![]() ![]() ![]() |
ADAM MARCZAK
Corpus delicti dzisiaj znowu próbowałem zmyć szaro-zieloną krew z twego trupa uporczywie tkwiącą na mych dłoniach
może jestem jeszcze jedną lady tą prawdziwą wracającą wciąż na miejsce zbrodni wiedziony kradzionym światłem żeńskiej twarzy lunatyka zbrodni obrzucenia cię 20 lat temu błotem gdy byłeś w twym jedynym jasnym płaszczu w ogrodzie babci Emilii której tak szczerze nienawidziłeś za to że ja tak bardzo ją kochałem zbrodni kradzieży twej otłuszczonej burej i gnijącej z przeznaczeniem na relikwię wątroby i wyrwania twych zawsze pełnych kiszek na zapas na czas wojny i zbrodni wyrzucenia cię z twego domu gdzie przyszedłeś już po śmierci mówiąc że właśnie wróciłeś z wakacji na Balearach ja zdążyłem ułożyć sobie życie nie ma w nim miejsca dla żywego ciebie przecież byłem na twoim pogrzebie więc kazałem ci odejść Tato matka szczypała mnie że to jawa ty płakałeś mówiąc tak nie można nie pierwszy raz przeze mnie może ostatni na pocieszenie wieczne odpoczywanie racz ci dać Panie
Adam Marczak |