![]() |
JANUSZ SZUBER
Coś się zacina, coś pracuje dalej
Przez puszcze śnione do kolan w grząskich rozlewiskach, po obojczyków okopy strzeleckie, pod słońcem, które właśnie kiełkuje wśród łodyg. * Mówię go sobie – on mnie mówi. * Silny południowy wiatr przynosi aż tu, od pracującego w polu bizona, pachnące drobiny pszenicznej słomy. * Na chwiejnej tratwie materaca pośpiesznie rozbierani z korony i berła. * Ich dłonie piszą we mnie wiersz, budują dom jak plaster miodu. * Rzeka połyka w uniesieniu most. * Żarzył się modrzew w mlecznym kloszu mgły. * Czteropasmówką z suburbiów do centrum. Żywica w żyłach zamienia się w bursztyn. * Od mazgajstwa lepsza kula pod łopatką. |