ma na celu odpowiedzieć na instynkt oczywiście nie zaspokajając go, ale coraz bardziej rozbudzając. Seks jest najlepszym narkotykiem tworzącym medialnych niewolników. Zmysły przytłumione pędzącymi obrazami wymagają coraz to mocniejszych bodźców. Szybkość przekazu determinuje jego uproszczenie. "Lufa" MTV wymierzona jest w tereny poza świadomością, poza rozumieniem. Ofiara nie potrafi skupić się na czymkolwiek co wymaga wysiłku intelektualnego. Analizę języka MTV należy poszerzyć też o zagadnienie pop - artu. Jemu to zawdzięczamy stworzenie współczesnej - świeckiej ikony, mitologii powszedniości. Nowi bohaterowie i "święci" powielani są w nieskończoność z towarzyszącymi im nowymi "relikwiami". Stanowią oni nowe prawo pop - kultury, sława i popularność jest jedyną wartością. Marzenie o "15 minutach Warhola" jest odrzuceniem życia jako całości. Nie ma rozwoju ani dojrzałości, należy czekać na nagły blask.

Wracając do Kwieka i jego żalu. Jeśli czuje się twórcą mechanizmów, które są podstawą tego procesu to chyba nie ma się czym chwalić. Wydaje się to być w opozycji do żądań wolności twórczej czy późniejszych prac Zofii Kulik, obnażających techniki totalitarnego zniewolenia. Gdyby w ówczesnym KC PZPR znalazłby się ktoś z wyobraźnią i wyszedł na przeciw staraniom Kwieka o przyjęcie do partii, co więcej wykorzystał tak uzdolnionego człowieka, moglibyśmy mieć własną Leni Riefenstahl.

KwieKulik z głową

W twórczości KwieKulik są realizacje o dużej wartości dla sztuki neoawangardowej, nowatorskie i przemyślane. Takimi w moim odczuciu są Działania na głowę. Tytułowa część ciała umieszczana w środku miednicy (tu wystąpiła Kulik, Kwiek natomiast dokonywał ablucji, także stóp), czy wystająca z siedzenia krzesła jest ogniskiem naszej percepcji, delikatnym kapitanem naszego ciała, którego staramy się ochraniać. Dlatego bezpośrednie działania na głowę sugerują siłę impulsów, wprowadzają też uczucie bezbronności i bierności. Głowa nie może się bronić, może jedynie poddawać się działaniom, posłusznie i z pokorą odbierać i rejestrować. Głowa zakryta np. kubłem na śmieci (Banan i granat) to odebranie tożsamości. Widoczna reszta ciała to tylko mechanizm jak miliony innych. Samo w sobie nie ma wartości, nie jest prawdziwym człowiekiem. W ten sposób staje się idealnym tworzywem, może tworzyć rzeźbę zmieniającą się w czasie i przestrzeni, reagującą na świat zewnętrzny. Co więcej materiał jest stuprocentowo posłuszny artyście, on sam pozostaje ukryty, nie skupia na sobie uwagi.

Innym niezwykle ciekawym elementem zastosowanym przez KwieKulik w performance Festiwal inteligencji jest postać obserwatora. Jest to osoba wybrana z widowni, której głowa zostaje umieszczona w centrum akcji. Tym samym skonstruowany zostaje układ, w którym oglądający mają wrażenie widoku obiektywnego, trochę na zasadzie podglądania. Nic nie jest przed nimi ukrywane. Patrzą na przygotowania do poszczególnych scen, co przypomina zaglądanie za kurtynę podczas antraktu. Widzą "siebie", czyli publiczność w osobie obserwatora. Pomysł ten jest konsekwentną kontynuacja procesu i techniki stosowanej w Działaniach z Dobromierzem, działanie i jego kontekst.

Neoawangarda nie ma na olej

Kulik i Kwiek w latach 1971 - 1987 pędzili żywot do cna neoawangardowy dokonując syntezy sztuki i życia. Tworzywem było ich otoczenie i oni sami. Decydując się na eksperyment musieli ponieść jego konsekwencje. Niezależność artystyczna spowodowała dokuczającą im biedę. Truszkowski przytacza historię oleju - KwieKulik aby go kupić musieli oddać starą butelkę, w innym przypadku nie starczyłoby im pieniędzy. Wiązało się z tym spełnienie zaleceń wyroczni - sklepowej co do czystości opakowania zwrotnego. Artyści nie mając innego wyjścia, pokornie spełnili żądania9. Okres ich współpracy twórczej należy postrzegać jako czas intensywnych poszukiwań, dyskusji ze światem rzeczywistym i światem sztuki.

Epilog

Po rozstaniu Kwiek zajął się formą wywodzącą się z Działań tworząc Appearance - pojawienia się, wyglądy. Także robił instalacje i performance. Zofia Kulik poświęciła się niezwykle interesującym eksperymentom z fotografią. Jerzy Truszkowski doprowadził do retrospektywnej wystawy i zachowania spuścizny duetu na wysokiej jakości odbitkach Cibachrome. kontakt z autorem tekstu pod adresem

kontakt z autorem tekstu pod adresem:
piotr.krzysztofik@wp.pl

PRZYPISY
1 Praca napisana na seminarium niższym prowadzonym przez mgr Katrarzynę Chrudzimską-Uherę. [Powrót]
2 J. Truszkowski, Sztuka Krytyczna w Polsce, Poznań 1999, s. 22. [Powrót]
3 P. Kwiek, O sobie, Osęce, Eco i Galerii Uniwersyteckiej, "Magazyn Sztuki", 1999, nr 2, s. 75. [Powrót]
4 Truszkowski, dz. cyt., s. 67. [Powrót]
5 Tamże, s. 67. [Powrót]
6 Tamże, s. 67. [Powrót]
7 Tamże, s. 68. [Powrót]
8 Tamże, s. 68. [Powrót]
9 Tamże, s. 68. [Powrót]