![]() |
Justyna Paluch fajerwerki
wpół kroku prozy polskiej zdejmujemy małe krematorium ze ściany teraz woda jest bardziej biała głowa trzeźwa oddech astmatyczny nie ma za to nagród jest fooks budzę się tuż przed spowiedzią i wierzę w tak zwaną rzewność i potrzebę treści nie mówić o sobie to brzęk porcelany dla zdrowotności siostro to się pisze a nie łyka zagięta kartka jak zadarta spódnica w styczniową wyprzedaż pościeli nie trąci perwersją trąca szare komórki wiersza więc jest jeszcze poezja polska która dużo chodzi i ledwo zdąża nowe lesbos bo każdej z nas na imię safona gzimy się niemiłosiernie i odchodzimy od pięknych opisów przyrody tymczasem z nowości mamy styczeń plus 2007 pomyłek gratis styczeń 2008 mitologie pieski dzieci i wodne żyjątka wcięty świt nóż w szybie nie mieści się w cyfrze plus minus jeden chrzest więdnie na uszach przedszkole nie wytrzymało widoku na martwą mimo że martwa ma się dobrze śledzi jezdnię i w liściach grzebie wszystkich świętych w nieskończoność mogłaby snuć przedszkolakom opowieści z doliny lumpów choć dalecy rodzice przedszkolaków mają po brzegi szyb cyganie to najmniejsze zło w tym wypadku nie peszy ich martwa listopad brak żarówki krzyczą – uczcie się i śnijcie dobre sny o piotrusiu panu w końcu i wam urodzi się różowy balonik pół dziecka pół burka listopad 2007
STRONA GŁÓWNA |