MAREK BERNACKI


Praca jako los spe³niony
O „Kamienio³omie” Karola Wojty³y1



I. Fakty
Kamienio³om – „jeden z najg³o¶niejszych utworów Papie¿a”2 – napisany w 1956 r., po raz pierwszy ukaza³ siê drukiem na ³amach miesiêcznika „Znak” (nr 6 z 1957 r.) sygnowany pseudonimem literackim Andrzej Jawieñ. Poemat interpretowaæ mo¿na co najmniej trojako. Po pierwsze, jako poetyckie ¶wiadectwo Karola Wojty³y przedstawiaj±ce mocno zakorzenione w pamiêci autora do¶wiadczenie pracy fizycznej z okresu okupacji hitlerowskiej. Po drugie, jako utwór o charakterze polemicznym napisany przez m³odego ksiêdza-poetê w czasach tzw. odwil¿y popa¼dziernikowej koñcz±cej okres wypaczeñ ideologicznych w literaturze i sztuce polskiej (mroczny epizod socrealizmu). Po trzecie, jako dzie³o o wymowie ponadczasowej i uniwersalnej, którego zasadniczym tematem jest namys³ nad godno¶ci± ludzkiej pracy3, a jako takie – skierowane do wszystkich tych, którzy w trudzie r±k i pocie czo³a czyni± sobie ziemiê poddan±. Chcia³bym siê skoncentrowaæ przede wszystkim na pierwszym oraz na trzecim aspekcie omawianego utworu; drugi – niew±tpliwie inspiruj±cy i godny zbadania – pozostawiam na razie na boku4.
We wrze¶niu 1940 r. – na skutek uwarunkowañ historycznych – 20-letni Karol Wojty³a, student drugiego roku polonistyki Uniwersytetu Jagielloñskiego (zamkniêtego przez nazistów w listopadzie 1939 r.), musia³ podj±æ pracê zarobkow±, bêd±c± warunkiem przetrwania w okupowanym Krakowie, wówczas stolicy Generalnej Guberni, wed³ug zasad narzuconych przez w³adze hitlerowskie5. Dziêki protekcji nauczycielki jêzyka francuskiego, pani Jadwigi Lewaj (notabene córki nauczycielki Stanis³awa Wyspiañskiego), m³ody Wojty³a otrzyma³ Arbeitskarte i rozpocz±³ pracê w Ostdeutsche Chemische Werke (tak± nazwê nosi³y wówczas Zak³ady Chemiczne „Solvay” zlokalizowane na przedmie¶ciach Krakowa w dzielnicy Borek Fa³êcki, po³o¿one nieopodal klasztoru Sióstr Matki Bo¿ej Mi³osierdzia, w którym mieszka³a przed wojn± siostra Faustyna Kowalska). Karol Wojty³a przepracowa³ w tym przedsiêbiorstwie niemal cztery lata: od wrze¶nia 1940 do sierpnia 1944 r. Pocz±tkowo zajmowa³ siê uk³adaniem torów kolejki kursuj±cej miêdzy kamienio³omem w Zakrzówku a zak³adami w Borku. W li¶cie do Mieczys³awa Kotlarczyka datowanym na 7 pa¼dziernika 1940 r. Lolek donosi³:

Obecnie jestem robotnikiem. Pracujê fizycznie w kamienio³omie. Nie przera¿ajcie siê! Jak dot±d, nie ³upiê kamienia. K³adê tylko tory kolejki (...). Zarabiam b. dobrze (stosunkowo, oczywi¶cie), najcenniejsze s± deputata robotnicze. (...) Przy pracy czas gna. Cz³owiek siê staje pe³niejszym cz³owiekiem6.

Po kilku miesi±cach Wojty³a awansowa³ na pomocnika strza³owego Franciszka £abusia7, pomagaj±c mu w wysadzaniu potê¿nych bloków skalnych. Fakt ten znalaz³ swe odzwierciedlenie w drugim fragmencie pierwszej czê¶ci poematu zatytu³owanej Tworzywo:

Zwi±zane s± bloki kamienia przewodem niskiego pr±du,
który wcina siê w nie tak g³êboko, jak niewidzialny bicz
– kamienie znaj± ten gwa³t,
kiedy dojrza³± spoisto¶æ nieuchwytny rozpruwa podmuch,
który odrywa je z nag³a od ich wieczystej prostoty
– kamienie znaj± ten gwa³t.

Jednak nie pr±d elektryczny rozwi±zuje w ca³o¶ci ich moc,
ale ten, co j± nosi w swych d³oniach:
robotnik8.


W latach 1942–1944 Karol Wojty³a, ju¿ jako student tajnych kompletów Wydzia³u Teologicznego UJ9, by³ zatrudniony przy oczyszczaniu wody w kot³owni fabrycznej „Solvayu”. Na koromy¶le zak³adanym na plecy d¼wiga³ drewniane wiadra wype³nione mlekiem wapiennym s³u¿±cym do zmiêkczania wody w piecach. W tym czasie nosi³ prosty robotniczy drelich, a na bose nogi wzuwa³ drewniane chodaki. Ciê¿k± pracê fizyczn±, dzielon± wtedy z pasj± teatraln± (wystêpy w tajnych przedstawieniach Teatru Rapsodycznego) oraz nauk± i modlitw± Wojty³a zakoñczy³ w sierpniu 1944 r. Na polecenie kardyna³a Sapiehy – ju¿ jako m³ody kleryk – przeniós³ siê do Pa³acu Biskupiego przy ul. Franciszkañskiej, a nastêpnie – dziêki bezpo¶redniej interwencji Ksiêdza Metropolity – zosta³ skre¶lony z listy pracowników Zak³adów Chemicznych „Solvay”.
Do tego okresu, bêd±cego ciê¿k±, ale po¿yteczn± „szko³± ¿ycia”, Karol Wojty³a wielokrotnie powraca³ i – je¶li mo¿na tak powiedzieæ – twórczo wykorzystywa³ i przetwarza³ zarówno w duszpasterstwie, jak i w dzia³alno¶ci naukowej i artystycznej. Do¶wiadczenie pracy i fakt naocznego zetkniêcia siê z problemami ¶rodowiska robotniczego, które odt±d dobrze rozumia³, szanowa³ i powa¿a³, zaowocowaæ mia³o w przysz³o¶ci m.in. pierwszym opublikowanym przez niego w 1949 r. na ³amach krakowskiego „Tygodnika Powszechnego” artyku³em Mission de France (reporta¿ o pobycie w Belgii w¶ród tamtejszych „ksiê¿y robotników”)10, rozpraw± filozoficzn± Osoba i czyn (1952)11, poematem Kamienio³om (1956), a w pó¼niejszym okresie – jak¿e wa¿n± encyklik± spo³eczn± Jana Paw³a II Laborem exercens (1981), opublikowan± w 90 lat po encyklice Rerum novarum papie¿a Leona XIII12.
Na zakoñczenie czê¶ci faktograficznej warto przywo³aæ s³owa zapisane przez Ojca ¦wiêtego w autobiograficznym Darze i Tajemnicy, ksi±¿ce opublikowanej w 1996 r. w piêædziesi±t± rocznicê jego ¶wiêceñ kap³añskich:

Aby uchroniæ siê przed wywózk± na przymusowe roboty do Niemiec, jesieni± roku 1940 zacz±³em pracê jako „robotnik fizyczny w kamienio³omie”, zwi±zanym z fabryk± chemiczn± Solvay. Kamienio³om znajdowa³ siê na Zakrzówku, oko³o pó³ godziny drogi od mojego domu w Dêbnikach. Chodzi³em wiêc codziennie do pracy w tym kamienio³omie, o którym pó¼niej napisa³em utwór poetycki. Kiedy po latach odczytujê go w kontek¶cie tamtego szczególnego do¶wiadczenia wydaje mi siê on pe³en ekspresji:


S³uchaj, kiedy stuk m³otów miarowy i tak bardzo swój
przenoszê wewn±trz ludzi, by badaæ si³ê uderzeñ –
s³uchaj, pr±d elektryczny kamienist± rozcina rzekê –
a we mnie narasta my¶l, narasta dzieñ po dniu,
¿e ca³a wielko¶æ tej pracy znajduje siê wewn±trz cz³owieka...13

         (Kamienio³om: I, Tworzywo, 1)



II. Obraz i teksty
Próbê interpretacji poematu Kamienio³om warto, jak s±dzê, poprzedziæ krótkim namys³em nad podobnym tematycznie obrazem francuskiego malarza Gustava Courbeta Kamieniarze. Obraz ten, namalowany w 1849 r.14, uchodzi za reprezentatywny przyk³ad realizmu w malarstwie XIX wieku.
Tematem dzie³a jest wysi³ek fizyczny dwóch anonimowych robotników rozbijaj±cych bloki skalne na mniejsze kawa³ki, wykorzystywane pó¼niej do utwardzania i brukowania dróg. Niewolniczy charakter pracy uwypukla wygl±d postaci (postrzêpione ³achmany i zu¿yte obuwie) oraz kompozycja przestrzeni, w tle której rozgrywa siê przedstawiana scena (nad rozja¶nionym s³onecznymi promieniami niewielkim fragmentem drogi dominuje utrzymana w ciemnej tonacji stromizna zbocza, na szczycie którego widaæ fragment litej ska³y lub kamienio³omu wisz±cego nad pracuj±cymi niczym miecz Damoklesa). Na pierwszym planie artysta wyeksponowa³ co¶, dziêki czemu dzie³o nabiera charakteru alegorycznej przypowie¶ci – to delikatne zaokr±glenie przestrzeni przypominaj±cej górny fragment tarczy zegara. Wra¿enie kolisto¶ci podkre¶laj± dodatkowo: pusty wiklinowy kosz stoj±cy po lewej stronie m³odzieñca, identyczny przedmiot wype³niony po brzegi t³uczniem, podtrzymywany przez robotnika na biodrze, oraz – ukryty w tle, po prawej stronie starszego mê¿czyzny, ¿eliwny garnek przykryty pokrywk± z uchwytem. Te trzy okr±g³e rekwizyty oraz wyra¼ne zakrzywienie przestrzeni pierwszego planu (czyli fragmentu drogi, na której robotnicy wykonuj± sw± kator¿nicz± pracê) sprawiaj±, ¿e na obraz mo¿na spojrzeæ jak na „metaforê drogi” lub „alegoriê zegara ludzkiego ¿ycia”. Niewykluczone, ¿e na p³ótnie przedstawiono jedn± i tê sam± osobê w ró¿nych fazach istnienia – m³odzieniec ukazany po lewej stronie by³by wczesnym stadium ¿ycia tej samej postaci – starzej±cego siê mê¿czyzny ukazanego po stronie prawej. Analizuj±c Kamieniarzy Courbeta pisa³ Rados³aw Doboszewski:

Obraz jest nie tylko dokumentem pracy kamieniarzy. Ich niewidoczne twarze pozwalaj± go interpretowaæ jako portret samej pracy i alegoriê losu kamieniarza, a dobór postaci (m³odzieniec i starzec) jako metaforê pocz±tku i koñca ¿ycia – bez odkupienia i wype³nionego prac±, prac±, prac±...15

Zarówno przy realistycznym, jak i alegorycznym odczytaniu przedstawionej sceny, uderza wpisany w ni± fatalizm podkre¶lany przez kolist±, a wiêc cykliczn± wizjê czasu zamkniêtego. S³owa rozpoczynaj±ce Mit Syzyfa Alberta Camusa niemal same cisn± siê na usta:

Z wyroku bogów Syzyf musia³ nieustannie toczyæ pod górê g³az, który, znalaz³szy siê na szczycie, spada³ si³± w³asnego ciê¿aru. Bogowie nie bez racji doszli do wniosku, ¿e nie ma straszniejszej kary ni¿ praca bezu¿yteczna i bez nadziei16.


III. Powierzchnia i g³êbia poematu
Kamienio³om Karola Wojty³y sk³ada siê z czterech czê¶ci nierównomiernych pod wzglêdem d³ugo¶ci i ilo¶ci sylab w wersach. Czê¶æ pierwsza zatytu³owana Tworzywo obejmuje cztery wydzielone liczbami fragmenty, podzielone na mniejsze ca³ostki (strofki). Tematem wiod±cym tej czê¶ci jest wzajemna zale¿no¶æ materii, reprezentowanej przez ska³y kamienio³omu, oraz ró¿norodnych form energii na ow± materiê oddzia³uj±cych: uderzeñ m³ota kamieniarskiego czy rozsadzaj±cego ska³y pr±du elektrycznego. Ale mówi siê tu tak¿e o energii ludzkiego bólu, pracy my¶li i poruszeniach serca.

__________________________________________________________________________________________
1 Artyku³ jest rozszerzon± wersj± referatu wyg³oszonego podczas sesji Praca w wymiarze indywidualnym i spo³ecznym zorganizowanej przez Instytut Teologiczny im. ¦w. Jana Kantego i Katedrê Polonistyki Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Bia³ej 16-17.01.2007 r.
2 Zob. Waldemar Smaszcz: S³owo poetyckie Karola Wojty³y. Warszawa 1998, s. 114.
3 Wies³aw Pawe³ Szymañski nazwa³ Kamienio³om „poematem o godno¶ci pracy”: Kiedy praca jest godna? Kiedy siê wywodzi z poczucia wolno¶ci. Kiedy nie jest nakazem, a w³asnym wewnêtrznym wyborem wynikaj±cym z wolnej woli (w:) tego¿, Z mroku korzeni (O poezji Karola Wojty³y). Kalwaria Zebrzydowska 1989, s. 40.
4 W tym kontek¶cie warto przywo³aæ rozpoznania W. Smaszcza, który pisa³ o Kamienio³omie jako odpowiedzi Karola Wojty³y na wypaczony w latach stalinowskich obraz ludzkiej pracy (zob. W. Smaszcz: S³owo poetyckie Karola Wojty³y, dz. cyt., s. 116).
5 Dnia 26 pa¼dziernika 1939 r. gubernator Hans Frank wyda³ rozporz±dzenie o „na³o¿eniu publicznego obowi±zku pracy”, który zamieniony zosta³ z dniem 12 grudnia tego¿ roku na „przymus pracy” (zob. Adam Bujak, Micha³ Ro¿ek: Wojty³a. Wroc³aw 1997, s. 38).
6 Cyt. za: Halina Kwiatkowska: Wielki Kolega. Kraków 2003, s. 60.
7 Schorowany 90-letni Franciszek £abu¶ pozostawi³ nastêpuj±ce ¶wiadectwo o swym m³odym pomocniku: Przyszed³ taki m³odziutki do roboty, tak mi go ¿al by³o, nie wiem, ale do niczego siê nie nadawa³. My¶la³em sobie, najlepiej by by³o mu i¶æ na ksiêdza. Mia³ takie delikatne r±czêta. Ja nie da³em mu robiæ, ale on robi³. Mnie by³o przecie¿ ze ¶wiata, a jemu do ¶wiata. Pomaga³ mi w nawijaniu drutu, nosi³ ¶rodki strza³owe za mn±. Razu pewnego, jak zwyk³e, ja ³adowa³, a on przy mnie sta³. Ja mu mówiê: lepiej tobie bêdzie zostaæ ksiêdzem, a on siê tylko u¶miechn±³. Potem mi wspomnia³, ¿e zosta³ tym ksiêdzem. (Cyt. za: Kalendarium ¿ycia Karola Wojty³y. Oprac. ks. Adam Boniecki. Kraków 1983, s. 62).
8 Karol Wojty³a: Kamienio³om, za: tego¿, Poezje i dramaty. Kraków 1986, s. 45.
9 Studia teologiczne Karol Wojty³a rozpocz±³ w pa¼dzierniku 1942 r. (za: Kalendarium ¿ycia Karola Wojty³y, dz. cyt., s. 72).
10 Karol Wojty³a: Mission de France, „Tygodnik Powszechny” nr 9, 1949.
11 Warto przypomnieæ, ¿e czê¶æ III poematu Kamienio³om nosi ten sam tytu³ (To¿samo¶æ) co czê¶æ IV rozprawy Osoba i czyn (podajê za: Agata Przybylska: Samotno¶æ mo¿liwa w cz³owieku. Mistyczny aspekt „Poezji i dramatów Karola Wojty³y”. Kraków 2002, s. 157 (przypis nr 328).
12 Jan Pawe³ II: Laborem exercens, za: Jan Pawe³ II, Encykliki i adhortacje 1979-1981. Warszawa 1983, ss.103-158.
13Jan Pawe³ II: Dar i Tajemnica. W piêædziesi±t± rocznicê moich ¶wiêceñ kap³añskich. Kraków 1956, s. 12.
14 Jest to obraz namalowany technik± olejn± na p³ótnie o wymiarach 165 x 257 cm, przed drug± wojn± ¶wiatow± znajduj±cy siê Dre¼nie, prawdopodobnie uleg³ zniszczeniu podczas dywanowego nalotu na miasto w 1945 r. (za: 1000 arcydzie³ malarstwa. Warszawa 2006, s. 316).
15 Cytujê za: Micha³ Nawrocki, Marian Stala: Literatura polska. Pozytywizm. Kraków 2003, s. 59.
16 Albert Camus: Mit Syzyfa (w:) tego¿, Dwa eseje. Warszawa 1991, s. 107. Cytowane zdanie otwiera g³o¶ny tekst Camusa.

Ca³o¶æ w tradycyjnym wydaniu „Akcentu”.




POWRÓT DO SPISU TRE¦CI

STRONA G£ÓWNA