Lechosław Lameński
Człowiek
w twórczości Adama Myjaka
Gdyby zapytać przypadkowych przechodniów: kiedy powstała i kto jest autorem monumentalnej, odlanej w brązie grupy rzeźbiarskiej Kwadryga Apollina wieńczącej fronton neoklasycystycznego budynku Teatru Wielkiego w Warszawie, mało byłoby zapewne odpowiedzi trafnych. Prawdopodobnie większość respondentów uważałaby, że kwadryga powstała w tym samym czasie kiedy wznoszono budynek, a więc w latach dwudziestych XIX wieku. Jeszcze trudniej byłoby wskazać autora, chociaż dla niektórych byłby nim z pewnością Antonio Corazzi, włoski architekt, który zaprojektował z takim rozmachem ten największy budynek teatralny w ówczesnej Europie.

Adam Myjak: z cyklu Kolumny, drewno, Galeria Zachęta, 2005r.
Tymczasem kwadryga stoi nad frontonem dopiero od 2002 roku, a wykonali ją Adam Myjak i Antoni Janusz Pastwa. Co prawda pomysł wyrzeźbienia kwadrygi zrodził się rzeczywiście w głowie Corazziego, ale marzenie genialnego Włocha zostało zrealizowane dopiero po upływie blisko 180 lat. Prace nad rzeźbą trwały trzy lata. I chociaż polscy twórcy wzorowali się na projektach wstępnych przygotowanych przez Corazziego i pomagającego mu Antoniego Malińskiego, pochodzącego z Czech specjalistę od rzeźby architektonicznej osiadłego w Polsce, to trudno uznać kwadrygę wyłącznie za odtwórczą rekonstrukcję pierwotnego pomysłu sprzed wielu lat. Jest to zdecydowanie dzieło autorskie, o ogromnej sile wyrazu, niepowtarzalnej dynamice, świetnie uchwyconych proporcjach i skali, czyniącej z postaci Apollina oraz czterech spiętych do skoku koni materialną kwintesencję tego typu przedstawień w dziejach rzeźby europejskiej.
Adam Myjak (rocznik 1947, urodzony w Starym Sączu, w rodzinie robotniczej, jako jedno z pięciorga dzieci) znany był dotąd raczej z sugestywnych a zarazem bardzo ekspresyjnych głów, popiersi i figur ludzkich, od najmniejszych do bardzo dużych, utrzymanych mimo wszystko w charakterze kameralnym. Zdecydowana większość z nich do ustawienia w naturalnej przestrzeni, w której istotną rolę odgrywa ziemia (z niepowtarzalną strukturą) i towarzysząca jej zróżnicowana zieleń. Tymczasem w Kwadrydze Apollina artysta pokazał, że nie jest mu obca rzeźba monumentalna ściśle związana z architekturą. Rzeźba, która równie dobrze może zaistnieć w otoczeniu nie skażonym ręką ludzką, jak i w rzeczywistości wykreowanej starannie przez rozumnego człowieka.

Adam Myjak: z cyklu Sen, stiuk polichromowany, 1998r.
Artysta jest obecny na rynku sztuki od początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Studiował w warszawskiej ASP, jego nauczycielami byli twórcy tej miary co Stanisław Kulon, Stanisław Słonina, Zofia Demkowska i Bohdan Chmielewski. Cała dorosła twórczość Adama Myjaka jest związana z życiem artystycznym stolicy i Akademią, w której zaczął pracować zaraz po ukończeniu studiów (dyplom z wyróżnieniem w 1971 roku). Przeszedł przez wszystkie szczeble nauczania akademickiego, zaczynając od asystenta, w 1990 roku został profesorem, a aż przez dwanaście lat był rektorem ASP (dwie podwójne kadencje w latach 1990-1996 i 1999-2005). Szalenie aktywny twórczo i organizacyjnie, od 1972 do 1980 roku był kierownikiem artystycznym i członkiem redakcji miesięcznika literackiego "Nowy Wyraz", bardzo interesującego periodyku skupiającego młodych pisarzy, poetów i krytyków. Konsekwencja Adama Myjaka, jego wrażliwość, trafny dobór nazwisk, uczyniły z pisma bogate i cenne źródło wiedzy o sztuce lat 70. Artysta ma na swoim koncie ponad sześćdziesiąt wystaw indywidualnych w kraju i za granicą, brał udział w wielu pokazach zbiorowych współczesnej sztuki polskiej na wszystkich kontynentach, wielokrotnie nagradzany i wyróżniany, zdobywca najwyższego odznaczenia za zasługi na polu kultury - złotego medalu Gloria Artis (w 2005 roku).
Z perspektywy pierwszej dekady XXI wieku trudno sobie wyobrazić współczesną rzeźbę polską, zwłaszcza jej nurt figuratywny, bez Adama Myjaka. W czym zatem tkwi siła jego twórczości, dlaczego dzieła artysty - mimo że odwołują się w sposób czytelny do tradycji rzeźby europejskiej, zarówno tej z lat siedemdziesiątych XIX wieku (zwłaszcza elementów impresjonistycznych obecnych w rzeźbach Rodina) jak i z 1 poł. XX wieku (ekspresjonizmu metalowych figur Giacomettiego czy obłych, gładkich i błyszczących powierzchni kompozycji Brancusiego, zmierzających ku abstrakcji) - wzbudzają takie zaciekawienie ze strony współczesnych widzów, są chętnie oglądane, wywołują pozytywne komentarze ludzi pióra (pisali o nim z estymą Tadeusz Konwicki i Paweł Huelle), przede wszystkim jednak krytyków sztuki i recenzentów (wśród analizujących i oceniających dorobek artysty, byli w gruncie rzeczy wszyscy najważniejsi, m.in.: Janusz Bogucki, Bożena Kowalska, Wojciech Skrodzki, Piotr Szubert, Aleksander Wojciechowski czy Danuta Wróblewska), po prostu: są rozpoznawalne?

Adam Myjak: Tors, z cyklu Nadzieja, stiuk polichromowany, 2000r.
Mówiąc najprościej dlatego, że Adam Myjak ma ogromny talent, poparty absolutnym słuchem rzeźbiarskim i właściwym przygotowaniem teoretyczno-warsztatowym, wyniesionym z lat studiów w ASP (mimo że sam artysta w wywiadach podkreśla, iż studia dały mu niewiele), a do tego jest niebywale pracowity (choć rzeźbi już ponad trzydzieści lat, ciągle jest w nim głód i chęć tworzenia codziennie, od rana do wieczora) oraz - co chyba w tym wszystkim najważniejsze - ma świadomość tego, co i jak chciałby rzeźbić. I robi to doskonale, pamiętając jednocześnie, że rzeźba - bez względu na to czy zmierza ku awangardzie lub jest bardziej zachowawcza - musi działać na widza kilkoma elementami: przede wszystkim czytelną i zwartą formą z towarzyszącą jej nierozłącznie powierzchnią, swoistym unerwionym "naskórkiem", uzupełnionym o barwę, sugestywny element wizualizacji, decydujący o ostatecznej wymowie dzieła. To wszystko można znaleźć w głowach, popiersiach i figurach Adama Myjaka.
Forma - zdecydowanie spójna, ze skłonnością ku syntezie, obok kształtów obłych pojawiają się elementy ostre, pęknięte i rozłupane, mieszczące się jednak w obrębie starannie zakreślonej przestrzeni rzeźbiarskiej, która pozwala je ustawiać i oglądać zarówno w salach ekspozycyjnych, jak i w naturze, na tle zieleni, a nawet betonowych ścian. Rzadko używam w pracy narzędzi, staram się pracować gołymi rękami, najpewniej kształtuję materiał, gdy czuję go pod palcami - pisał Adam Myjak pod koniec 1970 roku i natychmiast dodawał: Tworzywo jest wtedy najbardziej posłuszne, rzeźba staje się zapisem nie tylko mojej idei, ale również mojej pracy. Interesuje mnie forma dzika, rozwichrzona, przechodząca w surowe bryły. Forma, którą materia rozsadza od wewnątrz, strzępi, wybija z geometrycznych praw i prawidłowości, forma pętająca osaczającą materię, rozwiercająca się i napinająca. Chciałbym wydobyć dramat tych brył (...) Szukam znaku, który pobudzałby wyobraźnię, zmuszał do refleksji nad sobą i światem, znaku, który wdarłby się w duszę i zostawił ślad w ludzkiej pamięci (...) Nigdy nie mogę powiedzieć, że zrobię rzeźbę, ja ją robię. Nie mogę powiedzieć, że osiągnę cel, satysfakcję daje mi samo szukanie 1.

Adam Myjak: portret X, granit, 2005r.
Zwracają uwagę liczne rzeźby głów, od ogromnych, zwalistych pozbawionych szyi, po zupełnie malutkie, bez indywidualizacji rysów twarzy, tak jakby były one symbolem człowieka jako takiego, znakiem społeczności, w której żyje i tworzy Adam Myjak. Chętnie i często rezygnuje on z rzeźbienia oczu, a nawet samych oczodołów, pozostawiając ledwie ich ślad, niewielkie zagłębienie w strukturze twarzy, wprowadzając rodzaj opaski, pod której płaszczyzną widz tylko domyśla się tego, co nieobecne.

Pracownia Adama Myjaka w Zalesiu, 2005r.
>>>
1 Adam Myjak: Rzeźba i praca, "Orientacje" XII 1970-I 1971, cyt. za: Adam Myjak. Rzeźby i rysunki. [Katalog wystawy] Zachęta Narodowa Galeria Sztuki. Warszawa 18 czerwca - 21 sierpnia 2005, Warszawa 2005, s. 150 [kalendarium życia i twórczości].
POWRÓT DO SPISU TREŚCI
STRONA GŁÓWNA