ZOFIA NOWACKA-WILCZEK




Nocny kurs


Wsiadam do prawie pustego trolejbusu.
Jedzie tylko mróz, światło i nieczynny,
zamknięty na obydwie powieki kloszard.

Na wszelki wypadek nie wtulam się w myśli.
Pod biustonoszem przecież przewożę
całą zgrzewkę strachu.

Nagle światło w biegu wysiada,
drzwi jad wypuszczają,
ktoś wyskakuje.

Mocno przytrzymuję serce.
Światło wraca.
Puszka zimna w mniejszy strach się toczy
po powierzchni nocy.


***


Idę poboczem tysiąclecia.
Mijam skarlałe jabłonie,
rodzące zakazane owoce.

Pod nogami wirtualnie
plącze się droga,
której się wydaje,
że wiedzie do Nieba.

Na jezdni człowiek,
który jeszcze przed chwilą
myślał,
że jest Bogiem.
ZOFIA NOWACKA-WILCZEK


[Inne wiersze w wydaniu tradycyjnym]





POWRÓT DO SPISU TREŚCI

STRONA GŁÓWNA