![]() |
MARTA KWAŚNICKA
Nadwornego kompozytora króla polskiego, elektora saskiego i wielkiego księcia litewskiego msza h-moll
Najdroższa Anno całuję twe dobre dłonie jak muszle w których słychać ostinato wieczności – chciałbym ją rozpisać na pięciu liniach tak prostych że nie do pojęcia dokąd biegną kiedy kończy się papier i skąd przychodzą nie wiem czy wierzysz że plamy tuszu potrafią udźwignąć anielskie harmonie a może jestem bezmyślny jak dziecko które mrówkom na czarne kropki grzbietów wkłada ciężar ponad ich siły? jednak król wielce mi jest łaskawy dlatego teraz jestem pewien Drezno warte jest mszy lecz wciąż nie mogę oprzeć się wrażeniu kiedy rozkołysany bas śpiewa w mojej głowie in unam sanctam catholicam et apostolicam że moje serce pozostaje rozdarte tworzę wielkość chociaż w nią nie wierzę czy to możliwe Anno czy możliwe żeby rację miało piękno a nie przekonanie? tęsknię do ciszy doczesnych hałasów do pulchnych palców małego Krzysztofa dla których zbyt trudne są proste ukłony menueta przyjadę do domu jak tylko ukrzyżowanie Boga pozwoli zracjonalizować miękka passacaglia O poecie Zbigniewowi Herbertowi
Jaka powinna być droga poety w świecie bez okien bez klamek teoretycznie jedyne co powinien zrobić to iść prosto przed siebie do celu który został dawno określony śpiewając donośnym głosem dopóki płuca nie odmówią posłuszeństwa a serce przestanie wybijać rytm wtedy pieśń poniesie ktoś inny jednak nie wkalkulowano zasadzek pokus doczesnych i słodkawych jadów determinizmu wreszcie twórców doczesnej opinii ci ostatni potrafią wyjątkowo zafałszować nutę grając ostre cis gdzie powinno być c zwąc pewność zapiekłością a wierność – chorobą lecz refren zawsze powinien być jak echo wzrastać chłostą nad tymi którzy zdradzili słowo byle tylko nie na kolanach byle tylko nie na kolanach |