![]() |
Akcent, nr 1/2010 Anna Goławska ***
piłam z D. mojito w ogródku zamkniętej kawiarniuprzejmy kelner nie kazał nam oddawać szklanek gdy gasił światła na placu zostaliśmy tylko my kilku Albańczyków i staruszkowie z psami wszyscy pragniemy odetchnąć w lipcu odrobiną chłodnego powietrza z miętą w tym samym czasie w dalekim szpitalu Holandii gdzie jak myślę umiera się w czystym komforcie decydowano jak długo ma pozostać na świecie nowo narodzona dziewczynka którą nazwano imieniem słonecznej wyspy więc D. postanowił rano wyjechać i przerwać zapowiadające się na romans wakacje po holendersku być może brzmiałoby to drastycznie po włosku brzmiało jak wiersz ***
papierowa madonno z drugiego piętrazejdź ze mną do piwnic gdzie wiodą szorstkie drzwi z sękatych desek sto lat temu malowanych na biało spójrz na dziecięcy rowerek w jego zardzewiałych szprychach balansują na długich cienkich nogach okrągłobrzuche pająki i chłopca co na nim bez trzymanki pokonywał najostrzejsze zakręty pomiędzy domami by wpaść w ramiona swojej matki z uśmiechem z fotografii tego chłopca nie mojego kochanka który wraca nad ranem od płodnych dziewcząt tego chłopca chroń |