![]() |
Akcent, nr 4/2009 Ewa Mazur ***
Biedne lustra. Dręczone obsesjami i paranojami, codziennie zmuszone oglądać nierzeczywiste światy, które pojawiają się i znikają. Niektóre opowiadają, że duchy nawiedzają je regularnie. Zbliżają blade głowy do ich delikatnych tafli, szczerzą zęby, wyczyniają jakieś przeraźliwe grymasy i niezrozumiałe gesty. Czasem czerwoną kredką malują sobie na środku twarzy krwawe plamy stygmatów. Nie wiadomo, które mają gorzej. Te, które wiszą na stałych miejscach, mogą przynajmniej przyzwyczaić się do swoich halucynacji i łagodnie je ignorować. Z czasem tracą wzrok, ciemnieją, kurz, śniedź i patyna pozwalają zapomnieć o chorobie i łagodzą ból. Te małe, przenośne, mają chwile wytchnienia w ciemności i całkowitej izolacji od świata iluzji. Ale nagle, wyciągane na zewnątrz swoich spokojnych bytów, atakowane są światłem i obrazem, który boleśnie niszczy kruchą harmonię wewnętrzną. Duchy podchodzą blisko, dyszą, wykrzywiają się, wstrętne jak maski. Słabsze lusterko może tego nie wytrzymać. Wtedy z płaczem pęka. Ostatnim świadomym spojrzeniem widzi z ulgą, jak przerażający świat rozpryskuje się na drobne kawałeczki, a duchy pobladłymi wargami szepczą: – Siedem lat nieszczęścia! 13 października 2004 roku, rankiem Prawdziwa miłość trwa wiecznie (dobry romans się nie kończy) trzy razy przysiągłszy że nie opuszczę cię aż do śmierci trzy razy umarłam na szczęście dopływ czasu równoważy odpływ krwi wreszcie po tylu latach mogę czytać w tobie jak w książce są w tobie wszyscy moi kochankowie których na szczęście zapomniałam miłość to także sperma pot i śluz więc koło łóżka kładę paczuszkę chusteczek przecież musisz się wytrzeć nim pójdziesz do niej teraz tęsknisz za mną tak samo jak ja za tobą więc przygarniasz tę kobietę ze złością bo nie jest mną jutro będę sprzątać po niej zmiętą pościel twoich oczu Akcent - strona główna |