![]() |
Paweł Lekszycki
Jonasz Jeśli zebrałeś dostateczną ilość głosów i znalazłeś się po drugiej stronie kamer wszechmogącego - możesz mówić o dużym szczęściu. Z podglądanego stałeś się podglądaczem, a w zależności od tego jak zdążyłeś się "Tam" pokazać, możesz mieć duże wzięcie. Kto wie? Może ktoś uzna cię za świętego i powiesi twoje zdjęcie nad biurkiem, twoja strona internetowa będzie mieć więcej wiernych niż wszystkie witryny kościelnych witraży. Potraktuj to tak jak biblijny Jonasz, na którego sam Bóg oddał swój głos, żeby go wyrwać z brzucha wielkiej ryby. W poświatach telewizorów objawiaj się z uśmiechem na twarzy, przy czym nauczaj, że dobre są tylko te rzeczy, którym właśnie udzielasz reklamy.
"Big brother ring" Coraz trudniej jest zebrać myśli, zebrać do kupy to, co rozproszone jest w cieniu. Światło infiltruje zmroczone źrenice, zmazuje kontury, dodaje poświaty. Samochód, tramwaje, przypadkowi przechodnie to fatamorgany. Zwłaszcza ostatni - znikają z obiegu jak skasowane bilety. "Już w chwili urodzin zostałeś nominowany do opuszczenia domu wielkiego Boga" - usłyszałem. Jeszcze tylko kilka cięć w świetle szpitalnych lamp, choć może i tego oszczędzi ci śmierć, a potem Bóg wyświetli ci przed oczami najciekawsze momenty z twojego życia.
Paradoks? Jest stary jak na swój wiek (choć mięso dopiero zaczyna nawarstwiać się w grudy tłuszczu). Nic jednak o nim - poza tym, co poniżej - bez niego. Więc marzą mu się kobiety, którym takie rzeczy się marzą, o których on nie może nawet pomarzyć.
Paweł Lekszycki |