![]() |
INGA KOTECKA
pierwsza miłość
pierwsze lata w mieście były wyjątkowo trudne palił w piecu szkicami i rysunkami żeby nie marzli w pokoju błękity rodziły się na zimnych szybach utrzymywała dom za zaledwie 2 franki dziennie nie miał w sobie nic uwodzicielskiego chował jej buty żeby nie mogła sama wychodzić wariat śmiejąc się zasłania ręką usta żyli miłością on malował ja czytałam powieści w odcinkach a potem stworzył kanciaste kobiety i nie był już nikim zostałam w tamtym czasie namalowana do końca zasłania dłonią kreskę ust niebezpiecznie zakrzywioną jak uśmiech na portretach na których jej nie ma ***
pozwolić sobie na otwarte niezadowolenie. tego się nie robi. świat ma dosyć tandetnego smutku. jeśli trzeba wyjść z domu drzwi zamykać dwukrotnie na wypadek natarcia osób których sama obecność przy dzwonku jest nieznośna. bezpieczny który się upewni. kupować rzeczy pojedyncze i przydatne aż do wyrzucenia. nie przywiązywać się do przedmiotów. wystarczy już że one się rozczulają nad swoją kruchością i trzęsą się potem na półkach i upadają w potrzaskane skorupy. pozwolić im odejść. zadowalać się kartkami z okazji świąt które niczego nie wnoszą i nic w zamian nie dają. papier wiele zniesie. przed snem nie czepiać się kurczowo jawy. jeszcze uwierzy że ma znaczenie i nigdy nie wyjdzie z pokoju aż meble zostaną na nowo obdarowane cieniem. a wtedy nie będzie można sobie już dłużej poradzić i trzeba by się przyznać że coś nas przerosło. jakiś czas temu. STRONA GŁÓWNA |