![]() |
Andrij Bondar China
kiedy chińczycy przyjeżdżają do europy czy jeszcze gdzieś jednym słowem na zachód rozszerzają się im oczy to już w ogóle nie chińczycy a zdziwione kotki-mrukotki a może oni zawsze byli tacy jak europejczycy jak każdy z nas i tylko wobec europejczyków udawali takie sobie kotki-mrukotki i nagle tylko w europie pośród takich jak oni sami dopasowują się do cudzego landszaftu popatrzcie na gao xingjiana laureata nobla 2000 roku czy na jakiegoś fransois czenga na michela czanga amerykańskiego tenisistę koniec końców co w nich zostało chińskiego prócz mistrzowskiego operowania pałeczkami w restauracji i genialnej umiejętności przystosowania się do świata mówią że do chińczyków należy przyszłość tego świata że właśnie oni za jakieś sto czy dwieście lat będą panować nad światem dyktować światu modę zawalać świat plastykowymi chińskimi zabawkami i chińskimi restauracjami z przemożnym zapachem kwaśnego octu a propos mówią że chińczycy to urodzeni esteci dlatego bardzo lubią europejskie kobiety za delikatny meszek nad górną wargą bo u chinek on tam czemuś nie rośnie ciekawe czy chinkom rosną włosy pod pachami miliardy kotków-mrukotków za jakieś sto lat czy za jakieś dwieście lat zbudują nowy świat czy ten świat będzie nowy i dobry nie wiem wiem jednak że to będzie świat nie bez dobrych ludzi i ta dobroć będzie wszechobejmująca jak chiny i wysoka jak chiński mur że każdy żywy i nienarodzony wróbel dziękuje wielkiemu mao za to że nie doprowadził on swego dzieła do końca że każdy chiński dysydent czy to pisarz czy zwyczajnie obrońca prawa to naprawdę żaden wygnaniec a agent wielkiego chińskiego wpływu że świat - to wielkie chinatown że bóg to chiński komunista który na początku stwarza sobie problemy a potem bohatersko z nimi walczy Latynka dawno mnie korciło przynajmniej w poezji żeby przynajmniej raz przejść na alfabet łaciński jeden mój znajomy uważa że wraz z przejściem na latynkę nasz naród zacznie mniej kraść a więc gdzieś natychmiast nagle zniknie ta rozchełstana bizantyjskość ta chamska sowieckość ta bezbrzeżna ugrofińskość (sorry, węgrzy, sorry finowie) i w głowie coś tylko “trzask” – i już jesteśmy europa a moja inna znajoma uważa że wraz z przejściem na latynkę automatycznie lepiej będą nas rozumieć zachodni słowianie wszyscy ci polacy czesi (i nawet niemcy jakoś raptem zaczną nas szanować) no przynajmniej jeśli nie lepiej to w nas pojawi się bodaj maleńka szansa bycia zrozumiałymi a jeszcze jeden mój znajomy uważa że przejście na latynkę trzeba zacząć od Zachodniej Ukrainy gdzie grunt powiedzmy humus czyli naród jest lepiej do tego przygotowany jeździ do włoch portugalii na zarobek a więc zna europę nie z cudzych słów a z własnych wrażeń czarnej roboty czarnej zazdrości czarnej niewdzięczności a Mykoła Riabczuk (widzicie włochy i portugalię napisałem małą literą) którego bardzo szanuję uważa że ukraina by przeżyć między wschodem i zachodem powinna zmniejszyć się do strawnych rozmiarów czyli do 6 zachodnich województw po zbrucz długo się z nim spierałem walcząc o winniczynę żytomierszczyznę i rodzimą chmielnicczyznę ale Mykoła Riabczuk wiecie jaki jest mądry coś sobie pomyślał i wszystko będzie dobrze z wyjątkiem jednej tylko bukowiny ona automatycznie przejdzie na latynkę kiedy tylko przyłączy się do wielkiej rumunii a nawet jeśli i do maleńkiej mołdowy się przyłączy to i tak przejdzie na latynkę kiedy każdy z żyjących ukraińskich poetów napisze jeden wierszyk latynką można będzie ułożyć antologię współczesnej poezji ukraińskiej w latynce szkoda tylko że Iwan Małkowycz nie zdoła wówczas napisać o księżycowym sierpie litery je i cieniutkiej świeczce litery ji * * *
mężczyźni w moim krajuustępują w metrze miejsca inwalidom osobom w podeszłym wieku i pasażerom z dziećmi ale przeważnie siedzą sami bo tamte kategorie obywateli wykazują stałą tendencję do wymierania albo coraz rzadziej jeżdżą metrem mężczyźni w moim kraju to zaobrączkowani święci z wytrenowanymi żuchwami którymi wygryzają sobie szlak do zasłużonego ojcostwa a potem mając nareszcie wolne ręce cieszą się dziecięcym ciałem korzystając z zabronionych metod wychowania dorastającego pokolenia mężczyźni w moim kraju to nie mutanty i nie zboczeńcy to produkty wtórnej obróbki aminokwasów to wszystko co zostało jeszcze narodowi który kocha i ceni swych bohaterów chwackich i młodych ze szczękami jak u pitbullów u których miłość do macierzyństwa przerosła wszelkie znane granice i stała się oznaką stylu mężczyźni w moim kraju to cudowne okazy dla entomologa delikatni jak egzotyczne motyle przyszpilone do tekturki uzmysławiają wartość każdego poruszenia każdego dźwięku albowiem życie to stale popełniana zbrodnia i nie ma żadnego usprawiedliwienia mężczyźni w moim kraju wysiąkują nos prosto w rękę albowiem ręka to najzręczniejszy organ dla takiej ważnej sprawy albowiem innych ważnych spraw oni zazwyczaj nie mają mężczyźni w moim kraju nie robią żadnych wysiłków albowiem od wysiłków psuje się wątroba i brzydko pachnie z ust chociaż przecież chyba się narodzili dla jakichś wysiłków mężczyźni w moim kraju przedwcześnie schodzą do grobu i stają się nieważkimi aniołami idealnym materiałem do metafizycznych spekulacji istotnym argumentem na rzecz istnienia boga czy jak mu tam * * *
wczoraj radio poinformowało mnieo śmierci martwego sezonu i pomyślałem jaką to piękną metaforę wymyślili radiowi redaktorzy choć nie są poetami ani nawet prozaikami a po prostu zarabiają na chleb ciekawymi metaforami dzisiaj wiadomość o śmierci martwego sezonu pojawiła się w innych środkach masowego przekazu a już jutro miliony będą czytać patrzeć słuchać o śmierci martwego sezonu jak i o kolejnej niewydolności serca braku kolejnej iluzji o spadaniu samolotów Su-27 i ostatniej (przedśmiertnej?) pielgrzymce papieża do ojczyzny o deprawacji małoletnich i samospaleniu się starowierów o głębszym niż kiedykolwiek spadku indeksu Dow Jonesa o kolejnym zbiorowym samobójstwie ukraińskich górników o wyborach parlamentarnych we Francji i nieudanym puczu w Wenezueli o zatopieniu starej Pragi i uwięzieniu przez somalijskich piratów ukraińskich marynarzy którzy wyruszyli na zarobek i być może nie słyszeli że mamy tutaj śmierć martwego sezonu nie wiedzą też o nowych zdradach swych podstarzałych żon i nawet nie domyślają się że ich 16-letnie córki już trzeci raz przerwały ciążę a synowie już szósty miesiąc siedzą za zbiorowy gwałt przebiedowywując na paczkach od mamy i śmierdzących niedopałkach i przez głowę im nie przejdzie że nikt w tym kraju nie zapłaci za ich dusze złamanego grosza że za kilka dni będą modlić się do swych nowych panów o śmierdzącą polewkę o skrawek czerstwego somalijskiego chleba że przyjdzie tylko liczyć na jakąś zabłąkaną francuską kanonierkę ten zbawienny odprysk kolonialnego systemu ze ich życie już ostatecznie odarte jest z wszelkich metafor oprócz najważniejszej życia Andrij Bondar
|